Podróże i zwiedzanie

„Most na Drinie”

„Most na Drinie” to tytuł powieści, za którą w 1961 r. chorwacki pisarz Ivo Andrić (1892-1975) otrzymał literacką nagrodę Nobla. Co do jego narodowości, niektórzy chyba dla świętego spokoju piszą, że był Jugosłowianinem, inni podają, że pisał cyrylicą i w dokumentach podawał narodowość serbską, więc jest pisarzem serbskim. On sam, kiedy zapisał się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (w 1913 r.), podał że jest katolikiem, Chorwatem z Bośni. Sama postać Andrića dostarczyłaby tematów na wiele książek, o ilości artykułów już nie wspominając. W jego osobistym życiu i wyborach, bardziej lub mniej szczęśliwych, znalazły swoje odbicie dramaty ludzi i kraju, z którego pochodził, co po części znalazło odbicie w jego twórczości. Kiedy rozpoczął swoje studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, Kraków i jego ojczysta Bośnia wchodziły w skład tego samego państwa: Monarchii Austrowęgierskiej (kontynuując jeszcze wątek krakowski, warto wiedzieć, że w 1964 r. otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego).

Wspomniany most na Drinie znajduje się w mieście Wyszegrad, gdzie Ivo Andrić spędził swoje dzieciństwo. Most ten został wybudowany podczas tureckiej okupacji Bośni w latach 1571-1577, i jak na owe czasy stanowił imponujące przedsięwzięcie architektoniczne, również obecnie wzbudza zachwyt swoją formą. Most był poddawany kilkakrotnie renowacji w czasie swojej długiej historii. Najbardziej jednak ucierpiał podczas pierwszej wojny światowej, kiedy zostały zniszczone trzy z jego jedenastu przęseł.

W wigilię stulecia niepodległości naszego pięknego kraju, wczesnym popołudniem, ujrzałem tę wspaniałą budowlę na własne oczy. Jak klamra spina przeciwległe górskie brzegi, nad szeroką wstęgą Driny. Dolina tej rzeki przypomina trochę scenerię do jakiejś bajkowej krainy. Ma się wrażenie, że za chwilę wyłoni się gdzieś jakiś zamek, na jednym z górskich szczytów. Jednakże górskie szczyty pozostają nietknięte ludzką działalnością, tak przynajmniej wydaje się z perspektywy drogi. Majestatyczny most w szarokremowych odcieniach odbija się od szmaragdowej tafli Driny, która zdaje się trwać w bezruchu. Obecnie most udostępniony jest tylko pieszych, wobec czego musimy pojechać dalej, aby dostać się do miasta. Z wysokości drugiego mostu podziwiamy ten cud architektury z drugiej strony. Po lewej stronie naszym oczom ukazuje się półwysep, utworzony przez wpadającą do Driny rzekę Rzav, na końcu którego widać białą bryłę prawosławnej świątyni zwieńczonej dużą kopułą. Dalej znajdują się regularne budynki Andrić Grada, czyli miasta Andrića. Miasto to powstało z inicjatywy sławnego reżysera Emira Kusturicy na cześć Ivo Andrića. Jego budowę rozpoczęto w 2011 r., a inauguracja miała miejsce już trzy lata później. Można powiedzieć, że jest to miasto w mieście. Według zamierzeń reżysera miasto miało odtworzyć rzeczywistość przedstawioną w powieści „Most na Drinie”. Na bardzo małej przestrzeni umieszczono elementy różnych stylów architektonicznych i epok. Od średniowiecznych murów, przez renesans, neoklasycyzm do wiedeńskiej secesji, modernizmu i czegoś jeszcze, czego nie jestem w stanie dokładnie nazwać. Oczywiście, zachowując wszelkie proporcje w używaniu tych terminów dla określenia stylu tamtejszych budowli. W każdym razie nawet osobie niemającej żadnego pojęcia o architekturze od razu rzuca się w oczy zmienność stylów architektonicznych kolejnych budynków.  Sama powieść opisuje szczegółowo, poprzez poszczególne epizody, jak w ciągu stuleci zmieniało się życie osób mieszkających w mieście, od budowy mostu, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. W jaki sposób dochodziło do spotkania imperium osmańskiego z chrześcijańską Europą, w jaki sposób dokonywało się współistnienie i jak dochodziło do konfliktów, wreszcie jak sam most opierał się kataklizmom ludzkim i naturalnym.

Przed wejściem do Andrić Gradu stoi pomnik dwóch braci: Mehmed Paszy i Makarego Sokolović. Obaj bracia pochodzili z wioski Sokolovići niedaleko od Wiszegradu. Mehmed Pasza jako małe dziecko został odebrany rodzicom przez Turków i oddany do korpusu janczarów. Taki los przez wieki spotykał tysiące chrześcijańskich dzieci, które były odbierane swoim rodzicom i siłą zmuszane do przejścia na islam, aby potem stać fanatycznymi bojownikami imperium osmańskiego. Sułtan Murat II w 1420 r. z powodu niedostatecznej ilości poborowych wprowadził tzw. daninę z krwi, nazywaną z turecka dewszirme, nakazując odbieranie chrześcijańskim rodzinom z terenów Bałkanów chłopców w wieku od ośmiu do dziesięciu lat, a zdarzało się i starszych, którzy po okresie specjalnego przygotowania byli wysyłani na dwór sułtana albo wcielani do oddziałów janczarów. Praktyki tej zaprzestano dopiero pod koniec XVII w. Mehmed Pasza zrobił zawrotną karierę otrzymując w 1565 r. godność wielkiego wezyra, będącą odpowiednikiem godności premiera, z rąk sułtana Selima II (1524-1574). Ze względu na nieudolność samego sułtana, spowodowaną między innymi alkoholizmem, Mehmed Pasza  praktycznie sam rządził rozległym imperium. To właśnie on nakazał budowę sławnego mostu na Drinie.

Z kolei Makary Sokolović, czczony przez serbski Kościół prawosławny jako święty, odnowił w 1557 r. serbski patriarchat w Peću, w czym pomógł mu jego brat, Mehmed Pasza. Obaj bracia, przedstawieni w serdecznym uścisku, stoją przy wejściu do kamiennej bramy prowadzącej do Andrić Grada, stylizowanej na średniowieczną bramę obronną miejskich murach. Po jej przekroczeniu, malownicza ulica, wyłożona płytami z białego trawertynu, prowadzi do centralnego placu. Oczywiście na głównym miejscu znajduje się pomnik wielkiego noblisty, w pozie kroczenia w intensywnym zamyśleniu, trzymający ręce w kieszeniach płaszcza, ze wzrokiem utkwionym w ziemię. Po jego prawej stronie, w pewnym oddaleniu znajduje się pomnik sławnego uczonego Nikoli Tesli (1856-1943), o którego przynależność narodową wiodą spór Serbowie i Chorwaci. Niektórzy rozwiązują ten problem bardzo prosto, pisząc, że Tesla był uczonym amerykańskim, ponieważ od 1884 r. mieszkał w USA.

Zanim dojdziemy do pomnika Andrića, mijamy mozaiki umieszczone na domach po prawnej stronie ulicy, które przedstawiają współczesność i przeszłość Bośni. Na pierwszym obrazie, pełnym kolorów, ptaków i kwiatów, widzimy sad, gdzie pośrodku grupa mężczyzn ciągnie linę, nie wiemy jednak, co jest po drugiej stronie. Pierwszym z ciągnących jest pan Milorad Dodik, wieloletni prezydent Republiki Srpskiej, do której należy Wiszegrad, w składzie Bośni i Hercegowiny, a drugim jest sam Emir Kusturica, oraz jeszcze kilka innych postaci. Jednym słowem obraz radosnej sielanki. Na drugiej mozaice, utrzymanej w ciemnych barwach, przedstawieni są członkowie organizacji „Młoda Bośnia”, z której wywodził się Gavrilo Princip, który dokonał zamachu na arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie 28 czerwca 1914 r., co stało się powodem wybuchu pierwszej wojny światowej. On sam umieszczony został tam na głównym miejscu. Na tymże muralu znajduje się też napis, jaki Princip wyrył nad swoim łóżkiem tuż przed śmiercią w swojej celi, w twierdzy w Terezinie: Nasze duchy będą się błąkać po Wiedniu i straszyć jaśnie panów.

Po przejściu placu z Andrićem wychodzimy na następny plac, na końcu którego znajduje się wspomniana biała cerkiew, zadedykowana świętemu carowi Łazarzowi I Hrebljanowićowi i serbskim męczennikom z bitwy na Kosowym Polu przeciw Turkom w 1389 r. Przed samą cerkwią jeszcze pomnik Piotra II Petrovića-Niegosz (1813-1851), księcia-metropolity Czarnogóry, który w 2013 r. został także ogłoszonym świętym serbskiego Kościoła prawosławnego. Zasłynął on także jako poeta i uważany jest za jednego z największych pisarzy serbskich. Według Ivo Andrića w jego twórczości odczuwalna jest pamięć o bitwie na Kosowym Polu, kształtująca jego światopogląd jako twórcy, władcy i człowieka. Według tego mitu car Łazarz, w przeddzień bitwy miał zrzec się królestwa ziemskiego na rzecz królestwa niebieskiego, dokonując tym samym sakralizacji dziejów Serbii. W tradycji serbskiej bitwa na Kosowym Polu miała być przegraną militarną, ale za to zwycięstwem duchowym. Jest to oczywiście przedstawienie w telegraficznym skrócie, ponieważ jest to historia o wiele bardziej złożona.

Kiedy patrzymy na Andrić Grad, odnosimy wrażenie, że miasto zostało zbudowane według tego właśnie schematu mitu o Kosowym Polu. Jednakże sama powieść „Most na Drinie” opowiada nie tylko o Serbach, ale i o innych narodach, którzy żyli w tym mieście. Andrić Grad to rzeczywiście miasto w mieście. Po wyjściu w stronę sławnego mostu przechodzimy przez „normalne” ulice, którymi chodził sławny noblista. Miasto trochę ospałe w jesiennej aurze, a przez to melancholijne. Wchodzimy na most, gdzie prawie nikogo nie ma. Możemy go dotknąć, poczuć chłód kamieni i oddech historii, i pomyśleć, że tragiczne chwile to daleka przeszłość i już nigdy się nie powtórzą. Niestety, most ten był światkiem tragedii w czasie ostatniej wojny 1992-1995, kiedy dokonano masakry na cywilnych mieszkańcach miasta. Gdyby Ivo Andrić dożył tych chwil, jak wyglądałby ostatni rozdział jego „Mostu na Drinie”…?

O autorze

Ks. Henryk M. Jagodziński

Ks. Henryk M. Jagodziński

ur. w 1969 r. w Małogoszczu. Ukończył WSD w Kielcach i otrzymał święcenia kapłańskie. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. W 1999 rozpoczął przygotowanie do służby dyplomatycznej na Papieskiej Akademii Kościelnej, którą ukończył w 2001. W tymże roku rozpoczął służbę w dyplomacji watykańskiej pracując kolejno jako sekretarz nuncjatur: na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. W latach 2015-2018 Radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach, obecnie pracuje w Nuncjaturze w Bośni i Hercegowinie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: