Rodzina

Atrapa

No to mamy już grudzień. A nawet chciałoby się powiedzieć – znowu ten grudzień. I życie płynie sobie w rytmie – Boże Narodzenie, Wielkanoc, wakacje. I tak od nowa. Da capo al fine jak mawiają muzycy. Do świątecznych dekoracji już przywykliśmy od kilku tygodni, przyznam, że jakoś nawet ich prawie nie zauważam, tak mi spowszedniały. Głupia sprawa tylko jest z tą choinką. Ponieważ mam maleńką i sztuczną, już ubraną, nawet z tradycyjnymi lampkami jeszcze, o dziwo – wciąż działającymi, chowam ją po świętach w worku foliowym i wstawiam na szafę w korytarzu. W tym roku – ponieważ stała w pokoju już od początku dość wysoko na szafce ze szkłem, i nie zawadzała, to jakoś tak dziwnie pozostała na tym samym miejscu przez cały rok. Na początku roku nie miałam do niej głowy zajęta ważniejszymi rzeczami. Na szczęście kurzu na niej nie widać, bo wysoko, no i igiełki cieniutkie. A teraz czeka tylko na Boże Narodzenie, już gotowa.

Koszyczek z malowanymi pisankami z Łowicza już tak nie rzuca się w oczy, bo z kolei stoi w kuchni na najwyższej półce z literaturą podręczną, w torbie plastikowej. Dodaję potem tylko aktualne wielkanocne świeżynki i żywe roślinki. I jeszcze dochodzą nowe pisanki, niedługo uzbiera się cała kolekcja, dzięki kuzynowi z Łowicza który je tworzy, prawie przez cały rok…

W ten sposób mam jakby dwa gotowe zestawy świąteczne – takie atrapy świąt, zimowy i wiosenny – i już nie przeżywam co roku wszystkiego od nowa. Wiem, to jest takie totalne lenistwo. Ale już kilkadziesiąt razy przeżywane, a w Święta Bożego Narodzenia, zresztą i w Wielkanoc, to teraz dla mnie najważniejsza jest sama liturgia, a nie otoczka. Tym bardziej, że świąt już sama w domu nie urządzam, tylko mnie wożą po rodzinnych domach. Rozrosło się drzewo genealogiczne i choć jestem na czubku, to tylko jako symbol. Ot, taka gwiazdka świecąca już coraz słabiej. Też chyba po prostu – jeszcze jedna atrapa. Babcia – atrapa.

Nigdy nie przypuszczałam, że dożyję czasu, gdy będę babką. A nawet już prababką. To wydawało się takie odlegle, wprost niemożliwe. Jak to będzie, gdy człowiek stanie się stary? Co się wtedy zmieni? O czym będzie myślał?

Nie wiem jak inni, ale ja czuję wewnątrz siebie jakby uwięzioną w obcym ciele osiemnastolatkę. No może jakąś dwudziestkę. I gdyby nie lustro, to bym wcale nie wierzyła, że mam tyle lat, ile mam. Wiadomo, już na Giewont nie wejdę. Już nawet nie chce mi się tańcować, gdy jest ślub kolejnego potomka. Co do małych dzieci, to podobno nie mam talentu wychowawczego i interesuję się nimi gdy już mogę nawiązać kontakt intelektualny. Ale to może tylko złośliwość. W każdym razie jestem przeciwnikiem obcałowywania maluchów przez starych bo to niezdrowe i stąd może moja pozorna rezerwa. Bo w ogóle dzieci strasznie lubię i cieszę się gdy ich przybywa. Wszędzie.

Co jeszcze można powiedzieć o stanie dojrzałym? O moim stanie dojrzałym? Otóż najbardziej ze wszystkiego chciałabym mieć ciało jakieś dwudziesto, trzydziestoletnie, ale rozum – dzisiejszy. Niestety to jest niemożliwe. Dlatego zwracam się do rówieśników – kochajmy się, a do młodych – słuchajcie starych. I może pozwoli wam to pod koniec życia cieszyć się, że nie wszystkie błędy musieliście popełniać sami, bo skorzystaliście z cudzych.

Foto: simpleinsomnia/Flickr/CC BY 2.0

O autorze

Elżbieta Nowak

Elżbieta Nowak

Z wykształcenia budowlaniec, pedagog, dziennikarz. Z zamiłowania – felietonista. Obecnie na emeryturze, lecz wciąż aktywna zawodowo – ma felietony w Polskim Radiu i w prasie katolickiej, prowadzi rubrykę korespondencyjną w „Niedzieli” (jako „Aleksandra”), udziela się w parafii, należy do SIGNIS. Jej strona autorska to Kochane Życie - www.elzbietanowak.pl

2 komentarze

  • Ma Pani rację, starsi ludzie mają dużą mądrość dzięki temu, co przeżyli. Rady i opinie mądrych i dobrych starszych ludzi są nieocenione.

  • Ja też się zastanawiam, czy kiedyś będę babcią, prababcią… i jaka wtedy będę. I coś mi mówi, że jeśli dożyję, to też pewnie będę sobą uwięzioną w starszym ciele. Dobrze to czytać 🙂
    Babcie nie są atrapami 😉 Bez babci święta nie są takie same. Może to ja tak mam, ale przy osobach starszych i z doświadczeniem czuję się bezpieczniej i spokojniej, niż przy samych młodych. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: