Dzieci

Tablet albo życie :)

Od dłuższego czasu nie daje mi spokoju temat tabletów, telefonów etc dawanych małym dzieciom. Głównym celem części rodziców jest oczywiście wspaniała rozrywka dla dziecka, możliwość wgrania programów edukacyjnych, poznawania świata. Tto wszystko, niestety, w wersji spłaszczonej. Dziś moje obiekcje potwierdził film animowany HOMO TABLETIS zrealizowany przez Fundację Dzieci Niczyje. Niby ma w sobie dozę humoru, ale raczej czarnego.

Film przestrzega przed zbyt wczesnym dawaniem dzieciom tego typu urządzeń . Dzieci mają czas na poznanie elektroniki i to, że damy im do niej dostęp w późniejszym czasie, nie zrobi z nich inwalidów społecznych. Takie postępowanie zadziała tylko na korzyść naszych dzieci.

Osobiście jestem przerażona jako częsta bywalczyni Centrum Zdrowia Dziecka, jak łatwo rodzice odpuszczają. Jesteśmy jedną z niewielu rodzin, która przywozi ze sobą książki, kilkanaście książek 🙂 Przecież nigdy nie wiadomo, ile będziemy czekać i czy akurat ta pozycja książkowa zainteresuje nasze dzieci. Mam to szczęście, że od zawsze byłam molem książkowym i u nas w domu po prostu książki są obecne od zawsze, więc dzieci nie doznają szoku jak nagle matka wyciąga z torby papierowe COŚ z kolorowymi, nieruszającymi się (o zgrozo!) obrazkami. Dla rodziców, zapatrzonych w swoje tablety i od czasu do czasu zerkających na dzieci, czy siedzą na swoim miejscu, jesteśmy (sądząc po minach) dziwolągami. Dla dzieci tabletowych – pewną ciekawostką. I co jest bardzo pozytywne – z minuty na minutę budzimy ich coraz większe zainteresowanie. Przede wszystkim to, co czytam. Bo przecież czytam na głos. Od razu uspokajam, znam zasady dobrego wychowania i nie drę się na całe gardło, żeby mnie było słychać na innym bloku. Czytam tak, żeby słyszały mnie moje dzieci. A inne zerkają z zainteresowaniem i jeśli uznają, że coś fajnego się u nas dzieje, po prostu podchodzą.

Nie twierdzę, że tablet, smartfon, etc to samo zło. Nie. Ale… zawsze jest jakieś ale… nie za wcześnie i nie ciągle. To, że dziecko świetnie radzi sobie z przesuwaniem elementów jednym palcem po ekranie nie oznacza, że ma dobrze rozwiniętą (niezbędną!!!) motorykę małą. To, że skupia się na bajce, nie oznacza, że będzie mogło skupić się na czytaniu, pisaniu, etc przez dłuższy czas. I najważniejsze – połączenia nerwowe tworzą się przede wszystkim podczas biegania, skakania i rozrabiania (taki skrót myślowy) – pozwólmy naszym dzieciom na zabawę na świeżym powietrzu, jak najwięcej! Dzięki temu będziemy mieć w domu superdzieci – ciekawe świata, odważne i mądre.

 

A tu wspomniany film

Photo: daveynin / Foter.com / CC BY

O autorze

Honorata Baran

Honorata Baran

Żona i mama trójki dzieci. W wolnych chwilach scrapuje i szyje. Lubi piec, gorzej z gotowaniem, ale i z tym sobie radzi :) Szczęśliwa. Z założenia :) Ten typ tak ma :)

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: