Społeczeństwo

CZAS – największe posiadane dobro

Sformułowanie: „nie mam czasu”, stało się jedną z największych plag i bożków dzisiejszej cywilizacji. Co zrobić, aby się „rozciągnął”? Zapytany o to samo, coach na szkoleniu dla biznesmenów, opowiedział tak:
„Wyobraź sobie duży dzban. Włóż do niego najpierw piłeczki tenisowe, później kamienie, następnie żwir, zasyp wszystko piachem, a na końcu wlej wodę. Wszystko się zmieściło. A teraz spróbuj zrobić to samo w odwrotnej kolejności…”

Bóg wywraca naturalny porządek. Pragnie, aby pochylić się nad Nim, później nad współmałżonkiem, następnie nad dziećmi i innymi ludźmi. Właśnie w takiej kolejności. U nas jest odwrotnie – zajmujemy się innymi, potem trochę dziećmi – i to tylko jak są małe, w końcu może trochę współmałżonkiem, na szarym, burym końcu, jakiś ochłap trafi się Bogu. A potem dziwimy się, czemu to życie, jakoś takie mało fascynujące, trudne, męczące, żmudne. Obiektywnie mamy wszystko, co potrzeba do szczęścia – męża, żonę, dzieci, mieszkanie, może dom, pracę, zdrowie i jeszcze mianujemy się katolikami…

Dlaczego więc, w takim, z pozoru szczęśliwym życiu tyle bólu, łez, udręki, uzależnienia, krzyku, zajadania, niespełnienia? Powód jest trywialnie prosty w wytłumaczeniu, trudniejszy w wykonaniu. Najzwyczajniej w świecie, źle poukładaliśmy nasze czynności, zaangażowanie serca. To, że mamy kochać najpierw Boga, potem współmałżonka, dzieci, dalej innych, to, po to, abyśmy mogli być szczęśliwi. Zamiast pochylić się więc najpierw nad Bogiem i poświęcić Jemu czas i uwagę na modlitwie – zostawiamy Go na ostatni punkt dnia. Zamiast dbać o płomień miłości do współmałżonka, mijamy się w drzwiach, zasypiając otuleni własnymi kołdrami, od czasu do czasu, dla spełnienia małżeńskiej powinności, rzucamy sobie w pośpiechu jakieś zbliżenie. Zamiast budować głęboką więź z dziećmi, spędzając z nimi dzieciństwo, a także przejmując za nie całkowitą odpowiedzialność, wypychamy je do przedszkoli, szkół, na zajęcia, czy sadzamy przed telewizorem. Zamiast służyć ludziom swoimi talentami, zarabiamy pieniądze. I tak dalej…

Wystarczy tak niewiele… a może nawet jednego – poukładać życie według instrukcji producenta – dożywotnia gwarancja działania!

Photo: / Foter / CC BY

O autorze

Anna Powideł

Anna Powideł

Chrześcijanka, szczęśliwa żona, mama piątki dzieci, pasjonatka życia w pełni. Magister nauk o rodzinie. Pisze bajki i opowiadania dla dzieci, a także bloga z zakresu duchowości kobiety. Redaguje swoją pierwszą biograficzną książkę: „Cesarzowa rodzi w domu”. Propagatorka mądrego i szlachetnego rodzicielstwa. Wychowuje i edukuje dzieci w domu, prowadzi warsztaty dla kobiet, a także terapie indywidualne i grupowe – dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Pasjonuje ją praca nad kobiecością. Pragnie, aby każda kobieta odkryła w sobie piękno i siłę.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: