Społeczeństwo

Ilu nas będzie?

Starzenie się społeczeństwa jest zjawiskiem w perspektywie długofalowej niekorzystnym. Polska przez całe wieki miała stosunkowo dobry wskaźnik urodzeń, dzięki czemu jej wielkim bogactwem byli ludzie – młodzi, aktywni, chętnie podejmujący nowe wyzwania i zdolni do pracy. Różne nieszczęścia, jakie spadały w przeszłości na nasz kraj, w tym straszliwe wojny i ludobójstwa, nie potrafiły złamać żywotnych sił narodu, gdyż po każdej katastrofie Polacy odradzali się stosunkowo szybko. W ostatnim ćwierćwieczu sytuacja ta uległa znacznym zmianom.

Badacze, zajmujący się społeczeństwem, twierdzą, że wskaźnik urodzeń na poziomie 2 utrzymuje społeczeństwo w stanie chwiejnej równowagi pomiędzy fazą odnawiania pokoleń a starzeniem się populacji. W pewnym uproszczeniu rzecz ujmując, wskaźnik ten osiągany jest, gdy w rodzinie rodzi się i wychowuje dwójka dzieci. Trzeba jednak pamiętać, że owa prosta zastępowalność pokoleń występowałaby tylko w sytuacji idealnej, gdyby KAŻDY mężczyzna i KAŻDA kobieta decydowali się na założenie rodziny i posiadanie dwójki dzieci. To oczywiście, z różnych powodów, nie może mieć miejsca. W ciągu ostatnich lat coraz więcej osób w wieku, określanym trochę technicznym słowem, jako „reprodukcyjny”, decyduje się na posiadanie, co najwyżej jednego dziecka lub też nie posiada dzieci w ogóle. Są różne tego przyczyny. Niekiedy istnieją ku temu ważne, życiowe powody. Po części Polacy ulegają modzie przywleczonej z wysoko rozwiniętych państw zachodnich, modzie na życie wygodne, dostatnie i przyjemne, w którym to życiu dziecko a już zwłaszcza kilkoro własnych dzieci – bardzo przeszkadza. Mając dzieci trzeba znaczną część czasu i pieniędzy poświęcać na zajmowanie się nimi, co bardzo ogranicza możliwości tzw. samorealizacji, czyli hedonistycznego korzystania z uroków życia. Kolejnym ważnym powodem jest ciężka sytuacja materialna znacznej części naszego społeczeństwa. Młodzi ludzie, którzy mogliby się zdecydować na założenie rodziny i posiadanie dzieci, bardzo często nie posiadają do tego odpowiedniej bazy materialnej. Brak swojego mieszkania, brak szansy na jego zakup w dającej się przewidzieć perspektywie, śmieciowe umowy o pracę z bardzo niskimi wynagrodzeniami, nie dają poczucia bezpieczeństwa, które motywowałoby ludzi do rodzenia dzieci. Kolejnym czynnikiem, bardzo negatywnie wpływającym na polską demografię, jest trwająca już od wielu lat, masowa emigracja zarobkowa do krajów Unii Europejskiej. Wyjeżdżają za chlebem najczęściej osoby z punktu widzenia wspólnoty narodowej najwartościowsze, aktywne i pracowite, zainteresowane budowaniem swojego dostatku i najczęściej właśnie w owym wieku reprodukcyjnym. Trzeba powiedzieć sobie jasno – znakomita większość tych Polaków, którzy w ciągu ostatnich kilkunastu lat wyjechali z Polski, już do kraju nie wróci. Ich dzieci urodzone za granicą, bo trzeba pamiętać, że rodzinom polskich emigrantów rodzi się więcej dzieci niż rodakom w kraju, zostaną Niemcami, Brytyjczykami, Irlandczykami. Te i pozostałe, niewymienione tu przeze mnie czynniki, powodują, że wskaźnik dzietności w polskim społeczeństwie od lat utrzymuje się na katastrofalnym poziomie poniżej cyfry 2.

Jakie konsekwencje pociąga ta sytuacja? Najprościej rzecz ujmując – Polska starzeje się i wymiera. Jeżeli obecne tendencje demograficzne nie zostaną zatrzymane i odwrócone – za kilka, kilkanaście lat społeczeństwo nasze stanie przed bardzo poważnymi problemami. Staniemy się krajem starszych ludzi, żyjących ze szczątkowych emerytur (w perspektywie jest także katastrofa systemu emerytalnego) z niewielką ilością obywateli w wieku produkcyjnym – pracujących i płacących podatki. Fatalne są również skutki społeczne zmian proporcji wiekowych we wspólnocie obywateli.

Część polityków zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i stara się od paru lat wypracowywać środki zaradcze. Częściowemu przynajmniej odwróceniu niekorzystnych tendencji demograficznych miał służyć program 500 +, będący jednym z punktów wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Program krytykowany był zarówno z pozycji lewicowo – liberalnej opozycji, co zrozumiałe, jak i ze stanowiska prawicowego, jako program etatystycznej redystrybucji dóbr. Najpoważniejszymi zarzutami było to, że pieniądze przeznaczone na drugie dziecko trafią do środowisk patologicznych i zostaną „przepite”, że Polacy uzależnią się od pomocy państwowej, że 500 zł to zbyt mało, by zmotywować ludzi do posiadania kolejnego dziecka. Po roku funkcjonowania programu można już zbierać pierwsze wnioski. Okazuje się, że poza sytuacjami zupełnie marginalnymi, pieniądze z programu nie zasiliły wcale przemysłu monopolowego, nie zostały przepite, lecz przeznaczono je na najpilniejsze potrzeby rodzin. Wielu polskim rodzinom, żyjącym dotąd w ubóstwie, udało się pospłacać wiecznie zalegające rachunki, zakupić pomoce szkolne i ubrania dla dzieci, po raz pierwszy wyjechać na wakacje nad morzem. Po raz pierwszy też od wielu lat, w roku 2016 urodziło się więcej dzieci niż w latach poprzednich. Czy jest to bezpośrednio związane z efektami działania programu 500 +, czy tendencja wzrostu dzietności w polskich rodzinach okaże się trwała, czy nie ujawnią się jakieś negatywne skutki redystrybucyjnego programu rządowego – na te pytania być może otrzymamy odpowiedź w nadchodzących latach. W chwili obecnej pewien jest jeden wskaźnik – wzrost liczby narodzin w polskich rodzinach.

Foto: Kris Morrell/Flickr/CC BY-NC 2.0

O autorze

Marcin Bąk

Marcin Bąk

Studiował dziennikarstwo i historię, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Autor licznych audycji radiowych popularyzujących
historię w Radiu Józef, tworzył cykl audycji dla Radia PLUS, współpracował z TV Misericordia. Aktualnie prowadzi programy w TV Republika. Autor tekstów popularyzujących Europejskie Sztuki Walki między innymi w miesięcznikach: "Mówią Wieki" i "Wiadomości Historyczne". Instruktor szermierki sportowej, zajmuje się też szermierką historyczną i choreograficzną oraz boksem francuskim - savate, których naucza w warszawskiej Wszechnicy Szermierczej. Żonaty, ojciec Marysi i Tymoteusza.

1 Komentarz

  • „Po części Polacy ulegają modzie przywleczonej z wysoko rozwiniętych państw zachodnich, modzie na życie wygodne, dostatnie i przyjemne, w którym to życiu dziecko a już zwłaszcza kilkoro własnych dzieci – bardzo przeszkadza.”

    Obserwujemy właśnie jak te wysoko rozwinięte państwa, ośrodki obyczajowego postępu zwijają się …

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: