Edukacja

Sześciolatek w szkole?

Od wczoraj internet huczy od informacji na temat odrzucenia projektu obywatelskiego dotyczącego m.in. dającego rodzicom możliwość wyboru czy posłać dziecko do pierwszej klasy czy jeszcze nie. Jestem załamana tym, że osoby które mają reprezentować nas, obywateli, które zostały wybrane w wyborach demokratycznych, nie słuchają głosu części społeczeństwa. Zachowują się tak, jakby sami dorwali się do tych stołków a wyborców mieli za nic. Mam nadzieję, że w zbliżających się wyborach odwdzięczymy im się za to. Ale nie o tym dziś…

Rodzice, którzy mają w tym roku szkolnym dziecko w zerówce biją się z myślami co zrobić. Odroczyć? Nie odroczyć? Tyle się mówi, że szkoły przygotowane, że nauczyciele świetni… Psycholog w przedszkolu, który widzi dziecko jakieś 45 minut mówi, że jest świetnie przygotowane do szkoły, że super dogaduje się z koleżankami i kolegami (ciekawe po czym wnioskuje będąc z dzieckiem sam na sam…) i różne inne mniej lub bardziej trafne teorie na temat dziecka…

A rodzic? Rodzic słucha… i stoi często nad przepaścią… bo zostaje pozostawiony sam sobie… czasem porozmawia z innymi rodzicami, ale inni też stoją często przed trudną decyzją, bo też się nasłuchali samych fantastycznych rzeczy o swoim dziecku… i co teraz? Co robić?

Nie napiszę ODROCZYĆ… ani nie napiszę POSŁAĆ DO SZKOŁY… Jedyne co mogę Wam doradzić to włączyć myślenie i instynkt (które tak często próbuje nam się odłączyć, jako szkodliwe dla społeczeństwa). Nie myślcie o tym, co wasze dziecko robi w tej chwili, nie myślcie nawet o tym, że już przebiera nogami, żeby pójść do szkoły.. że ma przygotowane biurko, tornister…

Pomyślcie przez chwilę o tym czy po powrocie do domu, kiedy w szkole spędziło X godzin (lekcje plus świetlica… nie każdy ma komfort babć, dziadków, etc odbierających tuż po zakończonych lekcjach), jest godzina 17:00, maluch chce się pobawić, odpocząć, porozmawiać z Wami, zrobić milion innych ważnych rzeczy, tylko nie odrobić lekcje… (Nie pisze oczywiście, że wszystkie dzieci tak mają, ale trzeba pamiętać, że to są nadal dzieci… 1 września spędzony na akademii rozpoczynającej rok szkolny nie włącza nagle trybu PILNY UCZEŃ)

Wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko, załóżmy z grudnia 2009 idzie do czwartej klasy mając 8 lat i 9 miesięcy… dochodzą trudne przedmioty, mnóstwo nauki, obowiązków (w sensie jeszcze więcej niż wcześniej)… Potem gimnazjum.. Owszem… Teraz może iść do pierwszej klasy sześciolatków… Świetne rozwiązanie… będzie tylko z dziećmi ze swojego rocznika… ale w gimnazjum już nikt nie będzie się zastanawiał kto kiedy poszedł do szkoły… skończyłeś szóstą klasę – gimnazjum… a że między dziećmi w jednej klasie będą nawet dwa lata różnicy? Cóż, takie życie…

Jeśli już przejdzie przez gimnazjum to w większości przypadków trafi do liceum. A tam, na koniec matura… w przypadku naszego przykładowego malucha z grudnia 2009 zdaje ją mając 16 i pół roku… Oczywiście życzę każdemu, żeby jego dziecko było najzdolniejsze, super wybitne… ale wyobraźmy sobie, że nie jest orłem, sokołem… i po maturze idzie do pracy… O ile ją znajdzie to będzie czynne zawodowo od 16,5 roku życia do 67… o ile ktoś znowu nie wpadnie na pomysł podniesienia wieku emerytalnego…

Owszem. Istnieje pewne ryzyko, które rządzący jako straszak, świetnie przekalkulowali. Bo przecież dla odroczonych dzieci nie ma miejsca w tym samym, ukochanym przedszkolu, z tymi samymi koleżankami i kolegami, w miejscu, które dzieci uwielbiają i czują się bezpiecznie, z ciociami, które są na każde zawołanie. Trzeba będzie dziecko przenieść na rok do innego przedszkola (może być np. jedno w całym mieście – dot. małych miejscowości), szkoły… Będzie z dziećmi z kolejnego rocznika… Może się nudzić… To wszystko jest ryzykowne, ale tu Wasza rola – włączamy myślenie, ocenę sytuacji, dziecka, robimy rachunek zysków i strat… Cokolwiek… ale nie róbmy tego bezwolnie.

Nie namawiam i nie zniechęcam do szkoły… To jest indywidualna decyzja każdego. Każdy z Was zna najlepiej swoje dziecko. Nawet jeżeli politycy powiedzieli, że to nie jest Wasz wybór, mylili się. Jest Wasz. w 100%. I to od Was zależy przyszłość Waszych dzieci.

Photo: National Assembly For Wales / Cynulliad Cymru / Foter / CC BY

O autorze

Honorata Baran

Honorata Baran

Żona i mama trójki dzieci. W wolnych chwilach scrapuje i szyje. Lubi piec, gorzej z gotowaniem, ale i z tym sobie radzi :) Szczęśliwa. Z założenia :) Ten typ tak ma :)

3 komentarze

  • Mi też nie podoba się ten obowiązek szkolny dla sześciolatków. Jednak nie popieram też rozwiązań typu: niech rodzice zdecydują kiedy posłać do szkoly. Pragnę zauważyć, iż takie właśnie rozwiązanie spowoduje-na stałe- że w jednej klasie będą uczyły się dzieci pomiędzy którymi może być nawet 2 lata różnicy. Wolałabym aby już było jednolicie- 6 lub 7 latki. Najchętniej siedmio, ale na taki powrót już nie liczę 🙁 Niech więc rządzący skupią się na dostosowywaniu szkół i programów.

  • Mój syn będzie miał 5,5 roku, kiedy będzie musiał pójść do ławki. Co z tego, że ma 3 latka i zaczyna czytać, a liczy i dodaje od pół roku??? I co z tego, że gada biegle w dwóch językach??? Jest super aktywnym chłopczykiem odkrywcą. Koncentruje się do 20 min przy zajęciach z liczenia-czytania. NIE WYOBRAŻAM SOBIE GO W ŁAWCE na nudnych 45 minutowych zajęciach.

  • Do Pani, która karmi już 21 miesięcy: Sam artykuł jest oczywiście godny przemyślenia, ale muszę przyznać, że mając dziecko, które – tak jak Pani syn – mając 2 lata liczyło do 12, mając 3 lata zaczynało czytać, a w wieku 4 lat czytało już płynnie i liczyło (dziś – niecałe 6 lat – dodaje i odejmuje swobodnie do 100, a próbuje i do 1000), nie mam wątpliwości, że powinno ono trafić do szkoły właśnie teraz, ponieważ w przedszkolu nie jest w stanie już wiele więcej się nauczyć. Czy musimy zakładać, że szkoła, którą dla naszego dziecka wybierzemy, będzie miała nudne czterdziesto-pięcio minutowe lekcje? Mój syn pójdzie do szkoły nie dlatego, że jestem zwolennikiem szkół dla sześciolatków, tylko dlatego, że ma taki potencjał, że gdybym miał wybór, to taki właśnie bym podjął. A myślę, że kiedy dziecko ma 3 lata, to jeszcze nie jest czas na postanawianie (bo „nie wyobrażam sobie”), czy pójdzie do szkoły w wieku 5,5…

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: