Wiara

Urszula od Jezusa i dusze czyśćcowe

Wydawnictwo Fronda przedstawiło kolejną książkę w serii Mistycy i Wizjonerzy. Jej bohaterką jest Úrsula de Jesús, żyjąca w latach 1604–1668 w Limie. Dzieje peruwiańskiej mistyczki, jej przesłanie będące owocem spotkań z duszami czyścowymi oraz czasy, w których żyła barwnie opisał Tomasz Terlikowski.

Zarówno postać Urszuli od Jezusa jak i realia XVII-wiecznego Kościoła katolickiego w Peru – kraju latynoamerykańskim, kolonialnym, kastowym, którego funkcjonowanie oparte było na systemie niewolniczym – są bardzo mało znane polskiemu czytelnikowi. Dla nas klasztor, w którym oprócz zakonnic mieszkają całe rzesze sług oraz niewolnic, należących zarówno do poszczególnych sióstr jak i do całego konwentu, wraz ze ścisłą hierarchią panującą w tym zróżnicowanym, ludzkim mikroświecie, to rzeczywistość zupełnie obca. Tak jak i zakonne cele, przypominające raczej apartamenty wyposażone we własne biblioteki, kuchnie i kaplice. A taki właśnie był świat, w którym swoje życie wiodła peruwiańska afrykańska niewolnica – Urszula. Urodziła się w Limie, jako dziecko małżeństwa niewolników pochodzących z Afryki. Kiedy miała osiem lat została oddzielona od matki przez swoją panią Geronimę de los Rios i oddana do posług bogatej i bardzo religijnej mieszkance Limy. Gdy skończyła trzynaście lat – również zgodnie z dyspozycją swojej właścicielki – służyła siostrzenicy Geronimy, która wstąpiła do zakonu.

Dokładnie nie wiadomo co takiego wydarzyło się w życiu Urszuli, że w 1542 roku nastąpił w nim gwałtowny zwrot ku Bogu. Istnieje na ten temat jedynie legenda mówiąca o tym, że jej nawrócenie nastąpiło w momencie gdy w wyniku nieszczęśliwego wypadku znalazła się na progu śmierci. Niemniej faktem jest, że od życia dość przyziemnego i szukania uciechy w strojeniu się, 38-letnia wówczas Urszula przeszła do życia głęboko duchowego, które zaowocowało ostatecznie wstąpieniem do konwentu św. Klary w jedyny sposób jaki był możliwy dla kolorowej, ale wolnej kobiety (z niewoli wykupiła ją jedna z zakonnic) – czyli jako donada. Donada nie była prawdziwą zakonnicą, ale raczej klasztorną sługą – składała śluby proste i w zamian za pracę na rzecz wspólnoty zakonnej miała zapewnione utrzymanie oraz nosiła strój wzorowany na ubraniu zakonnic, który podkreślał jej status osoby konsekrowanej, ale odróżniał od sióstr pierwszego i drugiego chóru. Donady, gdy uporały się ze swoimi licznymi obowiązkami, miały prawo do uczestniczenia w modlitwach i nabożeństwach oraz korzystania z klasztornej biblioteki.

Z zapisków, które Urszula robiła na polecenie spowiednika, można się dowiedzieć o tym jak wyglądało jej codzienne życie wypełnione pracą, naznaczone poniżeniami ze strony sióstr pierwszego chóru, niezrozumieniem dla jej powołania oraz zazdrością o dary, którymi – co dla wielu było bardzo zaskakujące – obdarował ją Bóg. Urszula od Jezusa bowiem miała wizje Jezusa i Maryi, św. Franciszka i św. Klary oraz łączność z duszami czyścowymi, które przychodziły do niej po pomoc. Wśród dusz nawiedzających Urszulę były zarówno dusze sióstr zakonnych i kapłanów jak i niewolnic – „Bóg przez objawienia, jakich doświadczała, mocno ukazywał jej, że kolonialny system kastowy jest niezgodny z Jego wolą. On bowiem traktuje czarnych i białych, Indian i Afrykańczyków, niewolników i wolnych jako swoje dzieci, a najbardziej podobają Mu się nie dobrze urodzeni, ale pokorni”. Dzięki zapiskom, prowadzonym przez mistyczkę przez jedenaście lat, możemy lepiej zrozumieć jak ważna i brzemienna w konsekwencje jest każda chwila naszego życia i każda podejmowana przez nas decyzja. Urszuli ukazał się na przykład zmarły ksiądz, który cierpiał w czyśćcu z powodu niepotrzebnych słów i trywialnych myśli. Przyszła też do niej dusza bardzo dobrej niewolnicy i zarazem pobożnej kobiety, która musiała jednak pójść do czyśćca, „bo spała i zajmowała się rzeczami nieodpowiednimi, gdy nie powinna była tego robić”. Urszula z zaskoczeniem dowiedziała się też, że dusza niezwykle świątobliwej siostry zakonnej została poddana karze, ponieważ „za mało oczyściła się w czasie życia”.

Ci, którzy sięgną po książkę Tomasza Terlikowskiego oczekując lektury podobnej do zapisków, znanej ze spotkań z duszami czyścowymi, austriackiej mistyczki Marii Simmy, mogą się zawieść. Opisów niezwykłych doświadczeń Úrsuli de Jesús nie ma tam za wiele. Ci, którzy są ich ciekawi muszą sięgnąć po dzienniki mistyczki wydane w 2004 roku w języku angielskim lub cierpliwie poczekać na polskie tłumaczenie. W książce Terlikowskiego jest za to solidna dawka fascynującej wiedzy na temat historii Peru i jej stolicy Limy, funkcjonowania kastowego społeczeństwa, ówczesnej latynoamerykańskiej religijności oraz – co bardzo istotne – katolickiej nauki o tym co nas czeka po śmierci. Wydaje się nieprzypadkowe, że oto w XXI wieku „w czasach gdy współcześni teolodzy niechętnie wspominają o czyśćcu czy piekle, a jeśli nawet, to często po to, by wyleczyć ludzi ze strachu przed nimi”, powraca do nas postać zapomnianej przez kilka wieków Urszuli od Jezusa, której życiowym zadaniem była pomoc cierpiącym w czyśćcu duszom.

Tomasz Terlikowski, Úrsula de Jesús: Cierpienia dusz czyśćcowych w relacji XVII-wiecznej mistyczki z Peru, Fronda, Warszawa 2020

O autorze

Marta Dzbeńska-Karpińska

Marta Dzbeńska-Karpińska

Z wykształcenia politolog i manager, z wyboru fotograf i dziennikarz. Autorka książki i wystawy „Matki: mężne czy szalone?” Żona i mama trójki dzieci. Fanka czarno-białej fotografii analogowej. Bardzo lubi ludzi, spacery i muzykę, a niekiedy także gotowanie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: