Dzieci Rodzina

Wielodzietność i otoczenie

„Patrz, 2000 idzie.” – rzucone na widok Mamy z czwórką dzieci.
„To Wy sie nie zabezpieczacie?” – skierowane do młodego małżeństwa oczekującego na narodziny trzeciego dziecka.
„Króliki!” – określające wielodzietnych.
„A gdzie rozum i ODPOWIEDZIALNOŚĆ?” – krytyka przyjmujących kolejne dziecko.

Rodzice większej gromadki niestety często słyszą podobne komentarze. Od przypadkowo napotkanych osób, współpracowników lub nawet rodziny. Skarżą się na to. Dlatego, że nie jest łatwo znosić niesłuszną krytykę, pogardę, oszczerstwo czy objawy zazdrości.

Ja jednak nie dołączę do grona rozżalonych. Wiecie dlaczego? Ponieważ chyba mam farta. Moja gromadka wywołuje pozytywne reakcje. Zamiast uwag z powyższego zestawienia, słyszę wyrazy podziwu, otrzymuję uśmiechy, dobre słowo.

Niektóre mamy jako negatywną reakcję odbierają ciekawość – spojrzenia czy pytania, np. „Jak pani sobie radzi?”. Ja też nie lubię być w centrum zainteresowania, ale sama zwracam uwagę (czytaj: gapię się 🙂 ) na rodziny wielodzietne, ponieważ one najzwyczajniej w świecie tę uwagę przykuwają. Jak jest kilkoro dzieci, zawsze się coś dzieje. Poza tym to ładny widok.

Dla zrównoważenia wydźwięku wypowiedzi ze wstępu, przekazuję kilka autentyków skierowanych pod nasz adres. Zaznaczam, że prym w pozytywnym podejściu do wielodzietności wiedzie Inowłódz <3

„Ile płacę za parking?” – pyta mój mąż pana obsługującego parking przy ruinach zamku w Inowłodzu.
„Z taką przyszłością nic pan nie płaci” – odpowiada ów, życzliwe spoglądając na mnie w zaawansowanej ciąży i czwórkę naszych starszych pociech.

„Rodzina galanto!” – wdzięcznie określa nas zgarbiona staruszka na cmentarzu przy kościółku św.Idziego w tym samym mieście.

„Dobrze, ze masz to 500. Przynajmniej Twoje dzieci skorzystają.” – nowo poznana koleżanka w szatni klubu Crosfit

„Ilu ma pani synów? Czterech? I jeszcze najstarszą córkę? Coś pięknego. Brawo!” – babcia chłopca robiącego babki w piaskownicy.

Komentarze w podobnym tonie słyszę niemal codziennie. Dzielę się swoim doświadczeniem odbioru wielodzietności, żeby pokazać, że nie zawsze jest on negatywny. Wiem, że przykre słowa bardziej dźwięczą w uszach i zapadają w serca Dlatego też częściej o nich jest mowa.

Spróbujmy, Drodzy Wielodzietni, karmić się jednak manną, a truciznę wylewać.

Photo credit: Tyne & Wear Archives & Museums via Foter.com / No known copyright restrictions

O autorze

Maria Sowińska

Maria Sowińska

Jest szczęśliwą żoną oraz mamą pięciorga dzieci. Ukończyła filologię polską jako wielbicielka pragmatyki językowej. Prowadzi firmę Dobra Fala i jest wydawcą wrodzinie.pl. Lubi las, długie spacery, spotkania z ludźmi i gry planszowe – szczególnie z mężem.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: