Relacje

Gdyby słowa było widać

Czasem nie doceniamy słów. Mówimy: “to były tylko słowa”. “Nie przejmuj się tym, co powiedziałem w gniewie”. “A, to był tylko głupi żart”.

Wszystkie słowa, jakie wypowiadamy, jednak coś robią. Mają swoje fizyczne skutki: ktoś się uśmiecha, ktoś jaśniej patrzy w przyszłość albo ktoś ma energię, by pokonać trudność. Mówimy “nie martw się” – i druga osoba się uspokaja, “dasz radę” – i rzeczywiście daje radę.

Może oczywiście dziać się także odwrotnie. “Jesteś do niczego”. Widać, jak garbią się ramiona, kuli głowa. “Znowu ci się nie udało”. Z twarzy znika uśmiech. “Wynoś się”. Płacz.

Niestety słowa brzmią w nas także echem długo po tym, gdy zostały wypowiedziane. Zdziwilibyśmy się pewnie ogromnie, gdybyśmy zapytali męża czy żonę, jakie nasze słowa zapadły im najbardziej w pamięć. Może się okazać, że te, których wcale nie mówiliśmy serio albo po prostu użyliśmy ich w wielkich nerwach. “Przytyłaś” – i ona każdy dzień zaczyna od tego, żeby walczyć ze sobą, “bo on już nie uważa, że jestem ładna”. I słyszy te słowa ilekroć spogląda w lustro albo mija wystawę sklepową. Dla męża tym słowem-echem może być na przykład “Nigdy żadnej sprawy nie doprowadzasz do końca” – i on z uporem maniaka będzie starał się dopinać wszystkie sprawy na ostatni guzik i doprowadza ją to do szału, i nie rozumie, dlaczego.

Warto zapytać: jakie moje trudne słowa zapadły Ci szczególnie w pamięć? I jakie dobre? Bo przecież one działają też w drugą stronę. Powiedziała: “ładnie Ci w tym swetrze” i od tej pory nosisz go wszędzie. Albo on powiedział: “ty umiesz ugotować coś z niczego” i w kuchni czujesz się jak czarodziejka, i ugotujesz pięć tysięcy wariacji makaronu z sosem. Bo on tak powiedział.

Jeszcze większą moc mają słowa w życiu naszych dzieci. Stają się zestawem ich przekonań na własny temat. “Znowu coś rozwaliłeś”. “Ale z ciebie egoistka”. I może równie raniące: “Zawsze wszystko robisz świetnie”, bo przecież chcielibyśmy jako dzieci wiedzieć, że może nam też wyjść średnio albo źle i świat się nie zawali.

Słowa trzeba dobierać z wielką delikatnością. Trzy razy skreślić, pięc razy poprawić, nie powiedzieć teraz, powiedzieć potem. Trzeba je traktować z tak wielką ostrożnością nie dlatego, że są kruche, ale ponieważ my jesteśmy tak krusi. Szkoda, że ich nie widać; okazałoby się, że mogą być jak nóż wbijany w serce, po ktorym rana na całe życie; albo jak pocałunek na naszych głowach, po którym inaczej się w nich układa. Szkoda, że widać dopiero skutek, jaki przynoszą. Ale to też źródło nadziei, że możemy się uczyć władać nimi coraz lepiej.

Foto: pixabay

O autorze

Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

(ur. 1975), od 2002 żona, a następnie mama trójki dzieci. Ukończyła filologię angielską (specjalizacja literacka) na Uniwersytecie Wrocławskim. Wieloletni nauczyciel i tłumacz, od 2011 roku związana na stałe z Fundacją Pomoc Rodzinie. Jest autorką wpisów na „Przystani”, blogu Fundacji (www.fpr.pl/blog/). Wspólnie z mężem prowadzą warsztaty Programów na Miłość i Życie w kraju i za granicą jako para trenerska. Razem z ks. Jarosławem Szymczakiem jest autorką książki "Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance"

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: