Wiara

Ten okropny ojciec Alojzy (XIII)

MODA na MIŁOŚĆ

Zapytałem Ojca Alojzego, czy nie obawia się trzynastego odcinka swoich rekolekcji. Popatrzył na mnie lekko zdziwiony, a potem wyjął różaniec i wolno, zdecydowanie, patrząc gdzieś w dal, powiedział: Trzynasty maja, odmawiam różaniec fatimski, rozumiesz?

Chyba nie był zadowolony z miny, jaką zrobiłem, bo po chwili dodał: To modlitwa czyni szczęśliwym, a nie numery i daty!

Milczałem. Cóż bowiem rzec na takowe dictum. I wtedy Ojciec zaczął swoją historię, trzynastą historię, tym razem historię o miłości szczęśliwej:

Uwielbiam opowieści, które się nie wydarzyły. Albo lepiej: takie, które się wydarzyły, ale nie zostały opowiedziane. Nikt ich nie chciał opowiedzieć, jakby w samym opowiadaniu zawierała się jakaś smuga fałszu, jakby nie można było wypowiedzieć wszystkiego, tego, co najważniejsze, to znaczy najpiękniejsze. Zwłaszcza o miłości – skoro jest tajemnicą, to jak wypowiedzieć najbardziej ukryte, głębokie, intymne? Ukryte. Głębokie. Intymne. Łatwiej wykrzyczeć odsłonięte, płytkie i prymitywne. Ogłosić z biciem gongów, przelać na płótna, na papier, a nawet papier nutowy.

Ale do rzeczy, ale do rzeczy… Historia, którą opowiadam „wydarzyła się” całkiem niedawno. Ona, powiedzmy Joanna, zaczęła spotykać się z Kamilem, który był… Po prostu był, a potem postanowili być razem. Bo co dwie głowy, to nie jedna – co dwa serca, to zawsze! 13 maja 2017 roku zmęczony Kamil wracał swoim najnowszym modelem astona martina (tak wypada napisać w noweli, bo w realu był to zielony fiat tipo, rocznik 1999, trochę młodszy od naszego Jamesa Bonda), myśląc o jednym: od-po-czy-nek! Jego telefon odezwał się nieśmiało. Wiadomość tekstowa od Joanny. Święta Joanno d`Arc, westchnął z udawaną irytacją Kamil, czego ode mnie chce ta kobieta…? A w myślach dodał (już bez irytacji, ale z lekką nutą zadowolenia, które jest nieśmiałym zadowoleniem, ale jednak) – …Kobieta, którą kocham! I już pojawiło się w głowie tysiąc myśli (Kobieta, Którą Kocham? Trzy razy „K” jak… katechizm Kościoła katolickiego!), które może uciszyć jedynie spokojne bicie serca, gdy… telefon piknął po raz wtóry. No tak, zapomniałem odczytać, a Ona przecież czeka.

– Wrócę później niż myślałam, nie czekaj… Zostawiłam Ci niespodziankę. Jot.

Jot. A nawet Jot Pe Dwa, pomyślało się Kamilowi. Święta Brygido, co ja mam z Tą Kobietą, westchnął z uśmiechem, i nie chodziło bynajmniej o Świętą Brygidę.

[po trzech kwadransach]

Kamil wychodzi z domu szybkim krokiem. Wsiada do swojego zielonego astona martina. Wrzuca do odtwarzacza płytę CD z nabazgranym niebieskim flamastrem podpisem: „Kocham Cię… bardzo bardzo. Jot” i… wyrusza w podróż. Z głośnika słychać głos Joanny:

 

 

Rysunek: Kasia i Dominika Krótkopad z Włoszczowy

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: