Społeczeństwo

Wielkopostne Promyki (II)

Ile razy?

Napisane, że siedemdziesiąt siedem.

Za dużo. Jak na zwykłego, ułomnego człowieka, który nosi na garbie swoje życie i czasem  też innych –  za dużo.

Każdy kolejny raz, kiedy trzeba podać rękę, aby uścisnąć dłoń tego, kto zawinił, skrzywdził, okłamał – jest coraz trudniejszy. Boli. Serce wrzeszczy bez opamiętania, tłukąc pięściami w drzwi, za którymi skrywa się wrażliwość i sumienie, które nie przestaje szeptać o tym, na kogo obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni.

Wybaczyć.

Ten dziesiąty, dwudziesty raz – jeszcze jakoś przejdzie. Jeszcze się udaje przemycić skrawki szczerego spojrzenia, urywki słów – niepotrzebnych, ale mówi się, bo w milczeniu jakoś tak głupio.

Tu nie chodzi o rachunki, o skrupulatne zliczanie – ile razy ja komu, a ile – ktoś mi.

Wybaczyć.

Pięćdziesiąty raz jest ważny, bo wyznacza jakąś granicę. A potem?

Potem ze zdziwieniem zaczynam spostrzegać, że każdy gest pojednania mnie karmi i wzmacnia, dając siłę na kolejne i kolejne.

Siedemdziesiąt razy to dużo. Ale przestaje mnie drażnić ta powtarzalność i zaczynam rozumieć, że bez przebaczenia nie będę mogła zrobić kolejnego kroku w swoim życiu.

Siedemdziesiąt pięć. Granica nieskończoności.

Tylko jeszcze jeden raz dzieli mnie do tego, co wyznaczone – i od tego, co stało się moją powinnością i moją drogą, która prowadzi do życia, które się nigdy nie kończy.

 

Photo by Lina Trochez on Unsplash

O autorze

Dorota Szczepańska

Dorota Szczepańska

Z wykształcenia i zamiłowania polonistka i pedagog, z pasją teatralną. Pracuje z dziećmi i młodzieżą, ale bardzo lubi też pracować dla niepełnosprawnych. W wolnych chwilach zajmuje się quillingiem i decoupage`em. Robi różańce z nasion łzawicy i kłokoczki. Bardzo dużo czyta. Coraz więcej pisze. Wolontariusz i pracownik biblioteczny.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: