Wychowanie

Miłe – trudne słowa

Kiedyś jedna mama, która mnie wtedy jeszcze nie znała osobiście, pochwaliła naszego najstarszego syna, że zawsze jej się kłania. Tak ciepło zrobiło mi się na sercu. Posłuchał rad mamy. Jednocześnie owa mama powiedziała, że większość z klasy jej syna w ogóle nie wita się z rodzicami swoich kolegów.

Pamiętam, jak za moich dziecięcych czasów  mama czy babcia tłumaczyły, żebym każdemu kogo znam, choćby tylko z widzenia mówiła „dzień dobry”.  Miłe słowo zawsze budzi uśmiech – mówiły.

To samo ja mówię moim dzieciom, by nauczycielom, rodzicom kolegów w szkole czy sąsiadom, a także osobom, które spotykają na ulicy, których znają na przykład z kościoła, pani w warzywniaku – zawsze mówiły na powitanie „dzień dobry”.

Kiedyś pewna mama, która mnie wtedy jeszcze nie znała osobiście, pochwaliła naszego najstarszego syna, że zawsze jej się kłania. Tak ciepło zrobiło mi się na sercu. Posłuchał rad mamy. Jednocześnie owa mama powiedziała, że większość z klasy jej syna w ogóle nie wita się z rodzicami swoich kolegów.

Na jednym z zebrań w szkole wychowawczyni przypominała rodzicom, aby uczulili swoje dzieci, aby na korytarzu witały się z nauczycielami. Wszystkimi. A nie tylko z tymi, którzy ich uczą. Zastanawiam się od jakiegoś czasu, jak to jest możliwe, że dzieci, które mijają starszych, których znają, a także osoby, które kiedyś odwiedziły nas ze swoimi rodzicami, mijają mnie na korytarzu, jakbym była przezroczysta…

Rodzice kulturalni, a dzieci…
Nie wiem z czego to wynika. Może nie przypominają dzieciom zasad dobrego wychowania. Ale cóż dziwić się dzieciom.

Sama mam na koncie dwa przypadki, gdy to ja nauczyłam dwóch ojców z naszej szkoły witania się. Mówiłam im tak długo pierwsza „dzień dobry”, aż nauczyłam. Przykre, bo jeden z nich patrzył, jakby oczekiwał, że to ja pierwsza powiem. Więc mówiłam, aż kiedyś się zaparłam i to ja patrzyłam i czekałam… Powiedział, a raczej burknął swoje „dzień dobry”. Od tamtego momentu nie mam problemu. Mówi „dzień dobry”.

Inny, który od pięciu lat przywozi swoje dzieci, nie raczy zauważyć innych rodziców. Nie mówi nic na powitanie. I nie odpowiada na powitanie innych rodziców.

Z czego to wynika?
Jesteśmy aż tak zamknięci w sobie, że dobre słowo nie może nam przejść przez usta? Boimy się reakcji innych? Liczę się tylko ja i mój świat?!

Kto pierwszy mówi „dzień dobry”? Ten kto jest grzeczniejszy i ten kto pierwszy zobaczy drugą osobę. Jeśli zobaczą się jednocześnie i w miarę blisko to młodszy stara się powiedzieć pierwszy „dzień dobry”. Dlatego trzeba uczyć swoje dzieci kultury osobistej i od najmłodszych lat wpajać im te dwa najważniejsze zwroty grzecznościowe: „dzień dobry” i „do widzenia”. Słowom często towarzyszą gesty. Zazwyczaj ludzie witając się podają dłoń, pochylają głowę, uśmiechają się i całują. Ponieważ nasze dzieci są bacznymi obserwatorami, zwracajmy uwagę również na te gesty, nie tylko na same zwroty grzecznościowe. Dzieci chłoną jak gąbka i to właśnie od nas uczą się wielu zachowań.

    • I mała podpowiedź, kto pierwszy powinien powiedzieć „dzień dobry”:
    • mężczyzna – kobiecie
    • młodszy – starszemu
    • uczeń – nauczycielowi
    • pracownik szefowi.

Miłe słowa niewiele kosztują, a zmieniają świat wokół nas. Dodają słońca w pochmurny dzień.

Photo credit: Ed Yourdon via Foter.com / CC BY-NC-SA

 

O autorze

Joanna Jakubowska

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: