Relacje

Taniec z grabiami

Taniec z grabiami* – grabie leżą w trawie, ty na nie następujesz i wtedy tyczka uderza cię w czoło. Potem następujesz po raz kolejny i sytuacja się powtarza. I dopóki grabie tam leżą, a ty masz nadzieję, że tym razem historia potoczy się inaczej, mamy nieustanną powtórkę z rozrywki.

Każdy ma swoją wersję tańca z grabiami. Od lutego – w wyniku poważniejszego tąpnięcia zdrowia – pozostaję na ścisłej i ogromnie jałowej diecie. Przerywanej co jakiś czas drobnym szaleństwem – zjedzeniem śledzia w occie. Na widok śledzia w sklepie przypominam sobie bowiem, że jedzenie normalnego człowieka ma jakiś smak. Po pierwszym razie odczułam mocno, jak kiepski był to pomysł. Na wszelki wypadek rano sprawdziłam, czy po śniadaniu z udziałem śledzia wróci ból taki, jak po kolacji. Był słowny i wrócił. Po tej próbie jeszcze kilka razy śledzia w occie kupiłam, zjadłam i zapłaciłam za to nie tylko pieniędzmi – myśląc potem, jak bardzo nie było warto próbować ponownie.

Są to w naszym życiu sytuacje powtarzane setki razy. Włączony wieczorem internet “tylko na chwilę”, który zamienia się w odyseję przez pustkę i w konsekwencji znowu idziesz za późno spać. Rzecz, którą masz zrobić na za tydzień, ale odkładasz, aż deadline przewraca życie twoje i innych do góry nogami, bo teraz jakoś trzeba zdążyć. Relacja, która niby jest przyjaźnią, a ciągnie cię w dół i po każdej wymianie czujesz się wdeptany w podłogę i fizycznie chory. Ciało woła: “uciekaj”, ale ty wierzysz, że następnym razem, po następnej rozmowie, w końcu przestaniesz obrywać kopniaki. A może twoim tańcem z grabiami jest sposób, w jaki mówisz do bliskich, który zawsze wywołuje skutek odwrotny do zamierzonego (mimo że próbujesz za każdym razem mówić głośniej).

Dopóki grabie leżą w trawie, nic się nie zmieni. Wiele się mówi o zmianie nawyków, ale czy nie czytaliśmy o tym mnóstwa publikacji i książek – i nic? Proces uczenia się jest długi i trzeba brać na to poprawkę, nie męcząc siebie wymówką, że “ja to jestem do niczego”. Może jednak ci pomóc przeżycie do głębi żalu, smutku i rozczarowania, gdy obrót spraw ponownie jest taki, jak zawsze. Zapamiętawszy te trudne uczucia, jakie stoją na końcu tej samej sekwencji, łatwiej wybrać działanie, które po prostu bardziej sprzyja tobie i drugiemu człowiekowi, i zaspakaja te potrzeby, których ukojenia na próżno szukaliśmy następując na swoje grabie.

Małgorzata Rybak

PS. Po raz pierwszy usłyszałam tę metaforę z ust o. Maxa Popova CMF, słuchając na CD konferencji w ramach Programu 12 kroków.

O autorze

Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

Żona Andrzeja, mama trójki dzieci, z wykształcenia anglistka; w latach 2011-17 związana z Fundacją Pomoc Rodzinie i warsztatową formą pracy z małżeństwami. Autorka książki "Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance", którą napisała z ks. Jarosławem Szymczakiem. Pisze i publikuje od lat. Prowadzi warsztaty rozwojowe oraz własnego bloga na stronie malgorzata-rybak.pl.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: