Rodzina

Wakacjowanie

Lubię taki czas, gdy nigdzie nie muszę się spieszyć. Gdy robię to, co trzeba, albo nadganiam zaległości. Wakacje w domu zawsze pachną mi najpierw zerwanymi w ogródku czerwonymi i czarnymi porzeczkami. Dzieci też go lubią, gdy zrywają piękne i pachnące grona. A potem z satysfakcją patrzą na stojące na blacie w kuchni słoiczki z galaretką porzeczkową. Zimą wspaniale jest zjeść kanapkę z galaretką. Mogą z dumą powiedzieć, że można ją zjeść dzięki nim. Potem do kuchni wkracza zapach czosnku połączony z zapachem kopru i ogórków. I już wiadomo, że zaczynamy produkcję ogórków kiszonych na zimę. Lubię robić zapasy. Na półkach w spiżarni pięknie wyglądają słoiki z ogórkami, czerwoną papryką, dżemem truskawkowym.

Wakacje to również świeże arbuzy zjadane na kilogramy. Ich soczystość, kolor, smak! „Uuu – luzik arbuzik!”, jak mawia Mikołaj.

Obiady są takie, jakie zażyczą sobie dzieci. Najczęściej to gofry lub naleśniki z owocami i bitą śmietaną. To bogactwo owoców: maliny, jagody, borówki, truskawki. Wszystko to jak raj dla naszych podniebień stęsknionych zimowym brakiem tych darów ogrodów i sadów. I te zachwyty dzieci: „Mamo, ale to pyszne!” lub „Mniam! Zrób takie jeszcze!”

Wakacjowanie to również wspólne wyjazdy. Czas spędzony razem. Wspólne wycieczki, zabawy na świeżym powietrzu, czytanie książek, zwiedzanie — to takie zwyczajne bycie razem. Czasem w domu, a innym razem na wyjeździe. Nawet lepienie babek z piasku na plaży jest fajne. A jak można zakopać nogi taty w piasku i zrobić mu takie piaskowe buty, to już sama radość.

Wtedy takie życie turystyczne matki wygląda zupełnie inaczej. Można sobie pozwolić na dodatkowe lody (kilogramy będą zbijane po wakacjach), nie trzeba gotować. Idziemy razem na obiady. I dzieci mogą docenić domowe obiady, które zawsze wjeżdżają na stół tuż po przyjściu ze szkoły. A w restauracji na dania trzeba poczekać. Wszyscy czujemy się jak na pikniku.

Pogoda. Wolimy, jak jest pięknie i słonecznie, ale cóż, „taki mamy klimat” — jak mawiają niektórzy. Trzeba i to przeczekać. Podczas deszczu można rozegrać mistrzostwa w pchełki czy bierki. Fajne i to. Żeby tylko humory dopisywały, a dzieci były chętne do zwiedzania, chłonięcia nowych wrażeń i piękna polskich krajobrazów. Tyle jest jeszcze miejsc, w których nie byliśmy. Wakacje to bardzo przyjemny czas!!!

O autorze

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

Leave a Reply

%d bloggers like this: