Społeczeństwo

Pray For Sri Lanka

Na dzień dzisiejszy samobójcze zamachy dokonane przez islamskich terrorystów w wielkanocną niedzielę na Sri Lance kosztowały życie 321 osób, w tym 45 dzieci. Ponad 500 osób z obrażeniami różnego stopnia walczy o życie i zdrowie w szpitalach. A ilu ich opłakuje, ilu wciąż nie jest pewnych losu swoich bliskich, ile rodzin zostało na zawsze okaleczonych lub unicestwionych?

Obrazy mają swoją moc. Mimo blokady jaką na informacje o zamachu nałożyły tuż po nim lankijskie służby, fotografie wraz z wstrząsającymi informacjami zaczęły powoli przedostawać się do światowych mediów. Przed oczyma wciąż mam nieostre zdjęcie mężczyzny – brytyjskiego prawnika Bena Nicholsona – w koszulce tak nasiąkniętej krwią, że zmieniła kolor z białego na ceglastoczerwony. Chodził po szpitalnych korytarzach bezskutecznie poszukując swojej żony Anity i dwójki ich dzieci. Kiedy w końcu poznał ich los jedynym pocieszeniem było dla niego, że zginęli natychmiast, bez dodatkowych cierpień. On sam wyszedł z zamachu bez szwanku, ledwie z draśniętym uchem.
Zapamiętam też zdjęcie 62-letniej lankijskiej kobiety Konsi Vinifriedy delikatnie głaszczącej czoło 27-letniej wnuczki Hirsushi Kansiki. Piękna, młoda kobieta, wyglądająca na pogrążoną w głębokim śnie, jest odświętnie ubrana, bo już wyszykowana na swoją ostatnią ziemską podróż. Za chwilę ją pochowają. Nad głową zmarłej stoi figura zmartwychwstałego Chrystusa, wznoszącego w górę prawą dłoń w geście zwycięstwa nad śmiercią. Jakże to wymowne w kontekście tej męczeńskiej śmierci.

Wielkanocnego ataku na kościoły i hotele dokonały lokalne, lankijskie ugrupowania islamskie, najwyraźniej przy wsparciu z zagranicy. Zamach miał być „rewanżem” za marcowy atak na dwa meczety w Nowej Zelandii, w którym życie straciło 50 osób.
Ale ekstremiści – islamscy, a także hinduistyczni i buddyjscy – wcale nie potrzebują takich wyjątkowych pretekstów, by mordować chrześcijan. Wyznawcy Chrystusa stali się grupą najbardziej prześladowaną w wielu krajach Azji oraz Afryki. Często informacje o krwawych mordach dokonywanych na nich w Pakistanie, czy Nigerii nawet nie docierają do szerszego odbiorcy na Zachodzie. Tak jakby życie i śmierć miejscowych chrześcijan nie były warte aby się o nie upominać, czy choćby o nich wspominać. Z zamachem na Sri Lance jest inaczej, bo jego skala jest duża, a terroryści-samobójcy wybrali na swoje cele nie tylko chrześcijańskie świątynie, ale i luksusowe hotele, w których zginęli bogaci cudzoziemcy. Czy ten zamach zmieni coś na trwałe w podejściu świata do pogłębiającego się prześladowania chrześcijan? To niestety wątpliwe. Od chwili, gdy o zamachu poinformowały media, chrześcijanie na całym świecie wezwali do modlitwy za ofiary zamachu oraz ich rodziny. Na to wezwanie odpowiedział jeden z zachodnich celebrytów, którego nazwisko pominę milczeniem, zachęcając by się nie modlić, bo mimo że wszelkie eksternistyczne ataki zasługują na potępienie, to jednak chrześcijańscy misjonarze w Azji siłą nawracają biedne sieroty, przekupując je chlebem i dachem nad głową… Chrześcijanie nie mają „dobrej prasy” na post-chrześcijańskim Zachodzie, który na wszelkie sposoby stara się odciąć od swoich korzeni, stąd takie głupie wypowiedzi. I bezrefleksyjne zachowania.

Nam – wierzącym – pozostaje ufać, że Bóg z tego zła i cierpienia wyprowadzi dobro, bo „krew męczenników jest nasieniem chrześcijan” (Tertulian) oraz modlić się za ofiary, ich rodziny, wszystkich prześladowanych chrześcijan i o nawrócenie dla sprawców tych prześladowań i pogubionych post-chrześcijan. #PrayForSriLanka

Ilustracja: Pictame

 

O autorze

Marta Dzbeńska-Karpińska

Marta Dzbeńska-Karpińska

Z wykształcenia politolog i manager, z wyboru fotograf i dziennikarz. Autorka książki i wystawy „Matki: mężne czy szalone?” Żona i mama trójki dzieci. Fanka czarno-białej fotografii analogowej. Bardzo lubi ludzi, spacery i muzykę, a niekiedy także gotowanie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: