Zarządzanie domem

Jak oswoić budżet. Przychód czy dochód, czyli co zasila Twój budżet domowy.

Wszystko co do Ciebie „przychodzi”, w gospodarce nazywamy przychodem. Przychód ma zazwyczaj formę pieniężną jednak nie musi tak być. Ktoś może Tobie za Twoją rzecz lub usługę zapłacić rzeczą, która należy do niego lub usługą, w której się specjalizuje – taki sposób wymiany nazywany jest wymianą barterową. Otrzymanie domu w spadku po Babci lub innych osobach, też może być uznane za formę przychodu. Być może dlatego Urząd Skarbowy, na podstawie przepisów prawa, może żądać od Ciebie zapłaty podatku od przychodu, który w tym przypadku przyjmuje nazwę „podatku od spadku i darowizn”.

Pierwotną formą wymiany towarów i usług była wymiana barterowa. Jedną z jej głównych wad było to, że trudno było się równo podzielić – ile worków owsa lub desek na nową kuźnię powinien dostać kowal za podkucie konia albo jak kowal miał zapłacić za nocleg, czy wyżywienie kiedy musiał udać się w podróż, a jego warsztat zostawał w jego rodzinnej wsi? Kolejnym problemem, od strony władz Państwowych, było zbieranie podatków.

PIENIĄDZ

Problemy z wymianą barterową spowodowały, że człowiek wymyślił pieniądz, czyli uniwersalny środek płatniczy. Każda osoba posiadająca pieniądz może wymienić go z inną osobą na cokolwiek chce – towar czy usługę. Ważne jest to, że teraz wystarcza sakiewka (odpowiednik dzisiejszego portfela lub konta bankowego), aby przetransportować z miejsca na miejsce określoną wartość, którą można zapłacić za pożądaną rzecz.

Od czasu powstania pieniądza podatki też pobiera się już nie w przykładowych workach zboża, ale w postaci pieniądza.

Więc tak naprawdę dopóki Urząd Skarbowy/Państwo nie zgłosi się po swoją działkę w Twoich zarobionych/otrzymanych pieniądzach możesz z nimi robić co chcesz. Jednak ważne, abyś miał odliczoną kwotę podatku w dniu kiedy według prawa masz oddać ją państwu.

Jednak jak doświadczamy i dziś, Państwo prześciga się samo z sobą w wymyślaniu coraz to nowych podatków, czy też ma ogromną pokusę do manipulowania ich wysokością.

Ten stan rzeczy komplikuje trochę rozumienie pojęć takich jak przychód. Jednak biorąc na serio ewangelię i słowa Jezusa „oddaj cezarowi to co cezara, a Bogu to co należy do Boga” – będziesz mieć mniej pieniędzy, ale większy spokój. Strach i lęk to główne narzędzie upadłego anioła w niszczeniu naszej więzi z Bogiem.

Gdyby podatki nie istniały, przychód równałby się dochodowi – czyli ilości pieniędzy, którymi możesz dysponować. Różne były i są sposoby ustalania podstawy do opodatkowania, jednak w przypadku twoich zarobionych pieniędzy oblicza się je od przychodu (podstawa opodatkowania), czyli twój dochód (środki po opodatkowaniu) równał się przychodowi pomniejszonemu o podatek. Sprawa się skomplikowała kiedy pan Bismarck wymyślił emerytury, czyli ubezpieczenia społeczne. Od tej pory tam gdzie je się stosuje od przychodu wpierw odprowadza się daninę państwową (w Polsce ZUS), a dopiero od tego co zostanie (dochód brutto, czyli dochód przed opodatkowaniem) oblicza się podatek dochodowy. Dopiero to co zostanie, jest tym czym możesz swobodnie dysponować przeznaczając na zakup mniej lub bardziej niezbędnych rzeczy czy usług.

Nie oznacza to, jednak że już nie będziesz płacić podatków kupując np. chleb w piekarni. Tylko nie będą już te dodatkowe podatki (VAT), uwidocznione na naszym pasku płacowym, ale będą np. na paragonie.

JEŚLI PRACUJESZ NA ETAT LUB UMOWY CYWILNOPRAWNE

Przychód – kwota pieniężna, którą zarabiasz swoją pracą przed odprowadzeniem jakiejkolwiek kwoty do budżetu Państwa – tej ilości pieniędzy nigdy nie ujrzysz na swoim koncie.

ZUS – obowiązkowa bezzwrotna danina państwowa (według wyroku Sądu Najwyższego jest to najnormalniejszy podatek na świecie) złożona z części emerytalnej, rentowej, wypadkowej i chorobowej. Kwotę ZUS odprowadza pracodawca. Ważne, abyś wiedział/a, że faktycznie twój pracodawca wydaje na twoje wynagrodzenie więcej niż kwota przychodu, którą widzisz na pasku płacowym. Wiążę się to z podziałem przez Państwo ZUS-u na ZUS opłacany przez pracodawcę (tzw. ZUS pracodawcy) i przez pracownika (tzw. ZUS pracownika) – jednak oba koszty stanowią uszczuplenie majątku pracodawcy, jak i twojej ostatecznej wypłaty.

Dochód brutto – kwota po opłaceniu składek ZUS, która jest podstawą do obliczenia podatku dochodowego. Jako pracownik tej kwoty nigdy nie ujrzysz na swoim koncie. Jednak, w niektórych sytuacjach np. renty zagranicznej, może zdarzyć się tak, że otrzymasz tę kwotę na konto, jednak, podatek trzeba będzie opłacić samodzielnie do 20 dnia następnego miesiąca po miesiącu, w którym otrzymasz pieniądze.

Podatek dochodowy – obowiązkowa danina państwowa, której wysokość zależy od tego jak dużo zarobiłaś/eś w ciągu roku.

Dochód netto – kwota, którą otrzymujesz przelewem na konto.

JEŚLI PROWADZISZ WŁASNĄ JEDNOOSOBOWĄ DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ LUB SPÓŁKĘ KODEKSU CYWILNEGO

Przychód – kwota pieniężna, którą otrzymujesz za sprzedane usługi i/lub towary/produkty przed odprowadzeniem jakiejkolwiek kwoty do budżetu Państwa. W przeciwieństwie do pracownika, przedsiębiorca do wymaganego prawem terminu opłacenia podatku może obracać kwotą przychodu pomnażając majątek. Jednak ostatecznie, jeśli zarobi dzięki temu więcej, zapłaci ostatecznie więcej podatku. Jednak gdy poniesie stratę na tym obrocie (straci pieniądze) nie będzie musiał płacić podatku dochodowego z działalności gospodarczej, jednakże musi zapłacić swój ZUS i ponieść koszty związane z kwotą przychodu swojego pracownika/ów powiększoną o ZUS pracodawcy.

ZUS – pracodawca prowadzący działalność gospodarczą opłaca ZUS sam za siebie w formie comiesięcznej zdeklarowanej kwoty, jednak nie niższej niż stanowią przepisy prawa. Przedsiębiorca musi zapłacić co miesiąc tę kwotę – nie ważne czy ma na to pieniądze, czy nie. Jeśli nie opłaci ZUS-u w terminie, popada w długi, od których rosną odsetki. A państwo będzie się domagać zapłaty kosztem jego prywatnego majątku.

PODSUMOWANIE

Myślę, że mamy tutaj sporą dawkę wiedzy podanej w ciekawy i przystępny sposób. W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować czytelnikowi bloga – Bartkowi, który podzielił się z nami swoją ekonomiczną wiedzą, która – myślę – przyda się każdemu, kto podjął zmagania z przygotowaniem budżetu domowego.

O autorze

Sławomir Sidorek

Sławomir Sidorek

Szczęśliwy mąż Asi (od 16 lat), ojciec 5-ki dzieci (jedno w niebie), wraz z rodziną zaangażowany we wspólnotę Ognisk Świętej Rodziny (Instytut Św. Rodziny w Łominakach), indywidualnie w ruch Mężczyzn Św. Józefa; absolwent AGH - inżynier elektronik, magister zarządzania, ukończył podyplomowe studia z controllingu na UE; autor bloga Compass - Boża droga do finansowej wolności, gdzie zgłębia temat zarządzania domowymi finansami z perspektywy Słowa Bożego.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: