Edukacja

BLUE HEARTS

Jesteśmy pretensjonalnymi pasożytami,

żerującymi na dziedzictwie duchowym ludzkości

(Nicola Chiaromonte)

Nie jesteśmy…!

(Jakiś Inny)

MOIM MATURZYSTOM

Do pewnego znakomitego profesora medycyny zgłosiło się trzech. Trzech pacjentów. Pierwszy. Drugi. I Trzeci. Pierwszy z amnezją, Drugi z demencją, a Trzeci ze sklerozą. Tak przynajmniej twierdzą Cathcart i Klein (Thomas i Daniel). Czyli Autorzy spod znaku Małego Kotka. Albo – jeśli kto woli – spod flagi małEGOkotka. A zatem przybyli, nie ułani pod okienko i nie pasterze do stajenki, ale Trzej – Pierwszy, i Drugi, i Trzeci. Trójka oznaczona oryginalnym kryptonimem A-D-S (Amnezjo-demencjo-sklerosis Trio) stanęła u drzwi. Które otworzyły się automatycznie, bowiem były to drzwi automatyczne. I dobrze, bo Trzej Pacjenci mogli wejść spokojnie do środka.

Profesor – a był to Wielki Profesor Światowej Sławy (niestety, nie pomnę jak się nazywał, ale na pewno jest to wspaniałe i powszechnie znane nazwisko) – szybko przystąpił do dzieła. To znaczy do działania, ale w jego wypadku każde działanie było wybitnym dziełem. Postanowił sprawdzić stopień. Stopień zaawansowania zaniku pamięci. Ach, przypomniałem sobie, Profesor nazywał się Nikodem Rydz. Zadał Trójce Nieboraków jedno pytanie: ILE TO JEST: TRZY RAZY TRZY?

– Trzy razy trzy? To będzie… dwieście osiemdziesiąt pięć! – odpowiedział Pierwszy.

Z tym samym pytaniem Profesor zwrócił się do Drugiego.

– Trzy razy trzy? To będzie…to będzie… poniedziałek! – odparł Wtóry.

Profesor, wyraźnie rozczarowany, podszedł od Ostatniego, czyli Trzeciego.

– Ile to jest trzy razy trzy?

– Dziewięć! – odparł spokojnie Trzeci. – To bardzo proste działanie: wystarczyło odjąć dwieście osiemdziesiąt pięć od poniedziałku!

Profesor zdążył jeszcze krzyknąć: O Boże!, i wyzionął ducha.

Trójka Staruszków zachichotała, każdy sięgnął do kieszeni (swojej, swojej) i coś rzucił na martwe ciało. Profesora, co to był światowej sławy, ale obecnie już nikt nie pamięta jego imienia. Jakże to przedziwne, że przemija chwała tego świata, tytuły, sukcesy, kariery, władza et cetera. Przeminął i Profesor Nikodem Rydz, nie mylić z Bonifacym Rakiem, który (Rydz, nie Rak) należał i działał w Rozmaitych Tajnych Gremiach i Dziwacznych Organizacjach, Które Chciały Zawładnąć Światem. No zwyczajnie masonem był!

A zatem Trójka zachichotała, ale po chwili ogarnęli się, nałożyli na twarze powagę á la święci z Bostonu i odeszli. Na nieruchomym ciele Nikodema R. nadal leżały trzy karty: dziewiątka karo, dziewiątka trefl i dziewiątka pik.

 

[informacja dla mniej biegłych w temacie: tytułowe „Blue Hearts”

możemy tłumaczyć jako „niebieskie karty koloru kier”, np. niebieskie dziewiątki]

 

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: