Społeczeństwo

Marzenia

Każdy człowiek ma jakieś marzenia, o czymś myśli, do czegoś dąży. Czasem są one bardzo przyziemne, zwyczajne: domek na wsi, mieszkanie w mieście, wakacje za granicą, dobry samochód. Czasem sięgają nieco wyżej : praca w szkole, w wydawnictwie, w laboratorium czy teatrze. Generalnie dzielą się na te „mieć” i „być”. I wszystkie są ważne. Swoje, własne, osobiste.

Ciężko wyobrazić sobie życie człowieka bez marzeń. Jeśli się wszystkie spełniły – to super, tylko co dalej? Nowe marzenia! Na miarę czasu, aktualne! Zmienia się z czasem człowiek, zmienia się jego myślenie, zmieniają się też marzenia. Następuje aktualizacja oprogramowania naszego życia. Marzenia są motorem, który zachęca ludzi do działania. Nie dają nam zejść z obranej drogi, choć często bolą nogi i plecy. Są kompasem, który wskazuje nam odpowiedni kierunek marszu przez życie. Potrafią także połączyć ludzi. Bo przecież razem lepiej się idzie, zwłaszcza gdy mamy ten sam cel!

Z marzeniami trzeba jednak uważać. Czasem mogą bardzo skomplikować życie. Zwłaszcza te nierealne, niemożliwe do osiągnięcia. Zamiast dodawać skrzydeł, podcinają nogi. Bo się nie udało. Bo nie wyszło. A może nie wyszło, bo tak było lepiej w dalszej perspektywie? Może czeka za rogiem coś o wiele lepszego?

Trzeba też uważać czego sobie życzymy. Może się spełnić i wtedy nagle okaże się, że to było zupełnie nie to, czego oczekiwaliśmy! Że nie byliśmy tak naprawdę przygotowani na realizację marzenia i że więcej z tego kłopotu niż radości.

Prostym przykładem jest wygrana w totka. Wszyscy chcieliby trafić szóstkę. Ale gdyby wszyscy na raz trafili to wówczas każdy dostałby grosze zamiast milionów. A gdyby tak jednak trafić ogromna wygraną? Co wtedy? Pojawia się problem: co zrobić z tymi pieniędzmi? Jak zabezpieczyć je przed kradzieżą? Co kupić? W co zainwestować, by nie stracić a zyskać? Komu powiedzieć a przed kim zataić? Często tacy wygrani popadają w nerwicę, często w krótkim czasie tracą pieniądze bądź przez lekkomyślność bądź przez nieuczciwość ludzi wokół nich. Tracą także przyjaciół, którzy nagle okazują się interesowną grupą, oczekującą swojego udziału w wygranych pieniądzach. Naprawdę lub też jedynie w mniemaniu wygranego. Strach, samotność, złość i słabość – to nie są uczucia, które bierze się pod uwagę przy marzeniach o dużej wygranej. Towarzyszą one jednak wielu „szczęśliwcom”.

A jeżeli człowiek nie marzy? Bo się zawiódł, bo upadł, bo nie wierzy w możliwości swoje, ludzi wokół i całego świata? Smutna to egzystencja. Niestety są tacy ludzie i czasem mijamy ich na ulicy.

Marzenia to także nadzieja. Na lepsze życie, wyższy status społeczny, sukces branżowy czy towarzyski. Wiara w to, że będzie lepiej nadaje życiu sens. Zwłaszcza w tych najcięższych momentach życia. Wtedy szczególnie ważne są marzenia. To one dają siłę by się podnieść po upadku i podpowiadają, w którą skręcić drogę trzeba na rozstaju.

O marzenia trzeba walczyć. Głównie ze sobą. Czego chcę i jak mogę to osiągnąć? Nie można tylko marzyć i z założonymi rękami czekać na to, że same się spełnią. Nic nie dzieje się samo. Wszystko potrzebuje siły sprawczej naszej lub innych ludzi. A inni ludzie za nas życia nie przeżyją! To nasze drogi i nasze kamienie na niej leżą. To my musimy nauczyć się je przenosić, omijać lub przeskakiwać. Takie właśnie jest życie. Trzeba widzieć przed sobą cel i do niego dążyć, ale nie za wszelką cenę. Dotarcie do mety po trupach nie jest chwalebnym zwycięstwem, lecz porażką jako człowieka. Zostaje wtedy na szczycie sam. Nawet wtedy, gdy wokół pełno ludzi.

Potrzebujemy marzeń do życia. Należy jednak weryfikować je na bieżąco, dostosowywać do rzeczywistości. Zastanowić się czy to, czego pragniemy w danej chwili jest nam naprawdę potrzebne i wyobrazić sobie osiągniecie celu. Nie chcieć za wiele i cieszyć się z tego, co udało się osiągnąć. Rozwijać , ulepszać swoją wizję przyszłości ostrożnie. Czy da mi to prawdziwe szczęście czy tylko przysporzy kłopotów?  Patrzeć trzeba dookoła szeroko otwartymi oczami.

Bajkę  „O rybaku i złotej rybce” każdy zna. Tylko czy każdy potrafi wyciągnąć z niej wnioski dla siebie?

 

Obraz flohrflohr Pixabay

O autorze

Beata Bogusz

Beata Bogusz

Żona z ponad 20-letnim stażem, matka czwórki dzieci, z wykształcenia chemik, z zamiłowania zielarka, obecnie pracująca jako człowiek od wszystkiego w domu, obejściu i ogrodzie. Uwielbia czytać książki, czasem nawet do późnej nocy.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: