Wychowanie

Święte Zasady

Od kilku dni temat za mną chodzi i chodzi. Skoro więc chodzi, to trzeba się za temat zabrać 🙂 Kilka wydarzeń z ostatnich dni spowodowało, że czara goryczy się przelała. Ale do sedna.

Obserwuję ostatnimi czasy totalny zanik nauki podstawowych zasad współżycia w społeczeństwie. Mam nieodparte wrażenie, że nastała PAJDOKRACJA.

Rozumiem różnego rodzaju metody wychowawcze, które mniej lub bardziej są bliskie memu sercu lub takie, które do tego serca wcale nie trafiły, ale nie może być tak, że pozwalamy dzieciom na wszystko. Jestem zwolenniczką metod wychowawczych, gdzie dziecko traktowane jest z szacunkiem, bo to przecież taki sam człowiek jak my, tylko gabaryt mniejszy. Mam jednak nieodparte wrażenie, że wiele metod zostało przez „internety” tak zmodyfikowane, że często nie mają już nic wspólnego z pierwowzorem.

Dajmy na to rodzicielstwo bliskości (uprasza się rodziców stosujących tą metodę o nie branie do siebie – tu chodzi o pewne przekoloryzowanie metod, wszelakich). Założenia ma ciekawe, natomiast interpretacja niektórych, żeby pozwolić dziecku praktycznie na wszystko, bo ważne są jego potrzeby, jest dla mnie naciągana. Rozumem potrzeby dziecka, ale gdzie w tym wszystkim są moje potrzeby? Gdzie jest miejsce na relacje mąż-żona? Czasem mam ochotę zapytać, czy jak dziecko ma potrzebę zrobienia kupy na środku salonu to też mu się na to pozwala w duchu źle rozumianego rodzicielstwa bliskości? Nie sądzę.

To dlaczego, skoro są pewne rzeczy, na które nie pozwalamy naszym dzieciom, bo to nam się nie podoba, bo się tak nie robi, bo są pewne granice, nie uczymy dzieci, że w życiu potrzebne są trzy magiczne słowa? Proszę, Przepraszam, Dziękuje.

Te słowa pomagają żyć w społeczeństwie. Te słowa, to takie wytrychy, do dobrych relacji z innymi. I nie ma to nic wspólnego z uległością, przepraszaniem na siłę. Tylko do Jasnej Anielki nauczmy dzieci, że mimo, iż bardzo je kochamy, nie są pępkiem świata i kiedy poproszą o coś w sklepie, a nie zażądają, korona im z głowy nie spadnie, a Pani ekspedientka nie poczuje się jak śmieć. Kiedy przeproszą za coś, co zrobiły źle, kiedy zrobiły komuś krzywdę, nie okażą słabości, a tylko siłę, siłę dobrego charakteru, bo tylko bohaterowie przyznają się do błędów. Kiedy podziękują za coś, okażą wdzięczność, to nic nie kosztuje, a świat może być piękniejszy, bo nie wszystko w życiu im się należy.

I my, dorośli, nauczmy się tego również. W relacjach z innymi te trzy słowa są bardzo cenne, na wagę złota. Przekonałam się o tym osobiście i boleśnie ostatnio. Miałam jedną bardzo nieprzyjemną sytuację. Gdyby padło na początku jedno słowo… PRZEPRASZAM… nie byłoby całej lawiny nieprzyjemnych zdarzeń później.

Czy rzeczywiście uprzejmość i przestrzeganie pewnych zasad jest już niemodne?

Photo: Www.CourtneyCarmody.com/ via Foter.com / CC BY

O autorze

Honorata Baran

Honorata Baran

Żona i mama trójki dzieci. Po nocach z pasją szyje i scrapuje oraz robi różne rzeczy, które pozwalają jej oderwać się od codzienności. Nie cierpi gotować, ale musi, żeby rodzina z głodu nie umarła.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: