Małżeństwo

Bezpieczna miłość…

I to jest miłość z prawdziwym “zabezpieczeniem”. Kobieta jest i będzie kochana także wtedy, gdy stanie się mamą, nawet jeśli nie to było celem naszego działania. I nie musi się bać, że zostanie pozbawiona wsparcia i obecności męża. Przeciwnie, będzie kochana tym bardziej.

Tym, czego nie widać, gdy myśli się o antykoncepcji, jest ilość zadań po stronie kobiety. Iść do lekarza. Kupić w aptece pigułki. Pamiętać, żeby je brać. Pamiętać, że się kończą. Pamiętać, że nie zabezpieczają w stu procentach (może zabezpieczyć się podwójnie, jeszcze jakąś wkładką domaciczną albo czymś). Wszystko po to, aby zawsze być gotową do współżycia, kiedy mężczyzna będzie miał ochotę. A ponieważ wszystkie środki i tak mają ograniczoną skuteczność*, gdyby się okazało, że wpadka, to wiadomo, po czyjej stronie jest odpowiedzialność.

Mój Mąż jeszcze przed ślubem wypowiedział to, co ja wiedziałam jedynie intuicyjnie, czując wobec myśli o antykoncepcji wewnętrzny sprzeciw. “Antykoncepcja uprzedmiatawia kobietę”. Ja dodałabym do tego samotność kobiety w takiej sytuacji, bo potencjał rodzicielstwa nie tylko staje się “ciężarem”, nie darem, ale i ciężarem dźwiganym pojedynczo.

Koleżanka ostatnio pisała o ofierze; mnie szacunek dla cyklu płodności w czasie, gdy odkładamy poczęcie dziecka, jawi się w kategoriach ogromnie pozytywnych. Czytałam przedwczoraj na kanapie długo w noc znowu Miłość i odpowiedzialność Wojtyły. O tym, jak potrzebna jest miłość do całej osoby; kobiety do mężczyzny i mężczyzny do kobiety. A jeśli akceptacja ich całych, to także wpisanego w ich jestestwo “mogę zostać mamą”, “mogę zostać tatą” – zawsze, niezależnie od tego, czy staramy się o poczęcie, czy też odkładamy je w czasie (lub z jakichś przyczyn, np. zdrowotnych, unikamy poczęcia). Tu nie ma mowy o “winie”, “wpadce”, braku gotowości na dziecko, które staje się kłopotem. Możemy po ludzku różne rzeczy planować (jakim złudzeniem jest “planowanie” potomstwa przekonaliśmy się na sobie, gdy na przyjście na świat naszego najmłodszego synka czekaliśmy bardzo, bardzo długo), ale jeśli mamy świadomość, że potencjalnie zawsze “możemy zostać rodzicami”, gdy spotykamy się w znaku ciała, jesteśmy także jakoś gotowi na wszystko, co nieplanowane. Nasza wzajemna miłość nie staje się świetnie zharmonizowanymi egoizmami, ale miejscem gotowym na każdego człowieka, który mógłby się znaleźć w naszej rodzinie.

I to jest miłość z prawdziwym “zabezpieczeniem”. Kobieta jest i będzie kochana także wtedy, gdy stanie się mamą, nawet jeśli nie to było celem naszego działania. I nie musi się bać, że zostanie pozbawiona wsparcia i obecności męża. Przeciwnie, będzie kochana tym bardziej.

Photo credit: RebeccaVC1 via Foter.com / CC BY-ND

O autorze

Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

(ur. 1975), od 2002 żona, a następnie mama trójki dzieci. Ukończyła filologię angielską (specjalizacja literacka) na Uniwersytecie Wrocławskim. Wieloletni nauczyciel i tłumacz, od 2011 roku związana na stałe z Fundacją Pomoc Rodzinie. Jest autorką wpisów na „Przystani”, blogu Fundacji (www.fpr.pl/blog/). Wspólnie z mężem prowadzą warsztaty Programów na Miłość i Życie w kraju i za granicą jako para trenerska. Razem z ks. Jarosławem Szymczakiem jest autorką książki "Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance"

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: