Historia

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Kim byli i są Żołnierze Wyklęci? By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw odpowiedzieć na inne – czy Polska znalazła się po II wojnie w gronie zwycięzców czy przegranych?

Odpowiedź, wbrew temu, co powtarzano w szkołach PRL brzmi niestety pesymistycznie – Polska przegrała II wojnę, przegrała militarnie, politycznie i materialnie, ponosząc straty nieporównywalne z żadnym innym państwem. Rozumieli to Polacy z poakowskiego podziemia, którzy nie godzili się na sowiecką okupację i oni przeszli do historii pod nazwą „Żołnierzy Wyklętych”

Samo określenie pojawiło się dość późno, bo dopiero w 1993 roku w nazwie wystawy zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim a poświęconą zbrojnemu, antykomunistycznemu podziemiu po II wojnie. Przez lata PRL podziemie to określane było, jako „zbrojna reakcja”, „reakcyjne bandy”, „bandy NSZ” i w podobny sposób. Ocena w oficjalnej propagandzie była jednoznacznie negatywna – przeciwstawiano im natomiast z całą urzędową mocą „utrwalaczy” władzy ludowej – żołnierzy KGB, milicjantów, funkcjonariuszy UB („ten major, co ciemną nocą zadyszki dostał, wroga grzmocąc”).

Leśni Ludzie
Żołnierze Wyklęci to ci ludzie, którzy nie pogodzili się z pojałtańskim podziałem Europy, nie zgadzali na PRL, traktowany przez nich nie jako państwo polskie, lecz jako przybudówkę dla sowieckiej okupacji, która rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku. Dla nich walka zbrojna nadal trwała. Liczyli na wybuch kolejnej wojny, tym razem pomiędzy aliantami zachodnimi a Sowietami. Trzeba przyznać, że ich rachuby nie były całkiem pozbawione podstaw, taki scenariusz mógł się wydawać prawdopodobny z perspektywy polskiej konspiracji.

Sytuacja polityczna i militarna „leśnych ludzi” była znacznie bardziej skomplikowana niż partyzantów z czasów okupacji hitlerowskiej. Brakowało jednolitego kierownictwa, nie bardzo wiadomo było, kogo słuchać. Istniał wciąż jeszcze legalny Rząd Rzeczypospolitej na uchodźctwie w Londynie, lecz jego wpływy nawet w kraju kurczyły się szybko. Zabrakło jednolitej organizacji wojskowej, która mogła by koordynować działania oddziałów leśnych i siatek konspiratorów. Często na określenie Żołnierzy Wyklętych stosuje się zamiennie nazwę „podziemie poakowskie” sugerując prostą kontynuację największej podziemnej organizacji zbrojnej z okresu wojny. Nie jest to zupełnie ścisłe – do lasu trafiły oddziały wywodzące się faktycznie ze struktur AK, rozwiązanych przez gen Okulickiego 19 I 1945 r. ale także jednostki wywodzące się z NSZ czy Batalionów Chłopskich oraz z wielu mniejszych, niepodległościowych organizacji.

Droga do oddziałów leśnych wiodła niekiedy przez formacje Ludowego Wojska Polskiego, Milicji Obywatelskiej czy Urzędu Bezpieczeństwa, jak choćby w przypadku mjr. Kurasia, słynnego na Podhalu „Ognia”. Wielu dawnych partyzantów liczyło początkowo na to, ze Ludowa Polska będzie jednak Polską i próbowało zakotwiczyć się w nowej rzeczywistości. Szybko przekonywali się, że nie będzie to możliwe. Komuniści stosowali w walce z „leśnymi” cały wachlarz środków – od brutalnych obław z użyciem wielkich jednostek wojskowych (na przykład ostatnie wielkie zadanie bojowe I Brygady Pancernej Bohaterów Westerplatte to obława na „reakcyjne bandy” na Podlasiu), rozpracowywanie przez sieć agentów, zdradę, prowokację polityczną, przesłuchania wziętych do niewoli, tortury… Mało znaną i mało zbadaną jest kwestia tzw. band pozorowanych – oddziały UB ubrane i uzbrojone jak formacje niepodległościowe, które dokonywały mordów i rabunków mających potem iść na konto „reakcji”.

Tragiczny koniec
Żołnierze Wyklęci walczyli najintensywniej w latach 1945 – 1946. Tworzyli wtedy oddziały liczące nawet do kilkuset ludzi. Przełomem stała się tzw. amnestia ogłoszona przez komunistów w 1947 roku, z której skorzystało wielu partyzantów, co zresztą nie uchroniło ich od represji. Po tym roku walki zaczynają zanikać, oddziałki liczące po kilku ludzi tułają się jeszcze w terenach mocno zalesionych, wspomagane przez przychylnie nastawioną ludność, ale to już jest agonia. Ostatni, najdłużej ukrywający się z bronią partyzant – Józef Franczak ps. „Lalek” – zginął po 18 latach w 1963 roku.

Dzień 1 marca jest datą symboliczną. Tego właśnie dnia w 1951 roku (był to czwartek, nie wiedzieć czemu egzekucje bezpieka wykonywała zawsze w czwartki) wykonano wyroki sądowe czy też bardziej mordy sądowe na członkach ostatniego, IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Strzałem w tył głowy zabici zostali: Józef Batory, Franciszek Błażej, Karol Chmiel, Mieczysław Kawalec, Adam Lazarowicz, Józef Rzepka, Łukasz Konrad Ciepliński. Ciał nie wydano nawet rodzinom.

O autorze

Marcin Bąk

Marcin Bąk

Studiował dziennikarstwo i historię, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Autor licznych audycji radiowych popularyzujących
historię w Radiu Józef, tworzył cykl audycji dla Radia PLUS, współpracował z TV Misericordia. Aktualnie prowadzi programy w TV Republika. Autor tekstów popularyzujących Europejskie Sztuki Walki między innymi w miesięcznikach: "Mówią Wieki" i "Wiadomości Historyczne". Instruktor szermierki sportowej, zajmuje się też szermierką historyczną i choreograficzną oraz boksem francuskim - savate, których naucza w warszawskiej Wszechnicy Szermierczej. Żonaty, ojciec Marysi i Tymoteusza.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: