Wiara

Kościół jako Mona Lisa

Dialog planktoniczny

Jaki Kościół? Oczywiście: jeden, święty, powszechny i apostolski. Kościół Boży. Kościół Chrystusowy. Dialog o Kościele prowadzi Ojciec Alojzy wraz z Bratem Bonifacym. Tak przypadkowo/nieprzypadkowo zaczęła się rozmowa, w której w roli głównej nieoczekiwanie wystąpi Mona Lisa. I jeszcze wyjaśnienie podtytułu: plankton to ludzie wierzący, a wieloryb to stary znajomy proroka Jonasza. Czyli dialog jak najbardziej pesymistyczny. Mistyczny-pesy.

Ojciec Alojzy: Bracie miły, najgorsze jest to, że za chwilę Kościół Chrystusowy może zniknąć. Zabiją Pasterza i rozproszy się owczarnia.

Brat Bonifacy: O którego pasterza chodzi? O Papieża Franciszka?

A: O Jezusa…! Zawsze o Jezusa.

B: Ale przecież Pan Jezus obiecał, że Kościół będzie trwał wiecznie. Bramy piekielne go nie przemogą.

A: Jak to Brat rozumie?

B: Ach, Ojcze Alojzy, już widzę to sidło, które Ojciec na mnie zastawia. Wiem, wiem, słów Pana Jezusa nie wolno traktować jako usprawiedliwienia dla naszego lenistwa albo tchórzostwa.  Kościół ma po prostu głosić Dobrą Nowinę i nie przejmować się nikczemnością i bezbożnictwem. Zawsze pojawi się jakiś nowy Judasz, gotowy sprzedać to, co święte, za trzydzieści srebrników.

A: Właśnie tak, trzeba lękać się zdrajcy wewnątrz Kościoła, a nie przejmować się wrogami zewnętrznymi. Zło i niegodziwość towarzyszą ludzkości od początku, od Kaina i Abla, ale dużo bardziej niebezpieczny się wróg wewnętrzny.

B: To wróg wewnętrzny chce zniszczyć Kościół?

A: Nie tyle „zniszczyć”, co „podmienić”. W miejsce Kościoła Bożego, Kościoła Chrystusowego, pojawi się nowa superwspólnota, która tylko z nazwy będzie Kościołem. Wiele w niej będzie słów o miłości, Bogu, duchowości, otwartości, zbawieniu, jednak nie o Chrystusie. To będzie Kościół – i kropka. Zamiast Kościoła Chrystusowego powstanie Wielka Międzyreligijna Organizacja Dla Zaspokojenia Ambicji Duchowych Ludzkości.

B: Ależ Ojciec jest defetystą! To nigdy na nas nie przyjdzie. Bóg nie pozwoli zniszczyć swojego Kościoła. I proszę nie krakać, bo… bo… bo nie jest ksiądz wroną!

A: I nie jestem Eliaszem, którego karmiły kruki. A propos kruka… (i tutaj Ojciec Alojzy opowiedział Bratu Bonifacemu historię o swojej bratanicy, która bawiąc się w kruka karmiła go podczas ostatniej wizyty w Kazimierzy Małej)

B: Ta historia z Eliaszem podziałała na mnie depresyjnie, ale nie poddam się – prawda zawsze zwycięża!

A: Niestety, nie w czasach postmoderny! Dzisiaj prawda nie istnieje, bowiem ludzkość żyje mnożąc ciągle nowe kłamstwa, które nazywa podniośle „interpretacją rzeczywistości”. Nasi współcześni guru-mędrcy sieją z cyniczną obłudą „nowe prawdy”, które mają zniszczyć w człowieku łaskę wiary. Zabić wiarę i moralność, bez której nigdy nie odnajdziemy drogi do prawdziwego życia.

B: Reasumując, dobrze, że jest Kościół, bo w nim znajdujemy schronienie.

A: Do czasu, mój miły Bonifacy. Do czasu…! To trochę jak z filmem sensacyjnym, w którym handlarze dziełami sztuki planują kradzież portretu Mony Lisy. Nie włamują się, aby dokonać kradzieży, gdyż wówczas cały świat rzuciłby się na nich, aby odzyskać skradzione dzieło. Prawdziwi eksperci od brudnej roboty, mistrzowie oszustwa, najpierw zamawiają kopię obrazu, wierną, najwierniejszą kopię Mony Lisy. Następnie dokonują podmiany: oryginał zostaje zabrany, zaś na ścianie w muzeum zostaje falsyfikat. Nikt zauważa przerażającego oszustwa. Zbrodnia doskonała.

(następuje chwila ciszy)

B: Zdaniem Ojca tak właśnie można „podmienić” Kościół?

A: Właśnie tak – i nikt nawet nie zauważy oszustwa. Kościół nadal będzie „Kościołem”, ale nie Chrystusowym, nie Bożym.

B: To najsmutniejsza wiadomość, jaką słyszałem w moim długim życiu.

A: Wiem, drogi Bracie. Ale pamiętaj: złodzieje łaski są gorsi niż złodzieje czasu. Ci ostatni kradną tylko nasz czas. Plotki, obmowy, a nawet zwyczajne nudziarstwo kradnie nam czas, to znaczy nasze życie. Takim złodziejem czasu jest dzisiaj Internet i telewizja.

B: A złodzieje łaski?

A: Oni kradną wieczność. Sami nie idą drogą zbawienia – i innych próbują sprowadzić na manowce. Złodzieje łaski działają planowo, świadomie i długofalowo. Są sługami ciemności.

B: To jak w tym cytacie z Boba Dylana, o którym Ksiądz Kanonik Stefan mówił na ostatnim kazaniu: „Może to być diabeł. Może to być Bóg. Zawsze jednak musisz komuś służyć”. Co w wolnym tłumaczeniu oznacza: Jeżeli nie słuchasz Boga, jeżeli nie służysz Panu Bogu – stajesz się sługą ciemności.

A: No tak! W mojej szkole śpiewają: Kochaj Boga – służ Ojczyźnie, i tego trzymać się trzeba.

(ponownie następuje chwila ciszy)

B: A pamięta Ojciec ten cytat z Antoniego Blooma, z tej książki o modlitwie…

A: Odwaga modlitwy.

B: O tak, taki nosi tytuł, Odwaga modlitwy. Tam święty Teofan przypomina: „Bóg kocha nas za nic”. To Pan Bóg jest ostatecznym zwycięzcą, pomimo naszych niedoskonałości. Bóg daje łaskę, bo…

A: … bo wszystko jest łaską!

B: Otóż to! Jak tu nie kochać naszego najlepszego Ojca.

I już miała się potoczyć – niczym fale Jordanu – rozmowa o Bogu i Bożym miłosierdziu, o prorokach i psalmach, o świętym Augustynie i małej Teresce, gdy nagle Alojzy wyjął różaniec… „Bez modlitwy nie ma wiary, potrzebujemy odwagi modlitwy”, powiedział, i zamiast słów w stronę nieba popłynęły Zdrowaśki.

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: