Podróże i zwiedzanie

Fatehpur Sikiri

Wielcy Mogołowie koniecznie chcieli zostawić po sobie jakiś trwały ślad. Kolejni władcy zakładali nowe stolice albo budowali okazałe meczety i mauzolea. Jakby to miało przedłużyć na wieczność trwałość ich imienia, a w ten sposób ocalić choć trochę własną egzystencję przed nieuchronną śmiercią i zapomnieniem. Zresztą to pragnienie nie było jakąś szczególną cechą Wielkich Mogołów. Nawet u tzw. „normalnych ludzi” takie chęci pojawiają się w różnej formie i, w zależności od sił i środków, czasem się materializują. Śladem po jednym z takich olbrzymich przedsięwzięć jest Fatehpur Sikiri, była stolica imperium, która powstała z polecenia imperatora Akbara, czyli Dżalal ad-Din Muhammad Akbara (1542-1605). Samo imię Akbar znaczy tyle co Wielki. Według legendy powodem wybrania tego miejsca na nową stolicę, odległą zaledwie o 37 km od siedziby imperatora w Agrze, był brak męskiego potomka. W wiosce Sikiri strapiony władca miał spotkać sufickiego ascetę Selima Ćisti, który przepowiedział mu, że jego pragnienie zostanie spełnione i wkrótce urodzi mu się syn. Selim zabił własnego syna, mającego zaledwie sześć miesięcy, aby jego dusza mogła się wcielić w ciało imperatorskiego potomka. Kiedy Akbarowi urodził się pierworodny syn, któremu nadał imię Dżahangir, imperator uwierzył, że stało się to dzięki Selimowi. Niebawem urodzili mu się jeszcze dwaj inni synowie. Aby uczcić Selima, Akbar nakazał wybudować mu okazały grobowiec, jeden z najwspanialszych zabytków tej klasy w Indiach, oraz rozkazał, aby w tym miejscu wybudowano nową stolicę. Prace rozpoczęto w 1569 r., a dwa lata później, w 1571 r., imperator wraz z całym dworem przeniósł się na nowe miejsce. Akbar nazwał nowe miasto Fatehbad. Słowo Fateh, pochodzenia arabskiego, w języku perskim znaczyło tyle co zwycięski.

Miasto to pozostało najwspanialszym przykładem architektury mogolskiej w Indiach. Według współczesnych Akbarowi historyków imperator osobiście nadzorował budowę miasta i bezpośrednio wydawał polecenia architektom, bazując na perskich zasadach architektonicznych. Zastosowanie perskiej sztuki architektonicznej dokonało się tutaj przez wykorzystanie typowo hinduskich form ozdobnych. Łatwa dostępność piaskowca w okolicach Fatehpur Sikri w praktyce oznaczała, że wszystkie budynki zostały wykonane z tego czerwonego kamienia. Zespół pałacu imperatora składa się z kilku niezależnych pawilonów, rozmieszczonych w formie geometrycznej na przestrzeni kawałka gruntu, na wzór namiotów pochodzących z arabskich i centralno-azjatyckich obszarów. W sumie zabytki Fatehpur Sikri odzwierciedlają więc geniusz Akbaru w asymilowaniu różnorodnych, regionalnych wpływów, które razem tworzyły jego niepowtarzalny i własny styl. Jednakże, prawdopodobnie z powodu braku wody pitnej oraz bliskości wrogiego państwa Radżputana, z którym Akbar często toczył wojny, miasto zostało opuszczone w 1585 r. Nowa stolica imperium została ustanowiona w Lahaur. W roku 1598 Akbar ponownie wrócił do Agry, w której zresztą rozpoczynał swoje panowanie, i gdzie też zakończył swój żywot. Właściwie nigdy nie powrócił do Fatehpur Sikiri, z wyjątkiem krótkiego okresu w 1601 roku. W późniejszym okresie historii imperium Wielkiego Mogoła przez krótki czas mieszkał tutaj imperator Muhammad Szach (1719-1748) i jego regent Sayyid Hussain Ali Khan Barha. Następnie pałace Fatehpur zostały zajęte przez imperium Maratów po ich podboju Delhi. Jak to w życiu bywa, wkrótce Maratowie zostali pokonani przez Brytyjczyków, którzy w Fatehpur umieścili swoje koszary. Odbudowa całego kompleksu dokonało się dopiero za rządów Lorda Curzona, który pełnił funkcję wicekróla Indii w latach 1899-1905.

Ponieważ przestrzeń pałacowa była w ciągłym użyciu przez wieki, większość imperialnego kompleksu, rozpościerającego się na powierzchni o długości prawie dwóch mil i szerokości jednej mili, pozostała prawie nienaruszona. Obszar imperatorskiego pałacu otoczony jest przez mur o długości prawie pięciu mil, który otacza go z trzech stron. Przy zwiedzaniu części świeckiej, do której ostatecznie dotarliśmy, uderza doskonały stan zachowanych budynków. Jednak ma się wrażenie, jakby stanowiły one jakąś dekorację do filmu czy teatralnego przestawienia w plenerze, aniżeli miejsce, gdzie kilkaset lat temu tętniło autentyczne, dworskie życie.

Jedyna część martwego miasta, która żyje aż do dzisiejszego dnia, to część kompleksu sakralnego, gdzie znajdują się meczety i grobowce. Kiedy dotarliśmy na miejsce, obserwując gdzie najwięcej gromadzi się ludzi, skierowaliśmy się do olbrzymiej bramy, która prowadziła do części sakralnej. Jak się później okazało była to  Badśahi Darwaza, czyli Brama Królewska, którą imperator wchodził na teren meczetu ze swojego pałacu. Dopiero po wejściu uświadomiliśmy sobie, że jednak to nie jest całe martwe miasto. Okazało się, że wejście do cesarskiego kompleksu znajduje się po drugiej stronie obszernego placu, gdzie nie gromadziły się jednak takie tłumy, jak przy wejściu do tej części. Pierwsze zdziwienie wywołało u nas brak kontroli biletów, a drugie obowiązek zdjęcia obuwia, czego przy zwiedzaniu tego typu obiektów raczej się nie wymaga. Na szczęście okazało się, że istnieje alternatywa do chodzenia boso po rozgrzanym piaskowcu: białe łapcie, wielokrotnego użytku, które z czasem zmieniały barwę na różne odcienie szarości. Można je było wypożyczyć za kwotę 10 rupii, co stanowi około 50 groszy. Kiedy znaleźliśmy się na olbrzymim dziedzińcu naprzeciw nas ukazała się sylwetka najważniejszego meczetu w całym kompleksie Jama Masjid, a bardziej po polsku Dźama Masdźid, który został zbudowany prawdopodobnie w latach 1571-1572. Wejście do tego meczetu ma formę olbrzymiego prostokąta, z olbrzymią, półkolistą niszą, na której zachowały się resztki mozaik. Po obu stronach bramy znajdują się dwie kopuły: jedna większa, druga mniejsza. Zarówno wejście do Dźama Masdźid, jak i cały mur z podcieniami, otaczający dziedziniec, ozdobiony jest małymi hełmami, wykonanymi z czerwonego piaskowca, tak charakterystycznymi dla architektury mogulskiej w całych Indiach. Z czerwoną kolorystyką całego kompleksu kontrastuje, znajdujący się po prawej stronie od Dźama Masdźid, wykonany z białego marmuru grobowiec Salima Ćistiego, który przepowiedział Akbarowi, że urodzi mu się syn. Imperator nakazał wybudować dla sławnego ascety wspaniały  grobowiec, który prawdopodobnie był natchnieniem dla architekta Tadź Mahal. Widząc turystów kierujących się do wnętrza budynku, podążyliśmy ich śladem. W środku obsługa pouczała wchodzących, że powinni nakryć głowy, ponieważ są w miejscu szczególnym i oprócz nakryć głowy rozdawała im kolorowe wstążeczki, których jednak nie przyjęliśmy. Potem zauważyliśmy, że wstążeczki te były przywiązywane przez pielgrzymów i turystów do wykonanych z marmuru koronkowych okien. Jak później się dowiedziałem, taki gest ma podobno zapewnić szczęście. Natomiast na samo miejsce, gdzie znajduje się sarkofag, inna grupka ludzi kładła kolorowe tkaniny i sypała płatki kwiatów. To ci, którzy prosili o błogosławieństwo narodzin dziecka, mając nadzieję, że podobnie jak Salim pomógł spełnił pragnienie imperatora Akbara, tak również pomoże spełnić ich pragnienie posiadania potomstwa. Obok grobowca Salima Ćistiego znajduje się grób jego wnuka, Islam Khana, który zasłynął jako wspaniały dowódca wojsk mogolskich. Naprzeciwko grobowca Salima znajduje się majestatyczna Buland Darwaza, czyli Brama Zwycięstwa, która została wybudowana w latach 1576-1577 dla uczczenia zwycięstw imperatora Akbara. Udaliśmy się w jej stronę myśląc, że tam znajduje się wejście do świeckiej części miasta, lecz po jej przekroczeniu zobaczyliśmy panoramę współczesnego miasta.

Natomiast wracając, zauważyliśmy na bramie olbrzymi napis w języku perskim, który w wolnym tłumaczeniu mówi: Jezus, syn Marii, powiedział: świat jest mostem, przejdź po nim, ale nie buduj na nim domów. Ten, kto ma nadzieję na godzinę, może mieć nadzieję na wieczność. Świat trwa godzinę. Spędź ją na modlitwie, bo reszta jest ukryta.

Szczerze powiedziawszy, nigdy bym nie przypuszczał, że w takim miejscu okaże się, jak żywa jest Ewangelia, jak w niesamowitym miejscu i czasie spełniają się słowa Pańskie: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą» (Łk 19, 40). Nawet kamienie w martwym mieście wołają o Jezusie, Synu Maryi.

 

O autorze

Ks. Henryk M. Jagodziński

Ks. Henryk M. Jagodziński

ur. w 1969 r. w Małogoszczu. Ukończył WSD w Kielcach i otrzymał święcenia kapłańskie. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. W 1999 rozpoczął przygotowanie do służby dyplomatycznej na Papieskiej Akademii Kościelnej, którą ukończył w 2001. W tymże roku rozpoczął służbę w dyplomacji watykańskiej pracując kolejno jako sekretarz nuncjatur: na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Od 6 września 2015 pracuje jako Radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: