Relacje

Ślepa ulica kompromisu

Sfera intymności w małżeństwie to miejsce, gdzie widać jak w soczewce, że kompromis nie jest receptą na szczęście w relacji. Chociaż JA+TY=MY odczarowuje go nieustannie, w potocznym rozumieniu “dobry kompromis” to słowo-wytrych, klucz do udanego związku. I jest to jedna z większych pomyłek poznawczych.

Gdy przetestujemy kompromis w naszej małżeńskiej bliskości, nie pozostanie wątpliwość, że to katastrofa. Żona przeżywa chorobę czy jakiś kryzys, ale idzie na kompromis, bo mąż nalega. On chciałby być z nią blisko, ale ona boi się ciąży i żeby wyjść naprzeciw jej lękowi, rezygnują z tej sfery kompletnie. Ona wyobraża sobie lepsze okoliczności współżycia, bardziej sprzyjające oddaleniu się od spraw domowych, ale dla niego nie ma znaczenia gdzie i jak, byleby “coś było”, więc i składzik na graty wystarczy. On chciałby spędzić z nią cały wieczór i razem zasnąć, ale ona co noc pracuje i wydziela mu pół godziny swojego czasu, po którym już czyta smsy i maile i obmyśla strategie wyrobienia się z robotą.

Każda ze stron, która w podobnych sytuacjach “idzie na kompromis”, płaci za to wielką cenę. To nie tylko trudność zaangażowania się całkowicie, razem z uczuciami, wolą, intelektem, ciałem – obecnym tu i teraz dla Ciebie. Ceną są także poranione uczucia, poczucie bycia jakoś zredukowaną czy zredukowanym, potraktowanym poniżej osoby. A skrajnie – poczucie wykorzystania, z którym coś trzeba przecież zrobić. Bo chociaż pozornie wszystko się udaje i zachowujemy “święty spokój”, w emocjach potem wydarza się bardzo wiele.

O ile mój dar z siebie dla Ciebie to 100 procent, kompromis mówi: oddaję 300 procent. Czyli więcej niż mam i idę na bankructwo. W nadziei, że jakoś sobie poradzę albo sobie odbiję. W praktyce jednak – nie radzimy sobie i na koniec wypominamy, gdy uzbiera się w nas taka ilość żalu, że nie da się już go dłużej upychać po kieszeniach. Albo przeciwnie, pójdziemy w zimną wojnę, w technicznie sprawny związek, który toczy cicha niechęć czy nawet nienawiść. “Skoro Ty możesz mnie tak traktować i zawsze wygrywasz, to ja też mogę zrobić coś, co nie do końca jest dla Ciebie dobre, za to dla mnie korzystne”.

Tak, tak, kompromis ma przewrotną twarz i lubuje się w rozwalaniu związków. W sferze bliskości fizycznej kompromis rani jeszcze bardziej, bo tam jesteśmy najbardziej bezbronni; nie mamy nic już więcej do schowania czy oddania. Zdecydowanie trzeba wywalić go z łóżka. Zamiast niego – lepsza będzie strategia rozmowy o potrzebach, wzajemnego głębokiego zrozumienia, troski i szacunku, by rozwiązania dawały nam obojgu poczucie, że niczego nie zrobimy kosztem drugiej osoby.

O autorze

Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

(ur. 1975), od 2002 żona, a następnie mama trójki dzieci. Ukończyła filologię angielską (specjalizacja literacka) na Uniwersytecie Wrocławskim. Wieloletni nauczyciel i tłumacz, od 2011 roku związana na stałe z Fundacją Pomoc Rodzinie. Jest autorką wpisów na „Przystani”, blogu Fundacji (www.fpr.pl/blog/). Wspólnie z mężem prowadzą warsztaty Programów na Miłość i Życie w kraju i za granicą jako para trenerska. Razem z ks. Jarosławem Szymczakiem jest autorką książki "Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance"

1 Komentarz

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: