Wiara

Proza życia. Antrakt.

Mogłam to zagrać lepiej. Powiedzieć co innego. Włożyć w to więcej emocji i przekonania. Uwierzyli by mi. A tak?

Różaniec, przy robieniu którego pokaleczyłam sobie palce, został na szafce w tamtym pokoju. Nie wróciłam po niego. Źle mi z tym, co się stało, ale trzeba iść dalej. Poprawić makijaż, przybrać obojętny wyraz twarzy – i iść żyć dalej.

Jestem w sanatorium. Wieczorem czasem ktoś przyjdzie… kawa, herbata, pogaduszki… I, oczywiście, opowiadane sobie żarty. I – jeden z tych, których nie chcę i nie mogę słuchać: o Kościele, o księżach… Zareagowałam. Delikatnie ale stanowczo.

Następnego dnia moja współlokatorka zapytała, czy nie chciałabym zamieszkać w jedynce, bo ona chciałaby zamieszkać z koleżanką z tamtego pokoju.

Przypadek? Nie sądzę.

Mogłam to zagrać lepiej. Obrócić w żart… Zmienić temat… Uśmiechnąć się może albo przytaknąć…

Mogłam nie zareagować, przemilczeć, mogłam nie palić mostów za sobą, mogłam… tysiące innych rzeczy jeszcze, a ja – nienauczalna, niepokorna, zadziorna i głupio odważna.

Usłyszałam wieczorem: i czemu ty robisz sobie wrogów?

Różaniec, przy robieniu którego pokaleczyłam sobie palce, został na szafce w tamtym pokoju. Nie musiałam po niego wracać. Ktoś mi go podrzucił, kiedy wyszłam po wodę na herbatę.

Pewnie raził w oczy. I parzył w palce.

„Kto się przyzna do mnie przed ludźmi…”

Drugi raz zrobiłabym tak samo.

Photo: emiemihuimei via Foter.com / CC BY-SA

O autorze

Dorota Szczepańska

Dorota Szczepańska

Z wykształcenia i zamiłowania polonistka i pedagog, z pasją teatralną. Pracuje z dziećmi i młodzieżą, ale bardzo lubi też pracować dla niepełnosprawnych. W wolnych chwilach zajmuje się quillingiem i decoupage`em. Robi różańce z nasion łzawicy i kłokoczki. Bardzo dużo czyta. Coraz więcej pisze. Wolontariusz i pracownik biblioteczny.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: