Być mamą, być tatą

Gniewajcie się, ale nie grzeszcie, czyli o przeżywaniu złości

Gniewajcie się, ale nie grzeszcie… (Ef 4, 26)

Często już od rana daje się rodzicom we znaki bogaty świat uczuć dziecka wraz z jego dynamizmem i wahaniami nastroju. Począwszy od wstania, poprzez negocjacje co dziś na śniadanie, kłótnie z rodzeństwem, walki o to kto ma rację, i tak dalej, można by wymieniać w nieskończoność. Uczucia, emocje – szansa czy zagrożenie dla relacji? Wydaje się czasem, że potrzebna jest swoista instrukcja obsługi trudnych emocji.
Dziś powiemy sobie kilka słów o gniewie i złości. Jak sobie z nimi radzić? Kamień z serca spada, gdy okazuje się, że gniew i złość, jak każda inna emocja, nie jest zagrożeniem, ponieważ pojawiają się po to by przynieść nam osobliwą wiadomość. Jaką? Gniew informuje o naruszonych granicach. Złość o niezaspokojonych potrzebach.

Dziecku, gdy przeżywa gniew lub złość najlepiej pomoże przykład dorosłego, który sam potrafi mówić o tym co przeżywa, np. „Czuję złość, gdy wołam cię na obiad, a ty nie reagujesz” – przyzwolenie na mówienie o trudnych emocjach, jest uczeniem dziecka jak ma je komunikować.

Podczas codziennego ataku złości u dziecka, rodzic jest pierwszym, który może je przez tą trudną emocję przeprowadzić. W jaki sposób? Opisując, nazywając, to co dziecko czuje: „Zezłościłeś się, gdy ci nie pozwoliłam wyjść do kolegi. Widzę, że to spotkanie jest dla ciebie bardzo ważne.” Dziecko powinno mieć pewność, że jest słyszane i akceptowane, bez względu na to co teraz mówi i czuje. Ono potrzebuje czasu, by jego emocje wybrzmiały. Nie oczekuj więc, że będzie cię grzecznie słuchało, gdy jest zdenerwowane. Przeczekaj, weź głęboki oddech, zanim cokolwiek powiesz, zatrzymaj się.

Gdy dziecko przeżywa złość możemy mu także zaproponować pomoc w odczytaniu jego potrzeb poprzez opisywanie jego zachowania, nazywanie uczuć, np. „Widzę, że jesteś zły. Złościsz się, bo nie chcę Ci kupić tej zabawki. Nie krzycz, możesz mi o tym powiedzieć”. Pamiętaj, aby zwracać się do dziecka z uwagą, nawet jeśli nie chcesz albo nie możesz zapewnić mu tego, czego się domaga.

Zdarza się jednak, że dziecko wpada w furię i jest nie do opanowania. Rodzic próbuje wtedy tłumaczyć, przekonywać, siłować się, co często kończy się przegraną dla obu stron: łzami dziecka i poczuciem winy rodzica. Atak furii pokazuje, że dziecko ewidentnie przestaje sobie z czymś radzić i nie rozumie co się z nim dzieje. Przeczekaj aż emocje opadną. Zignoruj furię, dbając jednocześnie o to, by nie zrobiło sobie i innym krzywdy. Jeśli ataki furii mają na celu zwrócenie na siebie uwagi, ignorowanie wygasi ich częstotliwość. Możesz potem wrócić do tego w formie zabawy, np. poprzez wspólne rysowanie wulkanu złości. Wulkan złości pomaga przedstawić własne nagromadzenie gniewu przez obserwację kolejno następujących po sobie faz od spokoju do wybuchu złości. Można stworzyć zarys wulkanu, na który są nanoszone kolejne fazy gromadzenia się gniewu. Dzięki temu dziecko ma możliwość zainterweniowania wcześniej, by nie dopuścić do erupcji wulkanu.

Bywa jednak i tak, że przy każdym wybuchu złości twojego dziecka jest Ci bardzo trudno zachować spokój. Emocje mają to do siebie, że łatwo zalewają innych. Wówczas tym co pozwala zachować spokój jest zaakceptowanie własnego gniewu i gniewu dziecka, odnalezienie wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa i ufność we własne siły. Dzięki rozumieniu co dzieje się z dzieckiem, akceptowaniu tego i dzięki wytrwałej pracy z myślami, będziesz powoli zdobywał doświadczenie w opanowywaniu gniewu.

Jeśli jednak złość zamieszkała w Tobie, tzn. zaczynasz postrzegać innych (dzieci, męża, współpracowników) jako zagrożenie, badź rywalizację, pamiętaj, że zwykle nie masz wpływu na okoliczności zewnętrzne. Masz wpływ na interpretację tych sytuacji i swoją odpowiedź na nie poprzez zachowanie. Nieposłuszeństwo dziecka, niesprawiedliwa krytyka męża, plotki koleżanek – pułapką jest myśleć, że zmienisz świat. Największy wpływ mamy tylko na siebie: swoje zachowanie, swój sposób myślenia.

Obserwując dzieci w piaskownicy możemy zauważyć prosty mechanizm: złość nakręca złość, dlatego najlepiej zatrzymać ją i nie oddać odwetem. W sytuacji, gdy podnosi Ci się ciśnienie, zastanów się czego w danej chwili naprawdę potrzebujesz. Jeśli dotyczy to osób bliskich, poinformuj o swoich potrzebach i jakie będą konsekwencje, gdy sytuacja się nie zmieni. Jeśli sprawa dotyczy osób obcych, np. szefa w pracy, koleżanek, niekoniecznie poinformowanie o swoich uczuciach, potrzebach, przyniesie skutek. Tutaj pomoże postawienie granicy, zmiana sposobu myślenia, obrócenie sprawy w żart i przede wszystkim dystans.
Pamiętajmy, że złość jest dobra i potrzebna. Daje energię do działania, gdy coś chcemy zmienić, pomaga w stawianiu granic, informuje o niezaspokojonych potrzebach. „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef 4, 26)

Warto przeczytać:
Faber A., Mazlish E., Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Poznań 1992.
Gordon T., Wychowanie bez porażek. Rozwiązywanie konfliktów między rodzicami a dziećmi. Warszawa 1994.
Kołyszko W., Smok Lubomił i tajemnice złości”, Gdańsk 2016.
Król-Fijewska M., Trening asertywności. Scenariusz i wykłady. Warszawa 1993.
Zubrzycka E., Po co się złościć?, Gdańsk 2016.

O autorze

Beata Choroszewska

Beata Choroszewska

Psycholog, tyflopedagog, oligofrenopedagog. Na co dzień pracuje z dziećmi i ich rodzinami w ramach wczesnego wspomagania rozwoju. Posiada szereg doświadczeń pracy indywidualnej i grupowej poświadczonych dyplomem i rekomendacją. W swojej pracy kieruje się mottem: "Ludzie są jak kwiaty, stworzeni do tego, aby się rozwijać."

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: