Społeczeństwo

Kurz codzienności

Bez względu na to, jak bardzo się staramy i jak starannie porządkujemy nasze zwyczajne dni, układając to wszystko, co przynoszą w szufladach; kurz wcodziennie odkłada się na wszystkim, pokrywając grubą warstwą drobiazgi i niezwykłości. Szarą kurtyną przysłania życie, które po jakimś czasie traci barwy i staje się jedynie pospolitością, niczym nadzwyczajnym, a czasami wręcz przygniatającą monotonią. Dzień podobny do dnia, powtarzające się czynności, te same miejsca i przedmioty, w które obrastamy latami sprawiają, że uzależniamy się od nawyków,  często sami komplikujemy nimi swoje życie.

Przewidywalność daje nam poczucie bezpieczeństwa i złudzenie, że mamy wszystko pod kontrolą. Każda zmiana natomiast powoduje efekt domina; jedna drobna rzecz może doprowadzić do zawalenia się wszystkiego. Dlatego bojąc się tych zmian, ich nieprzewidywalności i konsekwencji, tkwimy w oswojonej rzeczywistości, od czasu do czasu przecierając jedynie kurz i żyjąc nadzieją, że coś się samo zmieni.
Samo nie zadzieje się nic. Każde działanie wymaga decyzji, a każda decyzja wyboru. Tych wyborów dokonujemy nieustannie, określając poprzez nie drogę, którą podążamy. Pozostając w bierności i pozwalając, aby niosło nas życie, również dokonujemy wyboru, a oglądając się na innych i oczekując, że pokierują naszym życiem za nas, sami siebie skazujemy na utknięcie w martwym punkcie.
Wiosna sprzyja porządkom. Lubimy wyglądać przez świeżo umyte okienne szyby; cieszy nas ład, jaki wokół siebie wprowadzamy, upychając pozimowe pozostałości i otaczając się wiosennymi drobiazgami. Pielęgnujemy działki i balkony sprawiając, by porozkwitały pięknem. Tworzymy swój własny kawałek raju, za którym podświadomie tęsknimy. Pragniemy zmian, których jednakże dokonujemy bardzo ostrożnie. Nowy wiosenny akcent we włosach, wyraźniejszy kolor na paznokciach, jakiś ciuszek, nowe buty. Czasami odważniejsza szminka, może dieta i więcej ruchu, by zrzucić to, co nazbierało się przez zimę.
To wszystko jest ważne i potrzebne. Dzięki temu odgarnięty kurz daje nam możliwość wpuszczenia do domu i do naszej codzienności światła, niezbędnego do życia. Tego światła potrzebujemy jednak najbardziej w sobie. Potrzebujemy go, aby rozświetliło wszystkie mroki i lęki, i aby oświetliło w nas to, do czego jeszcze dojrzewamy. Rodzące się pragnienia zmiany. Drogę, jeszcze nieznaną, ale tę, która może zaprowadzić do nowego, jeśli odważymy się wykonać choć jeden krok w tamtym kierunku. Światło w nas pomaga zrozumieć, że ja też jestem ważna i ważny. Moje życie nie polega jedynie na spełnianiu oczekiwań innych, ani na poświęcaniu siebie tam, gdzie i tak nie zostanie to docenione. Moje życie jest jedyne i wyjątkowe. Niepowtarzalne. Nie przeżyję go drugi raz, i nie cofnę czasu. Nie odzyskam również tych lat, które minęły, ale wciąż mogę sprawić – a przynajmniej spróbować, aby uczynić je takim, w jakim poczuję się dobrze. Tyle wystarczy, aby z czasem zebrać w sobie odwagę sięgnięcia po więcej i rozbudzić pragnienie, by to życie uczynić pięknym, i aby poczuć się w nim, w moim życiu, po prostu szczęśliwym.

Zalegający kurz codzienności przecieram przesiąkniętą wiosenną świeżością szmatką. Otwieram szeroko okna, aby poczuć powietrze zroszone deszczem. W intensywnej zieleni szukam ukojenia dla zmęczonych oczu, zbierając odwagę na uwolnienie tego, co głęboko zamknęłam w sobie, nie wierząc, że może się udać. I uświadamiam sobie, że jeśli nawet rzeczywiście się nie uda, przynajmniej będę wiedziała, że próbowałam zawalczyć o swoje marzenia, i że dałam im i sobie szansę.

Przetrzyj kurz, który nazbierał się przez miesiące, a może i lata. Odetchnij świeżością wiosennego powietrza. Rozbudź w sobie pragnienie wyjścia poza to, do czego się przyzwyczaiłaś i przyzwyczaiłeś, i nie bój się sięgnąć po więcej wierząc, że świat należy również do ciebie, a życie to coś więcej niż oswojona codzienność. Pozwól się mu pozaskakiwać!

fot. Michał Andrzej Oleksa

O autorze

Monika A. Oleksa

Monika A. Oleksa

Pisarka, eseistka, blogerka. Lektor języka angielskiego i businesswoman. Od dwudziestu lat żona Marcina. Mama dwóch nastolatków. Marzycielka z duszą wrażliwą i otwartą na drugiego człowieka. Pisanie jest jej pasją od zawsze.Debiutowała w 2002 roku  zbiorem opowiadań „Uśmiech Mima”. Pierwsza powieść „Miłość w kasztanie zaklęta” ukazała się w 2011 roku, kolejne: "Ciemna strona miłości”, "Samotność ma twoje imię", „Niebo w kruszonce” i „Spacer nad rzeką”. Blog autorki http://magialiterczarslow.blogspot.com/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: