Zarządzanie domem

Jak oswoić budżet. Jak zaoszczędzić do 840 zł rocznie na… chlebie?

W modlitwie „Ojcze nasz” prosimy Ojca: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Chleb to chyba najpopularniejszy składnik naszej codziennej diety. Jemy go na śniadanie, na kolację, często także towarzyszy jakiejś zupce. Jest tak mocno zakorzeniony w naszych domach, że chyba nawet nie zwracamy uwagi, ile go kupujemy, ile zjadamy.

Przyzwyczailiśmy się także, że to prawie stały element codziennych zakupów. A ponieważ kupujemy go często i dużo, zazwyczaj sięgamy po ten najtańszy bochenek wypiekany z białej mąki. Wielu z nas nie zdaje sobie pewnie nawet sprawy z tego, jakie skutki dla naszego zdrowia niesie jedzenie takiego właśnie rodzaju pieczywa.

Biała mąka to produkt najlepiej oczyszczony. Tylko że ta piękna, czysta biel nic dobrego z sobą (w sobie) nie niesie. Została bowiem wyczyszczona z praktycznie wszystkich wartościowych odżywczych składników. To, co najlepsze, a więc przede wszystkim błonnik oraz spora grupa witamin i minerałów zawartych w otoczce ziarna, zostało oddzielone. Nie jestem ekspertem żywieniowym, ale trochę się już na ten temat nasłuchałem od różnych specjalistów od dietetyki.

Biała mąka często nazywana jest jedną z „białych śmierci” (w tym „zacnym” towarzystwie mamy jeszcze cukier i sól). Dlaczego? Otóż produkty z niej wykonane, a więc zwykły chleb, bułki kajzerki, śląskie itp. w naszym układzie trawiennym tworzą swego rodzaju kleik, który skutecznie skleja włoski jelitowe, zaburzając prawidłową pracę jelit, a w efekcie powodując różnego rodzaju problemy zdrowotne, takie jak cukrzyca, otyłość, niedożywienie itp. Możemy zrobić proste doświadczenie: do miski z wodą wsypujemy szklankę białej mąki. Co się stanie? Powstanie właśnie coś na kształt kleju.

No ale ta cena… Chlebek taki jest tani – w okolicy, gdzie mieszkamy, 0,5 kg bochenek kosztuje tylko 2,80 zł. Dobrze wypieczony, pachnący, chrupiący…

No dobrze, skoro jednak Bóg dał nam rozsądek, to co innego wybrać nie rujnując przy tym budżetu domowego? Krótko mógłbym odpowiedzieć tak: jeżeli wybierzesz mądrze, tzn. z dobrym skutkiem dla zdrowia, to i pieniądze „się znajdą”.

Jaką więc mamy alternatywę? Naszym zdaniem należy szukać chlebów wypiekanych z mąki grubo mielonej – czyli np. grahamki, razowce. Oczywiście najlepiej sprawdzić skład, czy nie ma jakiś podejrzanych substancji, a zwłaszcza barwników udających ciemne pieczywo. Co zatem takiego dobrego jest w tego rodzaju chlebach? Ano całe bogactwo pochodzące z ziaren, praktycznie wszystkie odżywcze składniki. I to właśnie wartość odżywcza jest tutaj kluczowa. W białej mące składników odżywczych jest jak na lekarstwo, a w mące typu graham czy razowej, gdzie mamy praktycznie cząstki ziaren, tych składników jest bardzo dużo.

To tyle teorii. W naszej rodzinie już jakiś czas temu doświadczyliśmy namacalnie, czym się różni chleb od chleba. Kupowaliśmy na zmianę chleb biały i chleb graham (lub razowy). Przyczyna była prosta: dzieci bardziej lubiły biały, a grahamek kosztował ok. 20% więcej, no i – jak się nam wydawało – te kromeczki takie małe…

Szybko przekonaliśmy się jednak, że o ile na śniadanie czy kolację dzieci zjadały dwie kromeczki grahamka, o tyle przy dwóch białych (większych!) kromkach dopominały się o kolejne dwie, bo dalej były głodne. Dorabialiśmy więc z Asią kolejne kanapki i patrzyliśmy, jak szybko znika biały chlebek (o tzw. obłożeniu chleba nie wspominając). Wtedy nie mieliśmy jeszcze wiedzy, dlaczego tak się dzieje. Dopiero po pewnym czasie  i pewnych „dietetycznych” rozmowach zrozumieliśmy, w czym rzecz.

Jak już do nas dotarło, że biały = szkodliwy, to przestawiliśmy się na ten droższy chleb, wypiekany z mąki nieoczyszczonej. Wtedy nie podjęliśmy jeszcze refleksji, jakie to ma skutki finansowe. Ale i na to przyszedł czas.

Czy zatem droższy chleb jest droższy? Pytanie brzmi jak te z gatunku „nie najmądrzejszych”. Ale przyjrzyjmy się faktom (opieram się na naszym rodzinnym doświadczeniu).

Miesięcznie zjadamy z dzieciakami (ja + 4 dzieci) ok. 700 kromek
grahamka (lub grahamka i razowego). Asia piecze dla siebie chleb
orkiszowy, ponieważ nie toleruje pszenicy. Białego chleba zjedlibyśmy przynajmniej dwukrotnie więcej, zatem 1400 kromek. Ile oszczędzamy:

170 ZŁ – 100 ZŁ = 70 ZŁ MIESIĘCZNYCH OSZCZĘDNOŚCI

A w roku? Rachunek jest prosty:

70 ZŁ X 12 M-CY = 840 ZŁ

W naszym przypadku, ponieważ kupujemy nie tylko grahamka, ale także bardzo lubiany przez dzieci chleb razowy (waga i kształt ten sam), który kosztuje więcej, bo 4,20 zł za bochenek, na nie jedzeniu chleba białego oszczędzamy 59,00 zł, czyli rocznie 708 zł!

Zdajemy sobie sprawę, że przestawić rodzinę, a zwłaszcza dzieci na innego rodzaju pieczywo będzie nie lada wyzwaniem. Małymi krokami, najpierw może raz na tydzień, potem dwa itd., aż do całkowitego
wyeliminowania białego pieczywa zmieniajmy rodzinne nawyki. Oszczędności to jedno, ale zadbanie o zdrowie Twoje i Twoich bliskich to myślę jeszcze ważniejsza motywacja do zmiany.

O autorze

Sławomir Sidorek

Sławomir Sidorek

Szczęśliwy mąż Asi (od 16 lat), ojciec 5-ki dzieci (jedno w niebie), wraz z rodziną zaangażowany we wspólnotę Ognisk Świętej Rodziny (Instytut Św. Rodziny w Łominakach), indywidualnie w ruch Mężczyzn Św. Józefa; absolwent AGH - inżynier elektronik, magister zarządzania, ukończył podyplomowe studia z controllingu na UE; autor bloga Compass - Boża droga do finansowej wolności, gdzie zgłębia temat zarządzania domowymi finansami z perspektywy Słowa Bożego.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: