Wychowanie

Jak gąbka…

Kiedyś telefon służył do komunikowania się. Pamiętam, jak trudno było uzyskać pozwolenie na założenie telefonu w domu prywatnym. Potem to się zmieniło (nie trzeba było już tak wszystkich podsłuchiwać). Potem nastała era telefonów komórkowych. Pamiętam mojego kuzyna, który miał właśnie taki telefon. Był duży, czarny i zajmował dużo miejsca.
Mój pierwszy telefon komórkowy też był dosyć duży. Nie mieścił się w kieszeni.
A teraz każdy ma mały telefon, coraz częściej już dotykowy, gdzie przesuwa się na ekranie kolejne ikony… Coraz częściej z dostępem do interneru.
W autobusach prawie każdy coś czyta, ogląda lub rozmawia przez telefon.
W ostatnią sobotę obok mnie usiadły trzy młode dziewczyny. Jechały razem. Gdy tylko usiadły, każda z nich wyciągnęła swoją komórkę i zaczęły przeglądać strony. Przesuwały palcem po ekranie, czytając jakieś wiadomości i jednocześnie ze sobą rozmawiały. Każda zajęta swoim telefonem, nawet nie patrzyły na siebie. Nie chciały czy nie potrafiły skupić się na wzajemnej rozmowie?!
Nie wiem.Zastanawia mnie ta popularność nowych technologii. Natomiast ktoś czytający książkę z autobusie to widok dość rzadki .
Opowiadała mi pewna nauczycielka, że w szkole poprosiła dzieci w pierwszej klasie, aby podeszły do okna i zobaczyły, jaka jest pogoda. Dzieci podeszły, parzyły, a jedna dziewczynka podeszła najbliżej i ręką próbowała przesunąć obraz, jak w komórce. Była bardzo zdziwiona, że to nie działa!
Coraz bardziej żyjemy wirtualnie.
Coraz mniej realnie.

Dzieci w przedszkolu mają problem z określeniem prawej i lewej strony kartki oraz jej góry czy dołu.
W telefonie wszystko się przesuwa. To, co było na górze za chwilę będzie na dole.
I to, że jesteśmy tylko ciągłymi konsumentami wiadomości, które z każdej strony nas bombardują.
Nie ma czasu na refleksję, na wyobraźnię. Wszystko dostajemy gotowe, podane na tacy.
I chłoniemy, jak gąbka.

Photo credit: nicolasnova via Foter.com / CC BY-NC

O autorze

Joanna Jakubowska

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: