Wiara

Pan Bóg ma więcej

Ta historia nie jest po to, żeby się pochwalić. Ani po to, żeby usłyszeć komplement.

Ta historia jest po to, żeby pokazać, że Pan Bóg zawsze się troszczy. I zawsze ma więcej niż rozdał. I – że jest prawdziwym Bogiem, dlatego zawsze daje w obfitości.

To był dla mnie trudny czas. Mieszkałam w kawalerce, wynajmowanej od pewnej starszej miłej pani. A tamten wieczór, kiedy to wszystko się rozegrało, pozostanie na zawsze niezapomniany. Kilka tygodni wcześniej straciłam pracę. Myślałam, że jakoś to będzie – ale w głębi było mi bardzo ciężko. Bez pracy – wiadomo…
Po powrocie do domu zadzwoniła właścicielka mieszkania: „Słuchaj… znaleźliśmy kupca na tą kawalerkę. Chcą przyjechać za tydzień. Przykro mi, ale musisz się wyprowadzić. Tylko ureguluj wszystkie rachunki”.
Bez pracy, bez mieszkania… i bez pieniędzy. Ostatnie pieniądze wydałam na zapłacenie czynszu. Zostałam – naprawdę – bez grosza.
Zadzwoniłam do przyjaciółki z prośbą o pożyczkę. Krótkie: „Pewnie, wpadaj”. Poszłam. Zamiast pożyczki – kolacja, dobra rozmowa i – kilkanaście złotych na najpotrzebniejsze rzeczy. Zakupy pamiętam do dziś: cztery bułki, tzw. wiejski twarożek, pęczek rzodkiewki i mleko. Wróciłam do domu. Zakupy położyłam na lodówce. Weszłam na chwilę do pokoju. Usiadłam. Pukanie do drzwi rozległo się wyjątkowo głośno. Dlaczego tym razem nie spojrzałam przez wizjer?
Za drzwiami stał młody, ubogi człowiek. Nie miał na pewno 30 lat. Był smutny. Próbował się uśmiechać.
– Czy nie ma pani czegoś do jedzenia? Nic nie jadłem dzisiaj.
Nie zastanawiałam się ani chwili. Dałam mu wszystko, co przed chwilą kupiłam za pożyczone pieniądze. I resztę pieniędzy z kieszeni. Prawie wbrew sobie zapytałam:
– A może chce się pan umyć?
Oczy mu zabłysły:
– Nie będę pani przeszkadzać. Ale dziękuję.
-Niech pan poczeka – z półki w łazience wzięłam kostkę mydła – Proszę, może się przyda.
Zobaczyłam w jego oczach łzy. Ukląkł w progu.
– Dziękuję, bardzo dziękuję. Niech panią Bóg błogosławi. Pani jest taka dobra.
Wstał powoli. Jeszcze kilka razy podziękował i poszedł. Zamknęłam drzwi.
Zadzwoniłam do przyjaciółki:
– Cześć. Słuchaj, zrobiłam coś dziwnego.
Płacząc opowiedziałam jej całą historię. Zamiast się oburzyć, ona się ucieszyła:
Dobrze zrobiłaś, czego ryczysz? Wpadnij zaraz, coś się jeszcze znajdzie dla Ciebie. Nie płacz, zobaczysz, Pan Bóg ma więcej niż rozdał. To Pan Jezus był u Ciebie pod postacią tego biednego. Zdałaś ten egzamin. Zobaczysz, On Ci wynagrodzi.
Nie poszłam. Powiedziałam, że może jutro, że dziś jestem zmęczona. Chciałam pobyć sama. Przemyśleć wszystko.
Nie było mi dane. Ledwo skończyłam rozmawiać, znów zadzwonił telefon. Koleżanka Ania:
– Hej, jesteś w domu? Jestem blisko, mogę wpaść po ten film o ks. Popiełuszce?
-Jasne, wpadaj.
Nie zdążyłam wstać z krzesła – dzwonek do drzwi. Otwieram.
Wchodzi, rozmawiamy. Mówię:
-Chcesz kawy?
-Jasne, zaraz zrobię, ty poszukaj tego filmu.
Film miałam na wierzchu. Za to Ania – szukając mleka do kawy, zajrzała do lodówki. Nie zdążyłam zareagować, bo powiedziała: „Zaraz wracam” i już jej nie było. Za chwilę wróciła niosąc cztery wielkie torby.
– No. To Ci powinno starczyć na trochę. I masz mówić, jak ci brakuje.
Widząc moją zdziwioną minę dodała:
– Nie wiedziałam. Po prostu wracam z zakupów. Najwyżej pojadę jeszcze raz. Masz wziąć i ani słowa. Czekaj, gdzieś powinno być mleko…
W tych torbach było wszystko: od ziemniaków aż do czekolady.
Za Anię modlę się każdego dnia. I każdego dnia modlę się za tego biednego człowieka, który pomógł mi otworzyć moje serce.
Po wizycie Ani jeszcze raz zadzwoniłam do przyjaciółki i opowiedziałam jej całą historię.
– Mówiłam ci, że Pan Bóg ma więcej niż rozdał. Głowa do góry. Wszystko się powoli ułoży. Tylko ufaj.
Otóż to: tylko ufaj. Bogu niech będą dzięki za takich przyjaciół.
Foto:jfl1066 / Foter.com / CC BY

O autorze

Dorota Szczepańska

Dorota Szczepańska

Z wykształcenia i zamiłowania polonistka i pedagog, z pasją teatralną. Pracuje z dziećmi i młodzieżą, ale bardzo lubi też pracować dla niepełnosprawnych. W wolnych chwilach zajmuje się quillingiem i decoupage`em. Robi różańce z nasion łzawicy i kłokoczki. Bardzo dużo czyta. Coraz więcej pisze. Wolontariusz i pracownik biblioteczny.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: