Wiara

Serce Jezusa

Ludzkie serce nie uniosłoby takiego morza cierpienia.

Zaczął się czerwiec. Miesiąc poświęcony Jezusowemu Sercu. O Sercu Jezusa trudno jest pisać. Co by nie napisać, wychodzi blado w obliczu takiego tematu. Przecież Bóg oddał nam swoje SERCE na zawsze. Jego oblubieńcza miłość do każdego z nas jest niewysłowiona. Serce Chrystusa zaczęło bić w Jego ludzkim ciele właśnie dla nas, podjęło się misji zbawienia „na ochotnika”, bo chciało, byśmy z Nim żyli wiecznie. Jak każde kochające serce, pragnęło by człowiek odwzajemniał tę miłość, choć w małym stopniu. Znosiło dla niego wszystkie upokorzenia: lekceważenie, obojętność, odrzucenie, czy niesłuszne oskarżenia. Wszystko od ukochanej osoby.

Każdy człowiek w mniejszym lubi większym stopniu przeżył nieszczęśliwą miłość, taką bez wzajemności, zdradzoną, lub odrzuconą. Taka miłość boli, smuci i trudno się z nią pogodzić, prawda? Człowiek czuje się wtedy nieszczęśliwy, cierpi. Spójrzmy na to od strony Jezusa. Przyszedł między ludzi i od razu został odepchnięty. W ślad za cierpieniem Miłości nieodwzajemnionej szły także cierpienia fizyczne, jakie zadawał mu ukochany człowiek. Serce Boga jednak nie przestało kochać.

Wiele jesteśmy zrobić i znieść dla dobra kochanej osoby, a Bóg zniósł cierpliwie od człowieka wszystko co on Mu zgotował. Zniósł całą podłość, zdradę, pozwolił pastwić się nad sobą. Wszystko w imię miłości, Nieskończonej Miłości osamotnionego Boga-Człowieka. Ludzkie serce nie uniosłoby takiego morza cierpienia. Tylko Serce Boga mogło przejść przez to, co ludzka bezwzględność przez wieki „zbudowała” i czym Go „obdarzyła”. Tylko cierpliwa i miłosierna Miłość Jezusa, widząc zło całego świata, znając konsekwencje i skutki grzechu pierworodnego mogła i chciała podołać zadaniu zbawienia człowieka.

Szczególnie bolesne dla miłującego Serca jest to, że nikt nie czuł potrzeby takiego zbawienia, nikt nie był nim zainteresowany, wręcz wielu czuło niesmak. Trudno wypełnia się Misję w takim otoczeniu i w atmosferze ogólnej niechęci. Jedynie Maryja kochała Swojego Syna miłością, jakiej On szukał u każdego człowieka.

Oblubienicą Jezusa jest Kościół święty – wspólnota wiernych jako całość, a poprzez to każdy pojedynczy jej członek- każdy człowiek. Tę oblubienicę uświęcił i obsypał darami. Wylał na nią swojego Ducha i karmi Ją swym Ciałem i Krwią. Jej prośby wysłuchuje i spełnia. Chrystus najchętniej widzi nas we wspólnocie, doskonale zjednoczonych.

Serce Jezusa jest szeroko otwarte. Przyzywa do siebie wszystkich członków Kościoła i tych, którzy jeszcze do niego nie należą. W obrazie, jaki polecił Chrystus namalować siostrze Faustynie Kowalskiej, widzimy Zmartwychwstałego, który na rękach i stopach nosi ślady ukrzyżowania. Z przebitego Serca wychodzą dwa promienie: czerwony i blady. Jezus tłumaczył Faustynie, że blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz. Promienie oznaczają sakramenty święte, a także Kościół święty zrodzony z przebitego boku Chrystusa i dary Ducha Świętego, których biblijnym symbolem jest woda. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie – mówił Jezus – bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga.

Czerwiec – miesiąc, w którym warto zastanowić się, czy odpowiadamy miłością na Miłość.

O autorze

Krystyna Łobos

Krystyna Łobos

Żona, matka dwóch synów i córki. Z wykształcenia filolog i piarowiec. Rzecznik Orszaku Trzech Króli w Rzeszowie. Perfekcjonistka na odwyku. Woli pisać niż mówić. Lubi włóczyć się po górach, słuchać ludzi, czytać powieści fantasy oraz dobre komiksy. Uwielbia rodzinne seanse filmowe i długie rozmowy z mężem. Prowadzi bloga ty-sie-tym-zajmij.blogspot.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: