Wiara

Tak Bóg mówi do dzieci

Wielkie dzieła Boże dokonały się z udziałem dzieci. Nawet na matkę Zbawiciela została wybrana zaledwie kilkunastoletnia dziewczynka.

Izraelici wiedzieli, że otwartość na potomstwo była warunkiem otrzymania obfitego błogosławieństwa. Taką zależność odczytujemy już na samym początku tekstów natchnionych: „Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi»”(Rdz 1, 28). Małżonkowie pragnęli mieć dzieci, ponieważ wiedzieli, że ich obecność w rodzinie gwarantuje opiekę, dobrobyt, bezpieczeństwo.

 

Najpierw byli mali

Bardzo często wielkie dzieła Boże realizowały się poprzez najmłodszych. Jakże mocno jest to obecne w historii patriarchów oraz w całym procesie wyzwalania z niewoli egipskiej. W historii Abrahama najważniejsza była obietnica wielkiego, niezliczonego narodu. Po burzliwych przejściach małżonkowie zostali obdarowani upragnionym potomstwem. Abrahama pokazuje się jako wzór wiary. Pamiętajmy jednak, że kulminacją jego rozwoju duchowego była próba na górze Moria, podczas której kluczową rolę odegrał bezbronny chłopiec. Nie byłoby wielkiego ojca wiary, gdyby nie mały Izaak.

Po czterystu latach niewoli w Egipcie Bóg postanowił zakończyć dramat bolesnego uciemiężenia. W tym momencie przychodzi nam na myśl odważny, niezłomny Mojżesz. Jednak zanim stał się heroicznym przywódcą, Biblia ukazuje go jako małe zagrożone niemowlę, narażone na wilgoć, chłód i zęby krokodyli, płynące w koszyku po wodach ogromnego Nilu. I tu znowu wielkie dzieła Boże, których nie wolno nigdy Izraelitom zapominać, dokonały się z udziałem dziecięcia. Zapewne wyraźnie dostrzegamy analogię do wydarzeń wspominanych w Adwencie i pięknym okresie Bożego Narodzenia. Kolędy, pieśni i pastorałki ukazują osobę „Jezusa malusieńkiego”, niewinnej istoty adorowanej przez pasterzy i zwierzęta. Mam niezachwiane przekonanie, że właśnie dlatego Zbawiciel, już jako dorosły mężczyzna, z taką czułością pochyla się nad dziećmi, mówiąc: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10, 14).

 

Prorok i król

W kilku przypadkach dobry Ojciec posługuje się wprost młodymi osobami, zapraszając je do realizacji swoich planów wobec ludzkości. Na pierwszy plan wysuwa się mały Samuel. Jego matka, Anna, przez wiele lat błagała Boga o dziecko, składała ofiary. Wreszcie odważnie przedstawiła Stwórcy propozycję: jeżeli urodzi syna, odda go na służbę Bożą (por. 1 Sm 1, 11). Samuel jako kilkuletnie dziecko został powierzony kapłanowi Helemu. Słowo Boże wskazuje, że w owym czasie Bóg bardzo rzadko przemawiał do swojego ludu. Jednak pewnego razu, kiedy Heli i Samuel odpoczywali, Bóg przemówił do chłopca, mówiąc: „Samuelu, Samuelu!” (1 Sm 3, 10). Rozpoczęła się misja Samuela. Wyrósł on na wielkiego proroka. Z jego życiem są splecione dzieje innego młodzieńca. Samuel, już jako dorosły mężczyzna, wykonując polecenie Jahwe, udał się do domu Jessego, by namaścić na króla młodziutkiego jeszcze wówczas Dawida. Ten wielki król, zapisany również w genealogii Jezusa, już jako nastolatek zaczyna się angażować w wydarzenia przełomowe dla dziejów narodu wybranego. Pierwszym szczególnym momentem była zwycięska walka delikatnego chłopca z wielkim Goliatem.

 

Nastolatek i jego anioł

Na uwagę zasługuje także inny młodzieniec – Tobiasz. Był on synem poczciwego Izraelity o takim samym imieniu. Mieszkając na zesłaniu w asyryjskim mieście Niniwa, ojciec postanowił wysłać młodzieńca w drogę do Medii w celu odebrania zdeponowanych tam pieniędzy. Podróż była długa i niebezpieczna. Potrzebny był przewodnik znający dobrze trasę i zasługujący na zaufanie. Na szczęście pojawił się młody człowiek o imieniu Azariasz, który w rzeczywistości był Archaniołem Rafałem. W czasie wędrówki rozgrywało się wiele fascynujących wydarzeń, czasami niebezpiecznych. Tobiasz znalazł żonę, uratował ojca. Mamy tu do czynienia z opowiadaniem, którego treść potwierdzała obietnicę Boga, że nigdy nie przestaje się troszczyć o swój naród. Tym razem Bóg przemówił przez swojego szczególnego posłańca, Archanioła.

Na matkę Zbawiciela została wybrana kilkunastoletnia dziewczynka, do której również przemówił Archanioł. Bóg wezwał Ją do wielkich dzieł, do dzieł największych, a opis spotkania izraelskiej dziewczyny ze Stwórcą, reprezentowanym przez innego niebiańskiego posłańca, jest poruszający (por. Łk 1, 26-38).

 

Wszystkie przywołane postacie pokazują wielką miłość Stwórcy do człowieka, pełną troski o swoje dzieci. Miłość ta przejawiała się i nadal przejawia przez konkretne wsparcie, przez interwencję, ratunek, wyciąganie z opresji. Jak wiele dzieci dzieci jest wyniesionych do chwały ołtarza! Przywołajmy choćby portugalskich pastuszków – Hiacyntę i Franciszka. W chwili, kiedy Maryja zaczęła do nich przemawiać, mieli 7 i 9 lat. W czasie objawień Matka Boża przedstawiała się jako Służebnica Pańska, a więc nie mówiła od siebie. To jakby sam Bóg przez Nią spotykał się z przedstawicielami ludzkości. Dosyć często nasi reprezentanci to ludzie młodzi. Są w pewnym sensie aniołami, przez których Bóg interweniuje w nasze losy.

autor: Mieczysław Guzewicz

Artykuł ukazał się w magazynie Tak Rodzinie

 

 

 

O autorze

Tak Rodzinie

Tak Rodzinie

Katolicki magazyn formacyjny Wydawnictwa Sióstr Loretanek

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: