Relacje

Nie mam ciała

Dziś wielu ludzi informuje świat, że ciało jest ich własnością i mogą go używać, jak chcą. Sama usłyszałam po raz pierwszy podobne stwierdzenie z ust doktoranta filozofii na dwóch renomowanych uczelniach, Sorbonie i Cardiff University. To tak, jakby powiedzieć o dzieciach: “to moje dzieci i mogę z nimi zrobić, co chcę”. Dlatego że w jednym, jak i drugim przypadku, stosunek własności nie zachodzi. Ani nie “mamy” ciała, ani też nie “mamy” dzieci.

Ogromnie poruszył mnie cytat z Wojtyły: “Takiej czułości ogromnie wiele potrzeba w małżeństwie, w całym tym wspólnym życiu, gdzie przecież nie tylko «ciało» potrzebuje «ciała», ale przede wszystkim człowiek potrzebuje człowieka”. Choć cielesność myli się nam z “posiadaniem ciała”, tak naprawdę zdecydowanie jesteśmy także ciałem. Uduchowionym, ale także ciałem. I choć teologia mówi o tym już od długiego czasu, dowodów na to zupełnie empirycznych odkrywam na przestrzeni ostatnich miesięcy bardzo wiele. Choćby fakt, że po śmierci nikt nie odnosi się do ciała jak do “rzeczy”. Wszystkie gesty szacunku, które otaczają ciało, mówią, że cały świat instynktownie nadal uznaje w nim osobę, którą zawsze było. Mimo że wiemy, iż to, co duchowe, znajduje się już w innym wymiarze.

Nie mam ciała; jestem ciałem. I dlatego “używanie ciała” jest tak ogromnie degradujące i sprawia cierpienie, z którym trzeba się borykać latami. “Używanie” niszczy i używanego, i używającego. Zawsze obojgu odbiera godność. Człowiek wykorzystany traci poczucie własnej wartości i nie będzie potrafił zaufać. Człowiek, który wykorzystuje, staje się agresorem. Wykorzystanie niestety może także wydarzać się w małżeństwie, a przecież i mężczyzna, choć mniej wrażliwy, i kobieta, łatwo rozpoznają moment, gdy stają się dla drugiego narzędziem zaspokojenia pożądania. Jest to zarazem moment, gdy bliskość fizyczna oddala i sprawia ogromne rany. Zbliża naprawdę tylko wtedy, gdy gesty wyrażają: “kocham”, pragnę dobra dla Ciebie, szanuję Cię, pamiętam, że jesteś oddzielnym bytem, nie moją własnością. I stają się tego najgłębszym wyrazem.

6 kroków Programu JA+TY=MY pomaga dojrzeć ku temu przeorientowaniu optyki ze “wszystkiego, co mi się należy”, na “wszystko, za co mogę być wdzięczny”. Prosimy o modlitwę za nas, prowadzących i organizatorów, oraz za uczestników, byśmy dobrze się w tych krokach zadomowili.

Photo: byJoeLodge via Foter.com / CC BY

O autorze

Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

Żona Andrzeja, mama trójki dzieci, z wykształcenia anglistka; w latach 2011-17 związana z Fundacją Pomoc Rodzinie i warsztatową formą pracy z małżeństwami. Autorka książki "Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance", którą napisała z ks. Jarosławem Szymczakiem. Pisze i publikuje od lat. Prowadzi warsztaty rozwojowe oraz własnego bloga na stronie malgorzata-rybak.pl.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: