Relacje

W cieniu płonących zniczy

Lubię 1 listopada pójść jeszcze raz wieczorem na cmentarz. Ruch już jest mniejszy, ale ciągle jeszcze w cieniu płonących zniczy stoją przy grobach grupki ludzi. Jest tak cicho, wzniośle i tajemniczo, a jednocześnie tak odświętnie. Patrzę na płonące lampki i wspominam. Różne są te wspomnienia, jedne smutne i pełne nostalgii inne wywołują uśmiech lub sprawiają, że w oku zakręci mi się łza. Inaczej wspomina się przecież odejście dziadka czy babci, którzy przeżywszy długie lata, wlawszy w moje życie mnóstwo miłości, odeszli do domu Ojca pełni spokoju i radości, a inaczej pożegnanie z córeczką. Jedno jest dla mnie ważne – to, że z każdym za kogo się tu dzisiaj modlę jestem pojednana, że wzajemne winy czy urazy zostały przebaczone, że nie przeżywam traumy powodowanej niezałatwionymi sprawami.

Wiele nas z mamą dzieliło, wiele razy raniłyśmy się wzajemnie, tak często pozwalałyśmy aby nasze wzajemne relacje wypełniało poczucie żalu i krzywdy. A jednak te ostatnie miesiące, przepełnione cierpieniem i bólem fizycznym, które pozwoliły nam wreszcie być tak blisko siebie jak tylko matka i córka mogą być, sprawiły że stoję przy jej grobie pewna, że tam w niebie ona wstawia się za mną.
I moja córeczka, jak promień światła, który na tak króciutko zagościł w naszym życiu, a przecież to dzięki niej odnalazłam drogę do Boga.
Tylu ich tu dzisiaj spotykam, ludzi bliskich, ludzi którzy zaważyli na moim losie, ludzi których mam nadzieje odnaleźć kiedy i ja przejdę do końca moją drogę.

Mając te moje własne doświadczenia, gdy rozmawiam z kimś, kto ciągle pełen jest bólu i żalu do tych, którzy odeszli mówię, że nie warto zamykać się w cierpieniu, w nienawiści i niechęci. Przebaczenie i pojednanie z tymi, którzy odeszli jest możliwe. Każdą sprawę, której nie zdołaliśmy załatwić tu na ziemi można jeszcze załatwić, każde nieprzebaczenie można zamienić w przebaczenie, a każdą winę odpuścić. To jest bardzo potrzebne, by nasze życie było mniej pogmatwane, byśmy mogli zrozumieć siebie, swoje zachowania, reakcje czy trudności w relacjach z innymi. Kiedy widzi się dorosłego mężczyznę, którego życie wydaje się pasmem sukcesów, płaczącego na wspomnienie twardego i zimnego ojca to przecież natychmiast widać, że ten ból nie został zaleczony, że ten rozdział życia nie został zamknięty. Znam dorosłych, którzy w niektórych sferach swego życia zawsze pozostają małymi dziećmi, wiecznie spętani pępowiną z rodzicami, którzy odeszli całe lata temu. Pępowiną zranień, uzależnień, nadopiekuńczości albo braku miłości i opieki. I wiem na pewno, że nie warto z tym ciężarem żyć, że nie warto udawać, że to już mnie nie dotyka, bo jeśli nad czym wciąż płaczesz to znaczy, że rana stale krwawi. A jeśli nie jesteś w stanie w dzień Wszystkich Świętych pójść na grób, by zapalić znicz i powspominać, albo zmówić choćby krótką modlitwę, to twoje życie jest obciążone ciężarem nie do udźwignięcia. I choćbyś mówił: „Zapomniałem, nic mnie nie boli i nie obchodzi” to ja nie wierzę, bo nie płacze się gdy nie boli i nie obchodzi. Płacze się albo z radości, albo ze smutku. A jeśli płaczesz na wspomnienia z dzieciństwa to płaczesz nad tym dzieckiem, którym gdzieś tam w środku jesteś i nad cierpieniem, o którym nie możesz zapomnieć.

Jak zamknąć przeszłość? Jeden z moich znajomych zdradził mi jak to zrobił. Oto pewnego dnia wybrał się wreszcie na grób swojego ojca, ukląkł i zaczął mówić – o wszystkim, o swoim bólu, żalu i potrzebie miłości. „A później się rozpłakałem i płakałem tak długo, aż zdołałem się wreszcie modlić. I w modlitwie przebaczyłem i poprosiłem o przebaczenie za te wszystkie lata kiedy go nienawidziłem”.

Czy są inne sposoby na wyprostowanie przeszłości? Myślę, że są. Bo nie ważne, jak to zrobisz, ale ważne, abyś 1 listopada mógł pójść sam czy z rodziną na cmentarz, zapalił znicz i poczuł, że żadna historia w twoim życiu nie była pozbawiona sensu, że każda łza została policzona, a każde przebaczenie jest wartością, która odbudowuje cząstkę ciebie.

 

Photo credit: powazny via Foter.com / CC BY

O autorze

Dagmara Kamińska

Dagmara Kamińska

Mężatka z wieloletnim stażem, mama siedmiu synów i jednej córki, pisywała na portalu wPolityce oraz Deon. Obecnie studiuje pedagogikę i prowadzi edukację domową niepełnosprawnego syna. Konkursomaniaczka mająca na koncie dziesiątki jeśli nie setki konkursowych nagród, począwszy od domowych drobiazgów, a na samochodzie skończywszy.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: