Podróże i zwiedzanie

Czerwony Fort

Najsłynniejszym zabytkiem Agry, i chyba całych Indii, jest mauzoleum Tadź Mahal, którego sława przyćmiewa inne zbytki znajdujące się w tym mieście. Oprócz powszechnie podziwianego mauzoleum, niezwykłe wrażenie na zwiedzających Agrę wywiera Czerwony Fort (swą nazwę zawdzięcza kolorowi piaskowca, z którego został zbudowany). Jego historia wiąże się z trzecim z kolei władcą imperium Wielkiego Mogoła, Dżalal ad-Din Akbar (1556–1605), w skrócie po prostu Akbar, który po śmierci swojego ojca Humajuna objął tron w wieku lat trzynastu. Przeniósł on stolicę swojego państwa z Delhi do Agry. W 1565 r. rozpoczął budowę swojej rezydencji, która oprócz funkcji reprezentacyjnych musiała oczywiście spełniać funkcje obronne, z czego Akbar zdawał sobie bardzo dobrze sprawę, pamiętając własne dzieje oraz losy swoich przodków. Imperator nakazał wzniesienie nowego fortu w miejscu dawnego zamku  Radźputów, czyli członków rodów rycerskich należących do kasty wojowników kszatrijów, których księstwu Akbar narzucił swoje zwierzchnictwo. Kompleks pałacowo-zamkowy Czerwonego Fortu został zaprojektowany na planie nieregularnego półkola. Autorem tego projektu był Quasim Khan Mir Barr o Bahr.

Jak można sobie wyobrazić wzniesienie tak okazałej budowli wymagało olbrzymich sił i środków. Ostatecznie prace ukończono w 1573 r. Jak zanotował nadworny historyk Akbara, Abdul Faza, w granicach fortu miało stanąć 500 kamiennych budynków. Pozostaje pytanie, jakim kryterium kierował się Faza w liczeniu tychże budowli, w każdym razie dzieło budzi podziw nawet dzisiaj. Całość otaczały mury osiągające wysokość 23 m, które dodatkowo chronione były fosą. Do dzisiejszych czasów zachowało się tylko około trzydziestu budynków. Jak to w życiu bywa, nawet ze zwykłymi domami, kolejni właściciele Czerwonego Fortu dokonywali jego rozbudowy i pewnych przeróbek. W sposób szczególny w rozwoju Czerwonego Fortu zapisał się wnuk Akbara, Szahdżahan (1592-1660), który wybudował dodatkowe pałace i meczety wewnątrz murów, używając do tego białego marmuru inkrustowanego drogimi kamieniami. Aby zrobić miejsce dla nowych budowli, po prostu wyburzył część poprzednich budynków. Do historii przeszedł on jednak jako budowniczy sławnego mauzoleum Tadź Mahal, przeznaczonego dla swojej, przedwcześnie zmarłej, żony Mumtaz Mahal. Podobno nosił się z zamiarem wybudowania naprzeciw białego Tadź Mahal jego kopii z czarnego marmuru, z przeznaczeniem na mauzoleum dla siebie. Kiedy jego syn Aurangzeb (1618-1707) miał się o tym dowiedzieć, przerażony że nowa inwestycja doprowadzi do ruiny finanse królestwa, uwięził w 1658 r. Szahdżahana w Czerwonym Forcie, gdzie ten ostatecznie zmarł w 1666 r. To jednak tylko legenda: najprawdopodobniej powodem detronizacji własnego ojca i jego uwięzienia okazała się zwykła żądza władzy. Po śmierci Szahdżahana  Aurangzeb nakazał pochować go obok jego żony, a swojej matki, w Tadź Mahal.

Na początku XVIII w. Czerwony Fort został zajęty przez władców Marathów, którzy ostatecznie stracili go na rzecz Brytyjczyków. Podczas powstania sipajów przeciwko brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, w latach 1857-1858, powstańcy bezskutecznie oblegali Czerwony Fort. Po stłumieniu powstania Kompania Wschodnioindyjska straciła panowanie nad Indiami, które przeszły pod bezpośrednie panowanie Korony Brytyjskiej. Z dawnych, licznych budowli, do naszych czasów zachowało się tylko około trzydzieści. Większość została wyburzona przez Brytyjczyków w latach 1803-1862, aby wybudować koszary dla stacjonujących tutaj wojsk.

Nasz rodak abp Władysław Zaleski, Delegat Apostolski w Indiach, który odwiedził Agrę w 1896 r., tak opisał Czerwony Fort: Choć nie najpiękniejszym, niezawodnie jednak najwspanialszym pomnikiem w Agra jest twierdza, otoczona wysokimi murami z czerwonego kamienia, bardzo pięknego i poważnego zarazem rysunku. Jest to przestrzeń ogromna, której część większą zajmował pałac cesarzy. Pałac ten, a raczej to, co z niego jeszcze pozostaje, jest istnem dziwem. Wszędzie białe marmury najwspanialej inkrustowane drogimi kamieniami, rzeźby cudownie wykonane i linie architektoniczne, od których oko oderwać nie można. Wszędzie jednak uderza przede wszystkim to, że obok poczucia artystycznego wysokiego nastroju, spotyka się wszędzie nieład istnie chaotyczny. Cechą charakterystyczną tych pałaców cesarskich w Delhi i w Agra są przede wszystkim dwie wielkie audyencyonalne sale: jedna przy wejściu, prawie na zewnątrz właściwego pałacu, piękna lecz prosta bez żadnych ozdób, krom miejsca, przy którym wznosi się tron cesarski; druga we wnętrzu pałacu, a w niej nagromadzone najkosztowniejsze, wspaniałe ozdoby. Te sale są rodzajem portyku z trzech stron otwarte, a dzisiaj jeszcze widać, że przestrzeń pomiędzy zewnętrznymi filarami zakryta była bogatemi zasłonami. W samym pałacu widzimy: bogate komnaty, portyki, pawilony błyszczące od drogich kamieni, a wszystko to się z sobą nie łączy, nie stanowi żadnej całości (W. Zaleski, Podróż po Indyach w roku 1896, Kraków 1897, s. 83-84).

Wejście do Czerwonego Fortu prowadzi przez  południową bramę, zwaną także bramą Amar Singh. Pierwotnie brama nosiła nazwę „Akbar Darwaza” i była zarezerwowana tylko dla imperatora, Wielkiego Mogoła Akbara i jego osobistego otoczenia. Wnuk Akbara, Szahdżahan, zmienił nazwę tej bramy, nazywając ją imieniem Rao Amar Singh z Jodhpur. Amar Singh miał zabić Salabaat Chana, głównego skarbnika Szahdżahana, w obecności samego imperatora. Podczas ucieczki skoczył na koniu z wysokich murów twierdzy. Koń jednak nie przeżył tego skoku i dlatego ucieczka Amara Singh nie powiodła się, został schwytany i od razu stracony. Jednak jego odwaga wywarła wielkie wrażenie na imperatorze, który przemianował nazwę bramy na Amar Singh Gate. W tym samym miejscu, w którym zginął Amar Singh, wzniesiony został posąg konia z czerwonego piaskowca. W pierwszej części bramy znajduje się kasa dla cudzoziemców, dla których bilet kosztuje 550 rupii (odpowiednik ok. 30 zł), natomiast dla obywateli Indii cena biletu wynosi 40 rupii (czyli ok. 2 zł). Następnie trzeba przejść przez kontrolę wykrywacza metalu, osobne stanowiska kontrolne przygotowane są dla pań i dla panów.

Po odbyciu wszystkich formalności można wreszcie udać się na zwiedzanie tego, co jest dostępne dla turystów. Rzeczywiście, zwiedzając Czerwony Fort widzimy niezwykły kunszt artystów, zarówno w marmurze, jak i w kamieniu. Trzeba przyznać, że Abp Zaleski bardzo trafnie przedstawił w swoim opisie Czerwony Fort – i wydaje mi się, że jego opis nic nie stracił ze swojej aktualności. Z drugiej strony dziwne wrażenie sprawiają te wspaniałe, a jednak puste, sale i ściany. Tylko oczyma wyobraźni można sobie przedstawić, jak dawniej tętniły życiem. Obecnie głównym mieszkańcem zabytkowych przestrzeni są… małpy, dotrzymujące towarzystwa zwiedzającym, które pojawiały się od czasu do czasu w górnych partiach budynków, zawsze jednak trzymając się w bezpiecznej odległości od turystów.

O autorze

Ks. Henryk M. Jagodziński

Ks. Henryk M. Jagodziński

ur. w 1969 r. w Małogoszczu. Ukończył WSD w Kielcach i otrzymał święcenia kapłańskie. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. W 1999 rozpoczął przygotowanie do służby dyplomatycznej na Papieskiej Akademii Kościelnej, którą ukończył w 2001. W tymże roku rozpoczął służbę w dyplomacji watykańskiej pracując kolejno jako sekretarz nuncjatur: na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Od 6 września 2015 pracuje jako Radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: