Społeczeństwo

Sprzedawcy marzeń

„Musisz to mieć”. „Musisz to stosować”. „Musisz to kupić”…
Takimi przekazami byłam bombardowana, gdy w dwa deszczowe wakacyjne dni musieliśmy zostać w pokoju. W domu zarówno dzieci, jak i dorośli zawsze znajdą sobie coś do zrobienia. Zatem czytaliśmy książki, graliśmy w gry planszowe, ale w pewnym momencie dzieci chciały zobaczyć, jakie bajki są w telewizorze.
My od 11 lat nie mamy tego pożeracza czasu. Wolimy dzieciom włączyć bajki, które i nam i im się podobają, bez zbędnych przerywników.
Kanał z bajkami
Szumna nazwa, gdyż po jednej bajce nadawane były pasma reklamowe kilku produktów. Dzieci nudziły się, czekając na kolejną bajkę, ale musiały przebrnąć przez owe reklamy.
Ja z ciekawości zerkałam na reklamy, które mnie rozśmieszały. Postanowiłam przyjrzeć się im dokładniej. Nawet wypisałam sobie kilka cytatów.
I tak dowiedziałam się, że muszę mieć krem „X”, bo tylko on jest „skoncentrowany na skórze”. Bez niego moja cera będzie szara i ziemista…
A do włosów to muszę mieć ten i tylko ten szampon, bo on gwarantuje „odnowę i uwielbienie”.
Z każdej reklamy „krzyczały” do mnie kolejne preparaty na regenerację pięt, paznokci, a nawet rzęs! Dowiedziałam się, że wszystko mam do poprawy! A przynajmniej do regeneracji.
Gdy już wszystko poprawię w swoim ciele, przychodzi czas na mój stan emocjonalny. I tak, gdy „ktoś wyprowadzi cię z nerwów, weź „B”, bo „dzięki niemu oszczędzisz sobie nerwów”.
No tak, ale to wszystko kosztuje. Żeby wydawać, trzeba najpierw pieniądze mieć. A skąd najprościej? Otóż nie z pracy rąk własnych! O nie. „Czy to nie miło wziąć kredyt, a po roku przytulić odsetkę?”. Kusząca propozycja. Przyznam, że wolę przytulić nasze dzieci. Ale reklama wie lepiej, co mi jest potrzebne.
Gdy jeszcze nie dałam się namówić na ten kredyt, to może inny?
„Jak się nie ma co się lubi, to się bierze, co się da!”. I tu podawana jest nazwa „V”, która proponuje szybką pożyczkę. Nie dodając jednak, że procent, na który przyznawana jest pożyczka, jest paserski.
Z tej samej serii rozśmieszyła mnie inna reklama. On i ona. Młodzi. Zapracowani. On puka do jej drzwi i mówi: „obudźmy ją”. Myślałam, że chodzi o kogoś żyjącego, a tu niespodzianka. Oni chcą obudzić lokatę złożoną na koncie w banku. Ma im przynieść większy procent niż oferuje bank… Ciekawe, jak to zrobić?
Jeśli obudziłam już swoją lokatę, to pewnie zgłodniałam. I na to reklama zaradzi. Ogłaszając wielkie promocje w sklepie „K”. I tam mogę szybko i tanio zaspokoić mój głód. Gdybym zaszalała i się trochę przejadła, to i na to jest rada. Muszę wziąć „T” i „…trawisz to!”.
A gdy się zestarzeję, to zawsze mogę poprosić męża, żeby kupił mi krem „C”, dzięki któremu odmłodnieją moje stawy. W tej reklamie starszy pan dziwi się, że wcześniej na wakacjach jego żona nie była aktywna, a teraz nie można namówić jej na odpoczynek!
Oglądając te reklam,y miałam wrażenie, że z każdej strony kuszą mnie do kupienia, namawiają, a nawet straszą.
Nic, tylko kupować, kupować, kupować….
Ale najbardziej mnie rozśmieszyła reklama jednej z sieci komórkowych, która kusi indywidualnym podejściem do klienta głosząc: „BRAWO JA”.
A tak sprzedawcy marzeń próbują dotrzeć do odbiorcy. Pewnie im się to udaje. Tylko nieliczni są odporni na perswazję płynącą z ekranu.
Zręczna manipulacja
Włączam telewizor i widzę reklamę. Zazwyczaj są to krótkie filmiki ukazujące zalety najróżniejszych produktów, począwszy od nieskazitelnie czystego i zdrowego mleka, które krowa „daje” od razu w kartoniku, a skończywszy na czekoladzie, która jest pakowana przez świstaka. Oto do czego reklama jest zdolna wobec oglądających ją.
Lecz nie sama w sobie. Jej współ-druhem jest manipulacja. Więc czy można pokusić się o stwierdzenie, że „reklama to sztuka sprzedawania marzeń”? Oczywiście, że tak.
Z pewnością, nie ma na świecie człowieka, który w ciągu swojego życiu nie zobaczył choćby jednej reklamy. Przyczyniają się do tego: telewizja, radio, internet, prasa. A przecież powstała ona ponad 90 lat temu.
Reklamę może oglądać każdy, pod warunkiem że jest w stanie określić, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna fikcja.
We współczesnym świecie reklama ma duży wpływ na wybory i życie ludzi. Zarówno młodzież jak i dorośli nie potrafią krytycznie spojrzeć na reklamowany produkt. Wierzą, że właśnie ten towar jest najlepszy na rynku. Przyczynia się do tego fakt, że reklamy tworzy wyspecjalizowany zespół ludzi (chciałoby się napisać – manipulatorów), odpowiednio dobierających muzykę i grafikę.
Najczęściej w reklamach udział biorą osoby o atrakcyjnym wyglądzie, a reklamowany produkt zawsze wygląda najlepiej.

Każdy z nas chciałby mieć „życie usłane różami”, czyli takie, w którym nie musiałby się o nic martwić i byłby szczęśliwy, a jego życie byłoby poukładane. I właśnie podobnie jest z reklamą. Pozwala marzyć o lepszym jutrze, o szczęśliwszym życiu. Dlatego z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że reklama jest sztuką. Sztuką sprzedawania marzeń.

O autorze

Joanna Jakubowska

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: