Świadectwa

Kolacja Świętej Rodziny

W czasie choroby Wojciech modlił się o szczęśliwą śmierć, a otrzymał długie i szczęśliwe życie. Od 350 lat Madonna ze Studziannej nie przestaje zaskakiwać nowymi cudami.

 

Przy drodze biegnącej z Radomia do Tomaszowa Mazowieckiego (tego z pięknej piosenki Ewy Demarczyk) przy pomocy dobrego GPS-u można znaleźć uroczą wioskę o nazwie Studzianna. Największą ozdobą miejscowości był czterysta lat temu szlachecki dwór rodziny Starołęskich. Po potopie szwedzkim właściciel dworu, starosta Albrecht otrzymał w prezencie obraz, na którym Święta Rodzina zasiada do wieczornego posiłku. Do 1664 r. malowidło niczym się nie wyróżniało. Późną jesienią do dworu przybył murarz Wojciech z pobliskich Smardzewic, aby zająć się remontem glinianego pieca. Podczas robót ciężko zachorował. Leżąc w gorączce modlił się o szczęśliwą śmierć, spoglądając na zawieszony nad drzwiami obraz Świętej Rodziny. Gdy wszyscy poszli spać Wojciech ujrzał blask bijący od malowidła. Maryja obiecała mu zdrowie, ale jednocześnie zażądała specjalnej czci dla swego wizerunku i wystawienia kaplicy na wskazanym miejscu.

Wkrótce do Studzianny zaczęły pielgrzymować tłumy ludu – mimo, że ówczesny prymas Mikołaj Prażmowski zabronił oficjalnego kultu do chwili wyjaśnienia sprawy. W 1671 roku, po obradach specjalnej komisji, przybył osobiście do wioski i specjalnym dekretem ogłosił Obraz cudownym, pozwalając na kult publiczny. Wśród znakomitych pielgrzymów znalazł się m.in. król Jan III Sobieski. W połowie XVIII wieku wystawiono monumentalną bazylikę, mogącą pomieścić 3,5 tys. wiernych. Zwieńczeniem wiekowych modłów była uroczysta koronacja papieskimi koronami dnia 18 sierpnia 1968 roku, na którą przybyło ok. 200 tys. pielgrzymów.

Obraz nieustannie jest źródłem łask, szczególne dla rodzin. Bóg poprzez Maryję ratuje zagrożone małżeństwa, obdarowuje potomstwem i przywraca zdrowie ciężko chorym. Oto kilka współczesnych zapisków: „Dwuletni synek Jadwigi miał silnie zaawansowaną apatię do życia. Nie pomagały żadne terapie. Ktoś ze znajomych poradził przyjazd do Studzianny. Trzy godziny spędzili przed Cudownym Obrazem. Kiedy po Mszy św. wracali do domu Jadwiga zauważyła pierwsze zmiany w zachowaniu chłopca. Zaczął intensywnie się rozglądać, pokazywać różne rzeczy paluszkami i uśmiechać do niej. Lekarz potwierdził ustąpienie choroby. Jadwiga jest przekonana, że to stało się za przyczyną Matki Bożej Świętorodzinnej”. Albo inne: „Urszula i Janusz byli małżeństwem od 2 lat. Bardzo pragnęli dziecka. Swoje modlitwy wspierali różnymi terapiami małżeńskimi, jednak bezskutecznie. Zaczęli myśleć o adopcji. Od pewnego czasu raz w miesiącu zaczęli przyjeżdżać na Msze św. do Sanktuarium oddalonego od ich miejsca zamieszkania ok. 80 km. Modlili się o dar rodzicielstwa. I oto po czterech latach małżeństwa Ula urodziła córeczkę. Teraz nadal przyjeżdżają: z dwiema córkami i synem, i dziękują za ten cudowny dar”.

Wiele podobnych wydarzeń zachęca do pielgrzymek i zapatrzenia się z wiarą w Cudowny Wizerunek. Księżą Filipini, kustosze tego miejsca, wszystkich serdecznie zapraszają.

Autor: o. Jerzy Cedrowski COr

Artykuł ukazał się w magazynie Tak Rodzinie

 

 

O autorze

Tak Rodzinie

Tak Rodzinie

Katolicki magazyn formacyjny Wydawnictwa Sióstr Loretanek

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: