Edukacja

Samson – rywal Cojaka

Nie wiedział jednak, że Pan go opuścił…

(Sdz 16, 20)

KOREPETYCJE Z KSIĘGI SĘDZIÓW

 Samson powszechnie uznawany jest za prekursora hippisów. A wszystko za sprawą długich włosów. Siła tkwi we włosie – oto zasada, której poznanie pozwala Filistynom pojmać i uwięzić owego sympatycznego siłacza. Dlaczego utrzymuję, że Samson był sympatyczny, a nie przerażający? Albowiem Księga Sędziów przedstawia go jako długowłosego olbrzyma o sercu dziecka. Tajemnica wielkości i upadku Samsona bynajmniej nie była ukryta w jego włosach – ona ujawnia się w sercu, które zawsze szukało miłości. Samson odrzucony, odepchnięty, oszukany, niechciany, poniżony – w jaki sposób bije serce takiego człowieka? Popatrzmy zatem uważnie na historię Samsona, czyli na historię nieszczęśliwej miłości…

Wszystko zaczyna się w Sorea: oto żona Manoacha otrzymuje obietnicę, iż jej syn stanie się wybawcą narodu izraelskiego z rąk Filistynów. Cały rozdział trzynasty stanowi wstęp do naszej opowieści. Nikt nie zna imienia dziwnego gościa, który nawiedza mieszkańców Sorea (werset 6), nie rozpoznają w nim anioła (w. 16). A gdy chcą dowiedzieć się kim jest (w. 17), on odpowiada: dlaczego pytasz o moje imię: ono jest tajemnicą (w. 18). I nagle – widząc, że opuszcza ich, wstępując w płomień ognia na ołtarzu – poznają w nim anioła (w. 20-21). Z tej obietnicy rodzi się Samson, któremu od dzieciństwa towarzyszy duch Pański (24-25). Takie jest wprowadzenie do całej historii Samsona. Tajemnicza zapowiedź jego narodzin. A wszystko to, ponieważ Bóg zamierzył poprzez ręce tego człowieka ocalić Izraela.

Następny rozdział opisuje małżeństwo Samsona (Sdz 14). Akcja przenosi się do osady Timna, w której nasz bohater spotyka piękną Filistynkę. I co dalej, co dalej się stało? Tutaj niesamowite zaskoczenie: młodzieniec pozostawia swą oblubienicę, aby wrócić do Sorea i… poprosić rodziców o zgodę na ślub (w. 2)! Co za czasy! I jakże dobre serce, które szuka rady rodzica. Nikt jeszcze nie przypuszcza, iż wszystko to pochodzi od Boga, który zamierzył połączyć wielkie dzieło wyzwolenia z niewoli filistyńskiej z prywatną wojną skrzywdzonego Samsona (w. 4). Późniejsze wypadki następują  niczym lawina, wystarczy otworzyć Księgę Sędziów: lew, miód, zagadka Samsona, łzy żony, zdrada, aż wreszcie rozgniewany Samson zabija trzydziestu Filistynów. Pełen żalu odchodzi (w. 20). Tu następuje koniec rozdziału czternastego.

Rozdział piętnasty znowu zaprasza do Timny. Samson nie zapomniał – miłość jego nie stopniała. Ale teść Samsona nie chce mu oddać córki, po tym wszystkim, co nasz długowłosy bohater uczynił. Zamordował przecież trzydziestu ludzi.  I to Filistynów! Wówczas nasz wróg Cojaka  podpala ogony 300 lisom, a te uciekając wbiegają w pola Filistynów pełne zboża. Zemsta filistyńska jest szybka – podpalają domostwo żony Samsona i jego teścia, Timnity (w. 8). Rozpoczyna się regularna wojna. Judejczycy, a było ich trzy tysiące, pojmują Samsona i wydają w ręce Filistynów. Ale nad nim czuwa duch Pański – Samson uwalnia się, gromiąc oślą szczęką tysiąc filistyńskich żołnierzy. Tu kończy się trzeci rozdział opowieści o Samsonie, który przez następnych 20 lat ze spokojem panuje nad Izraelem (w. 20).

Wszystko powinno się w tym miejscu zakończyć, ale… serce Samsona jest nadal samotne. Już pierwszy werset kolejnego rozdziału mówi, iż Samson udaje się do pewnej, bliżej nie znanej niewiasty, zamieszkałej w Gazie (ulica… numer… lat…?). Filistyni urządzają zasadzkę, ale nie takie numery z Samsonem. Znowu wydobywa się z matni. Jednak werset 4 ponownie przypomina o miękkim sercu naszego atlety. Długowłosy osiłek tym razem zakochuje się w pięknej Dalili. I to jest początek końca wielkiego wojownika. Dalila bowiem nieustannie szuka sposobu, aby „sprzedać” swego adoratora. Trzykrotnie organizowane zasadzki nie przynoszą rezultatu. Co ma jednak wisieć… Sdz 16, 16 twierdzi, że Dalila tak „naprzykrzała się” każdego dnia Samsonowi, iż przyprawiała go o „śmiertelne wyczerpanie”. I teraz finalizuje swój zdradziecki plan: wzywa ponownie wodzów filistyńskich, którzy już chyba stracili wszelką nadzieję na zwyciężenie swego wielkiego wroga – Przyjdźcie jeszcze raz, gdyż otworzył mi całe swe serce. Wypadki rozgrywają się w okamgnieniu. Samson straci wzrok, a wcześniej swe włosy. Wzruszające jest zdanie Sdz 16, 20, gdy nasz bohater wychodzi, aby walczyć i wierzy, iż znowu odniesie zwycięstwo –

nie wiedział jednak, że Pan go opuścił.

Zdradzony i opuszczony, oślepiony i poniżony – wędruje ku radości Filistynów do Gazy. Tam niewidomy bohater będzie kręcił żarna wraz z niewolnikami. Tu następuje koniec. Pojawiają się końcowe napisy. The end! Ale jest jeszcze epilog…

Mijają lata, odrasta fryzura naszego wojownika, powraca siła Samsona, bo – wiadomo: siła tkwi we włosie! Co było dalej, wszyscy wiemy… Ale wciąż nie rozstrzygnięta pozostaje jedna kwestia: kim był ów mały chłopiec, który prowadził Samsona za rękę, zanim ten wyszeptał – Niech zginę razem z Filistynami! (16, 30).

 

Na zdjęciu: „Samson nad Delilah”, 1949 (reż. Cecil B. deMille)

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: