Wychowanie

Czas z dzieckiem – nasz czas

Czas sam na sam
Staram się podchodzić z dystansem do porad ekspertów dotyczących wychowania, a polegać raczej na własnej intuicji. Jednak w naszym życiu rodzinnym sprawdza się wcielanie wskazówek dotyczących poświęcania czasu indywidualnie każdemu z dzieci, o czym przeczytałam w książce „Rodzice w akcji” autorstwa Moniki i Marcina Gajdów.

Psychologowie ci twierdzą, że nie musi to być nawet coś szczególnego, typu wyjście do kina, czy weekend w górach, a np. wspólne zakupy. Nie chodzi o atrakcyjność czy nagradzanie, a po prostu wagę czasu sam na sam. Przy gromadce dzieci nie jest to łatwe, ale udaje się. Np. Antek towarzyszy mi w zakupach na bazarze po odprowadzeniu Julka do przedszkola, potem, gdy on śpi, Lila wraca ze szkoły i mamy chwilę na rozmowę albo nasz serial „Domek na prerii”. Potem biegnę po Julka i wracamy przeważnie tylko we dwoje. W uprzywilejowanej sytuacji jest najmłodszy potomek – stale pod moim sercem jeszcze przez kilka miesięcy:)
Zatem ten czas tylko dla jednego jest wtopiony w rytm dnia. Niekiedy mamy też „randki” nadzwyczajne, bardziej atrakcyjne, takie jak wyjście na gofry, czy do teatru albo, to już z tatą, wyprawa kajakiem.

Rozmowa
Rozmowa w dwugłosie to dla mnie wielka trudność. Każdy każdemu wchodzi w paradę w tym zakresie. I choć pamiętają o kulturalnym „przepraszam”, gdy się chce komuś przerwać, to i tak to przeszkadza i wywołuje irytację. Dlatego rozmowa jest nieodzownym elementem powyższego punktu. Gdy jakaś sprawa wymaga omówienia natychmiast, proszę pozostałych domowników o chwilę spokoju, ale gil z nosa, kłótnie i inne nagłe potrzeby trudno odgonić.
Ważne jest też, niezależnie od tego co się dzieje dookoła słuchać naprawdę, oderwać od komputera, czy „garów”, nawiązać kontakt wzrokowy. Wciąż się tego uczę.

Wyróżnienie
Dzięki pewnemu pomysłowi mojego męża, odkryliśmy jak ważne dla młodego człowieka jest indywidualne traktowanie ze względu na osobowość, zainteresowania, płeć, wiek itd. Pomysł taty polega na spędzaniu sobotnich wieczorów, kiedy maluchy już śpią, ze starszą córką przy grach planszowych. Rozgrywka naszej ulubionej gry trwa ok.3-4 godziny. Córka jest zadowolona, że może iść spać nawet o 1 w nocy, podczas gdy jej bracia dawno chrapią. Ma w tym czasie oboje rodziców tylko dla siebie. Cała nasza trójka robi wspólnie, to co lubi. To nas łączy. Chłopcy też muszą zaakceptować, że Lilce czasem wolno więcej, bo jest starsza. I choć każdy, kto jest młodszym rodzeństwem buntował się na takie słowa, oddają one naturalny stan rzeczy. Średniak z kolei uczy się z tatą walki wręcz, bo jest mężczyzną!

Bawić się rzeczywiście
Wiecie, jaki jest sekret dobrej zabawy z dziećmi? Bawić się naprawdę. Jeśli zaangażuję się w sterowanie ludzikami z klocków, przy kółku graniastym będę pękać ze śmiechu, zapomnę o tym, co jeszcze MUSZĘ zrobić, to wszyscy będą mieli ubaw. Zapamiętają ten czas jako dobrze spędzony. A mnie samej doda on energii. Kiedy bawię się na siłę, bo ktoś tysiąc razy ciągnie mnie za spódnicę, to się nie uda. Dlatego, kiedy nie mogę poświęcić się wspólnym igraszkom, mówię o tym jasno, proponując formę zabawy beze mnie albo włączam dzieci w to, co sama robię (choćby starcie jabłka do surówki). Jestem mamą od 11 lat, ale nauczyłam się tego jakieś 2 lata temu. Niektóre dzieci (jedno z naszych) są typem nielubiącym i niepotrafiącym się bawić samemu, inne z kolei fiksują się na jeden rodzaj zabawy. Jest to spora trudność: pokazać sposób na samodzielne oraz rozmaite zabawy oraz nie męczyć się przy wspólnej.

Pielęgnowanie bliskości
Wszystkie powyższe aspekty wspólnego spędzania czasu służą budowaniu bliskości. W tym punkcie chcę się podzielić naszym doświadczeniem relacji ojciec-dziecko. Czas narodzin jednego z naszych dzieci zbiegł się z intensywnym okresem pracy i nauki mojego męża. Zaważyło to na relacjach z dzieckiem. Tata odkrywszy ten niezamierzony błąd, zaczął walczyć o tę bliskość. To było dla nas wielkim zdziwieniem, że podczas urlopu można tyle nadrobić i naprawić, nasz półtoraroczniak nagle odkrył, że nie tylko mama może wszystkiemu zaradzić. Czasem nawet lepiej zwrócić się do taty, weselej z nim spędzić czas. Ojciec wyszedł zwycięsko z tej walki i teraz wiemy, że bliskość trzeba pielęgnować stale. Nie wystarczy urlop raz w roku albo weekendowe ojcostwo.

O autorze

Maria Sowińska

Maria Sowińska

Jest szczęśliwą żoną oraz mamą szóstki dzieci na ziemi i jednego u Pana Boga. Ukończyła filologię polską jako wielbicielka pragmatyki językowej. Prowadzi firmę Dobra Fala i jest wydawcą wrodzinie.pl. Lubi las, długie spacery, spotkania z ludźmi i gry planszowe – szczególnie z mężem.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: