Wiara

Pięć obrazków komunijnych

Zaczął się maj, a wraz z nim sezon komunijny. Choć gro ludzi powtarza jak zaklęcie, że „najważniejszy jest Pan Bóg”, gigantomania ruszyła.

Zostawmy jednak konsumpcjonizm, strojne szaty wartości sukni ślubnej, limuzyny, laptopy, tablety, konsole, zostawmy nawet Pana Jezusa, choć to On powinien być tego dnia na pierwszym planie, a skupmy się na tym, co smuci bardziej niż konsumpcjonizm. Oto kilka współczesnych „komunijnych obrazków”:

Obrazek pierwszy. Sytuacje życiowe są bardzo różne. Coraz więcej dzieci żyje w rodzinach patchworkowych. To sprawia, że Pierwsza Komunia bywa wyjątkowo stresującym wydarzeniem, bo czasem wiąże się z koniecznością spotkania się z osobami, których się na co dzień unika. Prasa kolorowa podpowiada, jak zorganizować przyjęcie komunijne w takiej rozbitej rodzinie. Znaleźć tam można przeróżne rady. Jedne pisma radzą zakopać w tym dniu topór wojenny, by dziecko mogło dobrze go wspominać. Inne zalecają zorganizowanie dwóch osobnych przyjęć (jedno po drugim) tego samego dnia – dla rodziny matki i dla rodziny ojca. Zdarza się, że jedno z rodziców nie chce się za żadne skarby nie spotkać się ze swoim byłym/byłą i nie ma mowy o wspólnym spotkaniu przy stole. Wtedy rodzic, który nie mieszka z dzieckiem albo nie pojawia się na uroczystości, albo w ogóle nie zostaje na nią zaproszony Często jest to opatrzone (nie)odpowiednim komentarzem.

Gdy wspólnota rodzinna jest zachwiana, wspólnota eucharystyczna również cierpi.

Obrazek drugi. Rodziny coraz mniej angażują się w przygotowanie religijne dziecka w domu (do czego przecież zobowiązali się chrzcząc swoje dzieci). Przykład z życia wzięty: wrzesień 2013, początek roku szkolnego – tym razem dodatkowo zawirowany przez pierwsze roczniki sześciolatków szkołach. Miejsce – ławeczka matek na placu zabaw pod szkołą. Siedzą mamy i debatują. Nagle zrodził się pomysł , by pójść do proboszcza i poprosić o zorganizowanie Komunii rok później. Argument (cytat): „przez rok będę mieć problem z głowy, nie trzeba organizować” (w domyśle: przyjęcia i przygotowań kościelnych). O korzyściach płynących z łask sakramentalnych nikt nie wspomniał , bo pewnie ich nie chciał dostrzegać.

Obrazek trzeci. Uroczystość Pierwszej Komunii Świętej to nie lada wyzwanie także dla rodzin ateistyczych, ludzi niewierzących i wątpiących. Oni też chcą mieć własne ceremonie, by uniknąć stygmatyzowania swoich dzieci (jak bowiem wytłumaczyć dziecku, że wszyscy jego koledzy i koleżanki otrzymuja prezenty a ono nie?) i wzmocnić jego pewność siebie. I uwaga – znaleźli rozwiązanie. W sytuacji, gdy nikt w Polsce (poza ośrodkami etnograficznymi tradycji słowiańskiej) raczej nie praktykuje pogańskich obrzędów(?), ludzie nieiwerzący postanawili zrobić dla swoich dzieci ceremonię włączenia – postrzyżyny lub zapleciny. Chęć docenienia? Bycia oryginalnym? Znalezienie substytutu? Nie wiem, czy mająca się wkrótce odbyć ceremonia Postrzyżyn-Zaplecin w Gdańsku jest pionierska, ale niestety wróżę jej przyszłość. Społeczeństwo potrzebuje czegoś w zamian. Obrzęd, święto, zjazd rodzinny, obiad w restauracji, prezenty.

Obrazek czwarty. Czytałam artykuł, w którym sprzedawcy dewocjonaliów skarżyli się, że mimo coraz szerszej i urozmaiconej oferty ich obroty spadają. Kupowane dotychczas z tej okazji pamiątki są wypierane przez drogie upominki, zwłaszcza elektroniczne. Czytałam też wypowiedzi zawiedzionych dzieci, które czekały na gotówkę, a dostały przedmiotreligijny (np. medalik). Postawa istnie roszczeniowa.

Widziałam w marketach„idealne” zestawy na Komunię. Pakiet: gra + Pismo Święte. Tylko, czy dziecko, które nie korzysta z Pisma Świętego z rodzicami, doceni taki prezent? Przykład? Bardzo proszę. Jeden z egzemplarzy Pisma Świętego w naszym domu pochodzi z bookcrossingu. Kupiłam je z wyrwaną pierwszą stroną (myślę, że z dedykacją) za astronomiczną kwotę 1,50 zł.

Obrazek piąty. Jest też inne oblicze przeżywania dzisiaj uroczystości komunijnych. Są takie, które- organizowane są w małych grupach, w rycie tradycyjnymm albo jako tak zwana Wczesna Komunia Święta. Podoba mi się ich neutralny(?) termin, kameralna atmosfera, a przede wszystkim skoncentrowanie na sferze sacrum. Wymaga to większego zaangażowania ze strony rodziców , ale ci, którzy się na te formy decydują, naprawdę tego chcą i widzą w nich umocnienie życia sakramentalnego w swoich domach.

Foto:Lawrence OP via Foter.com / CC BY-NC-ND

O autorze

Joanna Gliniecka

Joanna Gliniecka

Z wykształcenia socjolog. Szczęśliwa żona i mama dwójki dzieci. Oazowiczka od lat. Kocha podróżować, spacerować i tym zaraża swoją rodzinę. Ceni fotografię, ciekawą literaturę i smaczną kuchnię. Widząc potrzebę głoszenia wartości chrześcijańskich, założyła i prowadzi blog www.latorosle.pl

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: