Dzieci

Elegant na rowerze

Pewnej majowej  soboty szłam sobie z dziećmi chodnikiem. Byłam zajęta rozmową z nimi, więc przed oczami przelatywały mi tylko otaczające mnie obrazy rzeczywistości.  W pewnej chwili dotarło do mnie, że w jednej migawce coś mi zdecydowanie nie pasuje. Przerwałam więc konwersację i dopiero teraz dotarło do mnie, że widzę przed sobą jeżdżące w kółko na rowerze dziecko. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że owo dziecko miało na sobie śnieżnobiałą koszulę, garnitur i lakierki. Po kilku sekundach układanka ułożyła mi się w całość. Maj -> miesiąc pierwszych Komunii Świętych – > sobota -> obok była restauracja, znaczy się przyjęcie komunijne w toku i dziecko wypróbowujące swój pierwszokomunijny prezent.

No cóż, prawdę mówiąc jestem przeciwnikiem prezentów na Komunię, innych niż związane bezpośrednio z tematyką wydarzenia. Co więcej dzieci w swej naturalności, nie podsycane przez otoczenia, reklamy, kolegów prześcigających się w tym co kto dostanie, babcie pytające, a co Ci kupić, wcale o prezentach nie marzą. Tym bardziej jeśli wzrastają w wierze i uczone są czym ta I Komunia Święta naprawdę jest. Znam wiele rodzin, w których dzieci nie otrzymują jakichś szczególnych prezentów z tej okazji. Córka koleżanki, przyjmująca Pana Jezusa do swojego serca dwa lata wcześniej niż jej rówieśnicy była wręcz zdziwiona, gdy ktoś ją spytał o prezenty. U nas w rodzinie, gdzie również była wcześniejsza I Komunia, żadne z dzieci o prezenty nie pytało. Goście zostali poinformowani, że prosimy jedynie o religijne drobiazgi, a przede wszystkim o modlitwę. Dzieci dostały Pisma Święte, obrazki i inne tego typu drobiazgi. My rodzice (a nie dzieci do ręki!) dostaliśmy  jakieś drobne kwoty pieniężne, których zresztą w ogóle nie oczekiwaliśmy, ale być może prezent za 30 czy 60 złotych wydawał się niektórym zbyt ubogi:-) O tych pieniądzach zresztą w ferworze zapomnieliśmy (i dobrze!) przypominając sobie o nich jakieś 4 miesiące po uroczystości i wówczas wykorzystaliśmy je na wybrane przez dzieci zabawki itp.

Konsumpcjonizm tego świata i tak nas zalewa zewsząd. Nie dajmy się mu jak najdłużej. Dzieci naprawdę nie oczekują od nas prezentów. Tylko zewsząd są bombardowane tym, że komunia bez tabletu, roweru, komputera nie jest ważna. Na różne prezenty będzie czas przy innej okazji. Zaś w dniu Pierwszej Komunii Świętej największym prezentem tego dnia jest przyjęcie do serca Pana Jezusa. A zadaniem nas rodziców jest tak przygotować dziecko by wiedziało Kto jest najważniejszy. Wiem zadanie to niełatwe i przeciwników będziemy mieć ze wszystkich stron. Mimo wszystko, moim zdaniem, warto w tej kwestii iść pod prąd.

 

O autorze

Anna Brzostek

Anna Brzostek

Żona i mama trójki dzieci. Przez kilkanaście lat zawodowo zajmowała się komunikacją z klientami i zarządzaniem kryzysowym. Aktualnie spełnia się jako edukator domowy oraz redaktor. Lubi wspólne wieczorne oglądanie filmów z mężem oraz zwiedzanie Polski. Relaksuje się gotując, piekąc chleby i czytając thrillery medyczne.

1 Komentarz

  • Jesteśmy właśnie tydzień po I Komunii naszych dzieci. Ponieważ są uczone domowo (ED), mieliśmy okazję do przeżycia wyjątkowego święta w tym dniu. Dzięki naszej szkole cała uroczystość (2 dni, spowiedź i Komunia) była po prostu uroczystością religijną, bez komercji.
    Ostatecznie nawet cała rodzina pojęła, że chcemy prezentów 🙂
    Np. stroje dowolne (im skromniej, tym lepiej), brak fotografów podczas całej uroczystości, przygotowanie trwało 2 minuty 😀
    Teraz co chwilę uczestniczymy we mszy albo z „białego tygodnia”, albo rocznicowej i wciąż dziękuje Bogu, że mieliśmy tyle szczęścia. Mam nadzieję, że dzięki taj „mega-katolickiej” formule nasze dzieci będą bliżej Jezusa – bo przecież o to tylko chodzi.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: