Wiara

Biedny Brat Bonifacy (XV)

Moim Uczniom

Nieustraszonym Pogromcom Ankiety, Co To Ankiettą Pogggania…

 Ach, jaki ten świat dwudziestopierwszowieczny jest dziwny – zaczął wzruszonym głosem Dobroduszny Brat Bonifacy i chrząknął, czym zirytował połowę słuchaczy. Siebie też, więc chrząknął po raz wtóry. Druga połowa dołączyła do wstępnej irytacji. Niestety, nasz brat w momencie zdenerwowania wpadał w Tryb Chrząkania i niczego z tym nie można było zrobić. Nawet Dr House bez pomysłu. Tupnął laską, łypnął okiem i chrząknął znacząco: „I know, Ju No! i Chrząk Też!” Chrzong know? Jedyna nadzieja w medycynie chińskiej.

Więcej chrząkania niż treści – pomyślała Pewna Pani Siedząca W Pierwszej Ławce. Więcej chrząkania niż treści, mógł pomyśleć Brat Bonifacy, ale właśnie przypomniał mu się Niemen i jego piosenka. Naprawdę dziwny jest ten świat. A jeszcze dziwniejszy tamten… Ach!

Świat dziwny, a na nim dziwni ludzie, którzy tracą czas tego życia, aby zagubić się w pustce. Zdychamy z pragnienia na pustyni, a tymczasem fons vitae (Bonifacy patetycznie podniósł głos), a tymczasem fons vitae, źródło życia… jest tak blisko. Na odległość serca.

Westchnął i – już nie chrząkając – zszedł z ambony.

Coś krótkie to kazanie dzisiaj? – powiedział spojrzeniem Pan Ireneusz. To znaczy spojrzał na swą małżonkę, która.

Która nie odpowiedziała, czyli nie popatrzyła na Pana Irka, ponieważ wiedziała, że kilka osób właśnie na nią spogląda. Wiadomo, kazanie po łacinie, a ona uczy w miejscowym college`u języka Cycerona. I świętego Augustyna. Da robur – fer auxilium, westchnęła cichutko i przetłumaczyła sobie mimochodem: [Boże] daj siłę, pośpiesz mi z pomocą!

W tym czasie Brat Bonifacy dotoczył się do konfesjonału, otworzył księgę Liturgii Godzin i pogrążył się w lekturze psalmów. Ach, księgi, pomyślał wzruszony. Biblia… Mszał… Brewiarz…

– …Biblia. Talmud. Kabała, dopowiedział zza kratek jakiś penitent z klasy II C miejscowego college`u. W którym Pani Monika uczyła. Łaciny. To wiemy…

Drogi Ojcze, pomyślałem, że to fons vitae to Eucharystia, no to przybywam, żeby się wyspowiadać i nie być gałganem, no bo… chciałbym do Komunii. Skoro Cezar powiedział: Veni, vidi, vici, to ja chciałbym: Audi, veni, vi… ergo sum!

Bardziej: Audi, veni, et amo – poprawił penitenta Bonifacy, wyraźnie zdziwiony, że jego chrząknięcia dokonują przemiany serc i sumień. – Za pokutę odmów dziesięć razy „Jezu, Miłości moja” św. Brygidy Szwedzkiej. I uważaj na mrówki, nie siadaj zbyt blisko mrowiska!  

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: