Wiara

Szkoła Kontemplacji (Hieronimianum 10)

Po arcybiskupach Albanie i Antonim przychodzi czas na refleksje o modlitwie Świętego Brata Alberta. Tego od – Nikt nie idzie do nieba sam oraz Powinno się być dobrym jak chleb. Brat Albert nie był arcybiskupem, jednak jego przemyślenia przypominają ostrzeżenia Goodiera i Blooma przed „światowością” i niekończącymi się frazesami o dobroci bez Boga i prawdzie bez Chrystusa. Świat, jak złodziej, kradnie nam Boga i niebo, uczył Brat Albert. Już sto lat przed abpem Markiem Jędraszewskim z Krakowa ostrzegał przed ideologią „gender” – mroczne i obłędne marzenia i spekulacje oszukanego rozumu ludzkiego chcą odebrać człowiekowi wiarę i łaskę zbawienia.

W jaki sposób prowadzić walkę duchową, jak się modlić i żyć kontemplacją w naszej codzienności? Zdaniem Brata Alberta należy z pokorą trzymać się prostej reguły:

Nisko siadać, mało jadać;

wiele robić, mało gadać.

Należy mocno trzymać się modlitwy, bowiem modlitwa jest duszą naszej duszy. Modlitwa prowadzi do świętości, a każdy, kto zaniedbuje modlitwę, przestaje kochać Pana Jezusa. Naszym celem jest to, byśmy stali się ludźmi modlitwy i wysokiej bogomyślności, pamiętając, że – jak uczy Brat Albert – jakie życie, taka śmierć. Unikajmy przy tym ludzkiej głupoty, a całą ufność złóżmy w Bożej cierpliwości.

Modlić się, wierzyć, nie wątpiąc.

Jak modlitwa, taka doskonałość; jaka modlitwa, taki cały dzień.

Modlitwa nie polega na uczuciach i na łzach, ale na sile woli w uzyskaniu Woli Boskiej.

Czytać, modlić się, uczyć.

Nic nie ma nad miłość.

Ubóstwianie samego siebie to najgłupszy i najpodlejszy gatunek bałwochwalstwa.

Życie brudzi każdego jak błoto.

Umarł Adam Chmielowski, został tylko Brat Albert.

Bez modlitwy niepodobna wytrwać w powołaniu.

Proszę się modlić, a będzie dobrze.

Zdaniem Brata Alberta prawdziwa pobożność i życie Boże czyni ludzi arystokratami w dziedzinie ducha, a żaden biskup, żaden kardynał nie ma takiej powagi jak dziecko (por. Mt 18,3). Oczywiście „dziecko Boże”, w którym mieszka ogień i oryginalność! Trzeba jednak nieustannie zachowywać czujność, bowiem licho nie śpi. Jak pisał św. Jan od Krzyża: Czarci nigdy nie przestają pracować nad tym, by świętych doprowadzić do upadku. A św. Teresa dopowie: Dusze, które zaniedbują modlitwę, same rzucają się do piekła. A zatem modlitwą należy pokonać miłość własną, zamaskowany egoizm zwyciężać w szlachetnej walce ducha. Ponieważ szatan boi się modlitwy, więc nawet najmniejsze westchnienie do Boga ma sens: jak nie można modlić się dużo, to módlmy się chociaż trochę! Pamiętajmy: niebo was nie minie, jeżeli stale modlić się i prosić będziecie o opiekę Maryi, choćby najkrótszą modlitwą. Dlatego Brat Albert zachęca: Niech Serce Najświętsze udzieli nam płomienia świętej miłości, szkoda czasu na próżne czekanie, zmówmy razem różaniec!

Nie zapominajmy też o uśmiechu i łagodności, bowiem „droga mistycznej kontemplacji” polega na praktykowaniu prostych środków – zdaniem autora Ecce homo potrzebna jest wierność w prędkim wstawaniu, walka z gadulstwem i nieuleganie zniechęceniu. Warto też trzymać się rady świętego z Asyżu: Zawsze czyń coś dobrego, aby diabeł zastał cię zajętym (św. Franciszek). Cokolwiek czynisz, wypełniaj, jak gdyby to była ostatnia rzecz w twoim życiu, dodaje św. Albert.

I pamiętaj, że jesteś stworzony na obraz Boga, skoro Bóg jest Artystą, nie możesz być partaczem. Musisz walczyć o własny (Boży) styl, którym jest szczerość i duchowość – nie wolno zgadzać się na bycie zmanierowanym pseudoartystą, którego dzieło przypomina przedrzeźnianie i głos papugi. Nie wolno też budować Kościoła, w którym wymieniają komplementy sentymentalne dewotki, fałszywi katolicy oraz źli i głupi księża (a wszystko z lichymi obrazami w tle), albowiem jedynym prawdziwym Kościołem Bożym jest Kościół świętych.

Taka eklezjologia łączy się w pismach Brata Alberta z miłością do Polski. Święty pamięta o patriotyzmie Kościuszki, Sobieskiego, Batorego, Żółkiewskiego i wzywa: Pokutujmy i bądźmy miłosierni po katolicku, a dźwigniemy naszą Ojczyznę z upadku. Bądźmy piękną i wielką rodziną dzieci Bożych, w których mieszka ogień i oryginalność! W czasach współczesnych dywagacji o kosmopolitycznym społeczeństwie i uniwersalistycznych quasi-duchowościach warto przypominać naukę Brata Alberta, której pozostał wierny słowem i czynem. Miłość do Boga i Ojczyzny to prawdziwy sens życia: Każdy z nas jest żołnierzem Chrystusa Pana, jeśli tylko trzyma w dłoni tarczę pokuty i miecz miłosierdzia.

Wszystkie cytaty za: 365 dni z Bratem Albertem, oprac. S. A. Koteja, Kraków 2017, brak paginacji.

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: