Wiara

Maj, Maryja i Miłość

Maj, miesiąc Maryjny, w kościołach śpiewana jest Litania Loretańska. Rok temu, niby całkiem przypadkowo wybraliśmy się z mężem na rekolekcje Maryjne, małżeńska droga zawierzenia Niepokalanej. Ciężko powiedzieć, czemu akurat taki temat wybraliśmy. W sumie, tak prawdę mówiąc pasował nam i termin i miejsce. Zastanawiałam się po co jadę na rekolekcje Maryjne? Ja i duchowość Maryjna? A mój mąż?

Wprawdzie modliliśmy się różańcem czasami razem, byliśmy w jakichś różach różańcowych, ale pobożność Maryjna kojarzyła mi się zawsze z kółkiem różańcowym starszych pań, niesieniem przez nie feretronu w procesji. Na rekolekcjach usłyszeliśmy słowa o zawierzeniu rodziny Niepokalanej, oraz zapewnienie, że Maryja będzie działać i wypraszać łaski bardziej niż myślimy. Hmmmm. Nawet po rekolekcjach nie byłam szczególnie przekonana do „Maryjności”. Jakoś kontakt wprost a nie przez pośrednika bardziej do mnie przemawiał.

A jednak Maryja nieustająco pojawia się w naszym życiu po tych rekolekcjach. Odnowiłam mocno już zakurzone cztery róże różańcowe w których byłam, dzieci wyjechały na rekolekcje do Niepokalanowa, gdzie przystąpiły do Rycerstwa Niepokalanej, choć nie było to obowiązkowe. Wszyscy nosimy Szkaplerz Karmelitański. Od tego czasu dzieci bardzo pilnują codziennego różańca. Miesiąc temu dwójka przystąpiła do Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, choć tylko bardzo luźno rzuciłam temat. Wpadła mi w ręce książka „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP”. I tak ciągle coś się wokół Maryi dzieje. Dowiedziałam się przypadkiem o objawieniach w Quito z XVII wieku, o których miałam zielonego pojęcia, a które ewidentnie są na te czasy tu i teraz, dzisiaj. Maryja wraca też jako wzór Matki, ze swoją cierpliwością i cichością i Miłością. Łatwe to nie jest mieć taki niedościgniony wzór, ale zawsze można się na Nią spojrzeć i poprosić o wstawiennictwo.

Kilka tygodni temu dowiedziałam się że jest potrzeba wesprzeć Wieczystą Adorację w jednym z kościołów. Zgłosiłam się wybierając barbarzyńską 4 rano (potem obleciał mnie strach czy dam radę). Po drugiej adoracji wychodząc z kaplicy,  odwróciłam jeszcze głowę w kierunku Najświętszego Sakramentu, a tam nad drzwiami kaplicy ogromna figura Niepokalanej. Wcześniej tego nie widziałam. No to już wiedziałam kto mnie tu przywiódł.

Z różami różańcowymi to w ogóle ciekawa sprawa. 20 osób modlących się codziennie w tej samej intencji. Wyobraźcie to sobie, zapraszacie do domu 19 znajomych i razem się modlicie, za dzieci, za męża, we wszelkich innych potrzebach. Robi wrażenie prawda? To naprawdę jest ogromna moc modlitwy. Każdy może założyć różę w dowolnej Bogu miłej intencji. Dać znać znajomym, zaprosić ich, zebrać 20 osób i zacząć. To nie jest trudne. Na pewnym forum na którym jestem, w ten sposób zebrało się kilkanaście róż, nie tylko za mężów i za dzieci, ale za małżeństwa w kryzysie, za dzieci chrzestne, za dusze czyśćcowe a nawet za teściowe. Oddaj swoje życie w niewolę Maryi a ona zatroszczy się o Ciebie tu i teraz ale też w godzinę śmierci przyjdzie Ci z pomocą.

POST SCRIPTUM

Już po napisaniu tego artykułu, rozmyślając o Maryi w swoim życiu, uświadomiłam sobie że Sakramentu Małżeństwa udzieliliśmy sobie we Wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Przypadek? 😉

 

 

O autorze

Anna Brzostek

Anna Brzostek

Żona i mama czwórki dzieci. We wspólnocie Domowego Kościoła. Edukator domowy oraz redaktor. Przez kilkanaście lat zawodowo zajmowała się komunikacją z klientami i zarządzaniem kryzysowym. Lubi wspólne wieczorne oglądanie filmów z mężem oraz zwiedzanie Polski. Relaksuje się gotując, piekąc chleby i czytając książki podróżnicze.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: