Historia

Léon Degrelle – cz. XIII

Podłość wyszła z ograniczonych kręgów „elit” i tym razem dosięgła także szerokich mas, które dotknęły szerokie fale zawiści, ambicji i fałszywych przyjemności, będące jedynie karykaturą radości. Krystaliczna woda serc została zmącona aż po najdalszy horyzont.

Przed momentem otrzymałem fragment z zapisków Alicji Lenczewskiej, mało znanej mistyczki, która zmarła 5 stycznia 2012 roku w Szczecinie. Ponieważ już druga osoba poleca mi do czytania jej dzienniki duchowe Słowo pouczenia oraz Świadectwo, więc… spróbujmy razem:

„Nie wybiegaj myślami poza dzień dzisiejszy i nie folguj wyobraźni – mówi Pan Jezus do każdego z nas. – Troska o jutro i wyobraźnia to teren szczególnie intensywnego działania Złego. Teraźniejszość należy do Mnie. Ja ją kształtuję na miarę twej ufności i umiłowania woli Mojej” (Słowo pouczenia, nr 452).

Czytając te słowa przypomniałem sobie o Leonie. I o jego ślepcach! To znaczy o rozdziale IX Płonących dusz pt. „Ślepcy”. Degrelle nie owija w bawełnę: „Podłość wyszła z ograniczonych kręgów „elit” i tym razem dosięgła także szerokich mas, które dotknęły szerokie fale zawiści, ambicji i fałszywych przyjemności, będące jedynie karykaturą radości. Krystaliczna woda serc została zmącona aż po najdalszy horyzont”. Czy istnieje obrona przed owym potępieńczym dreptaniem, które owładnęło całymi narodami? Czy jedynym kierunkiem wędrówki zgnuśniałej i zblazowanej ludzkości są pieniądze, zaszczyty, zepsute ciała i chciwa pogoń za przeciekającym przez palce tzw. szczęściem? Czy nieunikniony jest kres gatunku homo sapiens, w którym zmienimy się w żałosną hordę, szamocącą się i rozszarpującą w poszukiwaniu nieistniejących dróg wyzwolenia? A wszystko po to, by zaspokoić chore ambicje i nieujarzmioną wyobraźnię…!

Zdaniem Leona Degrelle`a  „ludzka rzeka niesie za sobą chroniczny smród szlamu. Światowy nieład unicestwił wszystkie niegdysiejsze światła, trzciny i nurkujący lot jaskółek”. Ludzkość stała się gromadą ślepców, którzy walczą o realizację nierealnych żądz. By posiadać, czyli brać. Być pierwszym, czyli miażdżyć innych. Stać się potężnym, czyli zniszczyć wszelkie przejawy duchowości.

Na szczęście to, co należy do ducha, opiera się daremnym gestykulacjom głupców, którzy ślepi snują opowieść o tym, co widzieli, i głusi sławią dźwięki nieistniejącej muzyki. Duch zmartwychwstaje – i to jest pełna nadziei nowina, nie tylko na Wielkanoc! Moc tego ducha, a my powiemy to wprost: Moc Ducha Bożego, przywraca wzrok ślepcom, ożywia umarłych, napełnia światłem ciemności.

Tylko ci, co mają wiarę, wracają i stawiają czoła przeznaczeniu!

Wierzcie! Walczcie!

Świat się traci albo zdobywa. Zdobądźcie go!

Na ludzkiej pustyni, gdzie beczy stado baranów, bądźcie lwami!

Niech Bóg wam dopomoże!  

 

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: