Wiara

Biedny Brat Bonifacy (II)

Spacer w niezłym towarzystwie to ulubiona rozrywka Brata Bonifacego. Chociaż – przyznajmy to z ironicznym uśmiechem – najczęściej spaceruje sam. Jego Samotność Brat Bonifacy maszeruje w stronę lasu, potem przedziera się piaszczystą dróżką w stronę leśnego jeziora, westchnie tam dwa razy, aby powrócić do swojej kryjówki. To znaczy do domu.

Oczywiście podczas mistycznych wędrówek Bonifacy myśli. O czym? O wszystkim! O ludziach, o życiu, o krętych drogach Bożej Opatrzności.

homo sapiens, który zmaga się ze swoim dwudziestopierwszowiecznym Quo vadis? I nawet dzisiaj Bonifacy, pomimo lekkiej mżawki, rozmyśla nad życiem.

– Do czego porównać można współczesny świat? Takie pytanie postawił sobie Bonifacy na skraju lasu. Do wielkiej karuzeli, na której człowiek kręci się wciąż szybciej i szybciej, aż w końcu ktoś z boku krzyknie: Wysiadka! Niby kończy się zabawa, ale kolorowy zawrót głowy, a może i serca, nadal pleni się w nas w najlepsze. Zakręcony bohater nie wiem, gdzie prawo, a gdzie lewo, i jak iść naprzód?

Albo podobny jest współczesny świat do gry w trzy karty. Pierwsza karta: Co by tu zjeść?, karta kulinarna. Druga to karta modowa: W co by się ubrać? I wreszcie karta turystyczna: Dokąd wyjechać, co zwiedzać? To główne tematy – kto ogląda telewizję, ten potwierdzi – współczesnej ludzkości: kulinaria, moda i turystyka. Oczywiście warto dodać trochę sportu, polityki i erotyki. Sól i pieprz do smaku: bo nie samym chlebem i wyjazdami człowiek żyje.

Mżawka zmieniła się w lekki deszcz, więc Bonifacy naciągnął na głowę kaptur i żwawo ruszył w stronę domu. Trochę zmoknę, mruknął pod nosem, ale przecież nie jestem z cukru. Ale tylko przez chwilę towarzyszyła mu melancholia, ponieważ jego anioł stróż już podsuwał mu piękne myśli o deszczu Bożej łaski, który powoli nasyca dusze. I jeszcze o tym, że po burzy słońce, a nawet tęcza, czyli znak przymierza.

– Z  tą tęczą to lepiej ostrożnie, Angelo, bo mi się odmieńcy zlecą – Brat Bonifacy mruknął po raz drugi, bo zasadniczo mrukowaty był i we wszystkim widział jakiś defekt. No to w tęczy też, wiadomo. W tym momencie jakiś młodzieniec, mknący swoją srebrną hondą trafił w oogrooomną kałużą, która chlusnęła Bonifacemu prosto w twarz.

– Cholera, jak ci ludzie jeżdżą?! A przecież Biblia mówi wyraźnie: „Spiesz się powoli”.

Samochód zatrzymuje się gwałtowanie, cofa kilka metrów, a z wnętrza wychyla się znajoma twarz anioła stróża:

W której to niby księdze takie mądrości zapisano? Oj, coś Brat marudzi…! Ale proszę wsiadać, podwiozę, bo wygląda Brat jak… ostatnia sierota!

 

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: