Wiara

Szkoła Kontemplacji (Hieronimianum 8)

Powraca cykl notatek z duchowości, znany jako Akademia Biblijna Świętego Hieronima, którą w skrócie nazwaliśmy „Hieronimianum”. Trochę buńczucznie, jednak pamiętajmy, że uczestnicy spotkań w kieleckiej katedrze sami siebie w kuluarach nazywali Towarzystwem Analfabetów Katolickich (w skrócie „TAK”). A zatem siedem kolejnych spotkań – dla każdego: przedszkolaka i emeryta, profesora i cyklisty, mistyka i ateisty! Jak poprzednio, każdy tekst to kilka uwag o modlitwie, o życiu duchowym i byciu prawdziwym uczniem Chrystusa, a także wypisy z rozmaitych szkół duchowości. Zacznijmy od uczonego jezuity (nie, nie, wcale nie idzie o Franza Jalicsa!), który sto lat temu był arcybiskupem Bombaju. Warto sięgnąć do książki Sens życia. Katolicki przewodnik duchowy, której autorem jest Alban Goodier. W rozdziale XIX abp Goodier podaje wskazówki o modlitwie.

Ludzka natura tęskni do modlitwy – człowiek modlitwy jest szczytem ludzkiej perfekcji! Jest mądrzejszy niż najlepszy uniwersytet, ma wizje, których nie wymyślą najlepsi poeci. W swoim życiu nieustannie stawia sobie pytanie św. Bernarda z Clairvaux: „Quid hoc ad aeternitatem” – jak to się ma do wieczności? (A skoro już po łacinie, to przywołajmy naszego jezuitę, św. Stanisławę Kostkę: „aeterna non caduca”, trzeba miłować rzeczy wieczne, nie przemijające).

Życie świętych pokazuje modlitwę jako coś zwyczajnego, natomiast największą przeszkodę w modlitwie stanowi nasze introspekcyjne, autorefleksyjne myślenie. „Zatrzymujemy się i analizujemy. Stajemy się dwiema osobami w naszej modlitwie: jedna obserwuje drugą, kiedy się modlimy, próbujemy również przestudiować to, jak się modlimy. Nie jesteśmy już małymi dziećmi podskakującymi w blasku słońca – staliśmy się opiekunkami, które śledzą, czekając aż te upadną, a raczej próbujemy być jednym i drugim w jednej osobie, więc w efekcie nie jesteśmy żadnym z nich”. Zdaniem abpa Albana cechuje nas permanentna inwigilacja własnego „ego”, a to poważny błąd – „powstrzymujemy roślinę przed wzrostem, sprawdzając cały czas jej korzenie”. Jako mistrzowie autoanalizy „rozdzieramy nasze biedne serca na strzępy, aby zobaczyć z czego się składają”, dzielimy włos na 4, a nawet na 40 i 4 – przeglądając się w lustrze próbujemy odkryć własną „mistyczność”, by po chwili oskarżać samych siebie o obłudę i pychę. Na skutek tej osobliwej postawy stajemy się „melancholijni, rozczarowani i ponurzy”. Tymczasem wystarczy pamiętać o naukach św. Ignacego Loyoli: „Módlcie się tak, jak najbardziej lubicie”. Warto też od czasu do czasu zrobić sobie (i innym) powtórkę z abpa Goodiera:

Współczesne pogaństwo to pełna arogancji głupota.

Żyjąc tylko dla tego świata, poniżamy naszą ludzką naturę.

Człowiek, który bezwzględnie przyznaje się do swojej ignorancji, wyznaje,

że inni mogą wiedzieć lepiej niż on.

Jak lepiej jest dla okrętu, gdy pływa na głębokich wodach oceanu,

aniżeli tkwi, zacumowany w porcie, tak życie człowieka jest najbardziej prawdziwe,

gdy leżąc wznosi się na falach nieskończonego oceanu, jakim jest Bóg.

Służba Bogu nie jest łatwą sprawą. Modlitwa, przykazania, pamięć: bez Jego łaski byłyby niemożliwe do wykonania.

Charakter stawia obowiązek ponad wygodę.

Poza uwagami o modlitwie wiele w poradniku pobożnego jezuity wyczytamy o charakterze. To właśnie duchowy charakter nie pozwala nam popaść w rozpacz, przypominając o najważniejszym: każdy człowiek w głębi swojego serca odczuwa, że nie istnieje tylko po to, aby zostać unicestwionym. Powołani jesteśmy, by szukać Boga, który objawia się nieustannie: gdziekolwiek człowiek pójdzie, wszędzie może Go spotkać. Nie wolno Go odrzucać, bowiem skoro Bóg jest, to Bóg się liczy, liczy się bardziej niż wszystko. Stawajmy zatem w prawdzie przed Tym, który jest Prawdą. Nie bądźmy marnymi aktorami, którzy swoje najbardziej celowe i bezwstydne nieprawości przyozdabiają w pozory dobra. „Przed Bogiem nie da się grać. Nie mogę nawet wyczarować wymówek; nie mogę kreować definicji, argumentacji czy mowy obrońcy, żeby ocalić twarz, jeśli jestem naprawdę winny”.

Autor przewodnika duchowego przestrzega nas przed „światowością”. Świat odwraca się od Chrystusa, tonie w morzu kłamstwa i rozpaczy. Nieustannie straszą nas niekończące się frazesy. Nie warto przyłączać się do światowej walki o realizację kolejnych ambicji i pragnień, o karierę i sukcesy, nie warto iść po trupach do celu. Nic nie czyni człowieka tak zatwardziałym, jak kult sukcesu. W życiu codziennym nie musisz w każdej chwili wyciągać z rękawa dobrego żartu czy ciętej riposty, strofuje abp Goodier. Jakże to smutne, że ludzie walczą sami ze sobą, odwróceni plecami do światła, widząc ciemność, która w istocie jest ich własnym cieniem. Światowość jest kłamstwem, kłamstwem w sercu, tym szczególnym rodzajem ohydnego kłamstwa, które charakteryzuje tchórza. Tymczasem często to porażka, a nie sukces, jest dowodem bohaterstwa.

Dlaczego więc nie odpowiadamy Bogu, dlaczego nie szukamy jego Obecności każdego dnia, dlaczego nie potrafimy Go wielbić naszym życiem? „Bronimy się ignorancją, słabością albo brakiem doświadczenia. Na tysiąc sposobów wymigujemy się i wykręcamy, szukając ucieczki”. Nasz pobożny arcybiskup radzi z uśmiechem: Uczyń coś dobrego, niezależnie od tego, co to będzie, cokolwiek, a wszystko zmieni się w twoim sercu. Powtarzaj z przekonaniem: „Panie, wierzę”, a wkrótce zaczniesz mówić: „Panie, kocham”. Wkrótce zaczniesz wołać, jak Szymon Piotr: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham…!

Wszystkie cytaty za: A. Goodier, Sens życia. Katolicki przewodnik duchowy, tł. B. Nowak, Kraków 2016, ss. 160.

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: