Dzieci

Bożonarodzeniowa refleksja czterolatka

Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Poszliśmy na wieczorną mszę. Usiedliśmy blisko żłóbka. Mój czteroletni syn oczywiście od razu wszystko dokładnie obejrzał. Wszystkiego dotknął. Upomniał się o monetę… hm… dużo monet, żeby mu figurki pokiwały głową. I wreszcie zaczął pytać. Najpierw: dlaczego tu jest siano? Wyjaśniłam, że to stajenka dla zwierząt i jak to się stało, że Maryja i Józef się w niej znaleźli. Aż nagle i stąd, ni zowąd…

– Mamo… a czy jak Pan Jezus się urodził, to ta stajenka zamieniła się w kościół?

Chwila konsternacji. I wyjaśnienia. Że nie. Że Pan Jezus stał się dorosły, nauczał i założył Kościół. I że teraz my modlimy się w budynkach pobudowanych specjalnie do modlitwy. 

A potem jeszcze większa konsternacja. I zamyślenie. Ależ tak! Jaka w tym jest głębia teologiczna… Stajenka zamieniła się w Kościół. Właśnie tak. Kościół ze stajenki wyrasta. 

I to jest coś, z czym wychodzę z okresu Bożego Narodzenia i wchodzę w okres zwykły. Od Bożego Narodzenia do Wielkanocy. Od stajenki, przez Krzyż, ku Zmartwychwstaniu. Stąd i po to jest Kościół. 

Photo by Ben White on Unsplash

O autorze

Magdalena Cicha-Kłak

Magdalena Cicha-Kłak

Z wykształcenia – polonistka, z zawodu – redaktor wydawniczy, z konieczności – znawca amator zdrowej kuchni (od 20 lat choruje na stwardnienie rozsiane, które obecnie leczy głównie dietą). Przez krótki czas studiowała także teologię. Odbyła formację ignacjańską (ćwiczenia duchowne św. Ignacego) i na co dzień stara się żyć tą duchowością. Pasjonatka książek, haftu krzyżykowego i dobrego jedzenia. Żona i mama.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: