Społeczeństwo

Wstań, też jesteś człowiekiem!

„A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: «Wstań, ja też jestem człowiekiem»” – Dzieje Apostolskie 10, 25-26

Wyznam Ci, drogi czytelniku lub czytelniczko, że jakoś nigdy nie przepadałem za Św. Piotrem. Pewnie brzmi to głupio w ustach człowieka, który przyznaje się do chrześcijaństwa i gdzieś w swoich tekstach próbuje przemycać wartości nierozłącznie z nim związane, ale cóż, taka jest prawda. Wszystko zapewne przez moją przeintelektualizowaną i przesadnie uduchowioną naturę, do której Ten Prosty Rybak, Ten, Który Się Zaparł, Choć Miał Być Opoką, Ten Który Przestraszył Się Wichru nie potrafił przemówić. Czasem po prostu tak bywa, nie? Dużo lepiej dogadałbym się zapewne ze Św. Pawłem – jego retoryka i styl odpowiadają mi znacznie bardziej.

Ostatnio jednak po zapoznaniu się z tym fragmentem Dziejów uświadomiłem sobie swój błąd.

Przeczytałem go, dla lepszego zrozumienia, jeszcze parę razy i przesiedziałem w milczeniu kilka dobrych minut porażony jego wymownością. Opisywał tak dokładnie to, czego tak często mi brakuje! Opisywał dokładnie postawę, do jakiej powinienem dążyć w życiu! Opisywał to, jak powinienem traktować bliźniego! Opisywał… w tak niewielu słowach, tak wiele! Św. Piotr jednym celnym zdaniem mnie znokautował i trzymał mnie w tym stanie oszołomienia przez dłuższą chwilę tak, żebym nie przeszedł nad tym bezrefleksyjnie do porządku dziennego. I zdaje się, że osiągnął to, czego chciał.

Dlatego też abstrahując od kontekstu tej sceny przedstawionej w Piśmie Świętym i wychodząc daleko poza nią, mam dla Ciebie, drogi czytelniku lub czytelniczko, krótką wiadomość.

Jeżeli to czytasz,

…a gdzieś w życiu powinęła Ci się noga i grzmotnąłeś z hukiem o ziemię albo któryś już raz z rzędu wstajesz tylko po to, by znowu się wywalić;

…i jesteś przygnieciony tak zwanymi problemami życia codziennego, dokuczają Ci one niepomiernie i nie możesz przez to zaznać spokoju, jeżeli szkoła, praca, rodzina ściągają Cię w dół i nie pozwalają spojrzeć w rozgwieżdżone niebo;

…a w Twoim życiu panuje mrok albo półmrok i boisz się postawić kolejny krok w obawie przed zasadzką, dlatego przylegasz do ziemi i nasłuchujesz z niepokojem;

…i nie jesteś w stanie wytrzymać dłużej i w akcie sprzeciwu kładziesz się na ziemi i twierdzisz, że nigdzie się nie ruszysz;

…i jednocześnie doskonale sobie zdajesz sprawę z tego, jak daleko Ci do doskonałości i jak nieprzeliczone i okropne są Twoje wady, jak mało piękna jesteś i jak mało masz w sobie odwagi;

…i cholernie się czegoś boisz, drżysz, wzrok zachodzi Ci mgłą, a lęk Cię paraliżuje;

…a coś, czemu nie mogłeś zapobiec, coś całkowicie od Ciebie niezależnego, uderzyło Cię z taką siłą, że nie miałeś wyjścia i padłeś na ziemię i teraz się zastanawiasz, czy kiedykolwiek się podniesiesz;

…i czujesz w sobie niechęć do jakiegokolwiek działania, zgorzkniałość pętającą Ci skrzydła, gnuśność i lenistwo zalegające gdzieś na dnie Twojego serca;

…to mam dla Ciebie propozycję rozwiązania Twoich problemów.

Wstań! Ja też jestem człowiekiem, tak jak Ty. Inni ludzie tak samo. My wszyscy się użeramy z tym światem, próbując jakoś związać koniec z końcem, odnaleźć sens tego wszystkiego, znieść kolejne ciosy zadawane zdradziecko z ukrycia przez Los i Cierpienie i my wszyscy po części Cię rozumiemy. Wiadomo, nie znamy Twoich problemów do końca i nie rozwiążemy ich jednym magicznym dotknięciem różdżki. Ale przestań się zamartwiać tym, co sobie pomyślimy widząc Twój upadek i Twój pobyt na ziemi.

Nie przejmuj się, każdy kiedyś zalicza glebę. Nawet nie wyobrażasz sobie, ile razy zdarzyło mi się to już w życiu! A ile się razy się jeszcze wywalę? Wolę nad tym nawet nie myśleć…

Wiesz, czym jest człowieczeństwo? Człowieczeństwo jest prawem do upadku. Ty je otrzymałeś, jak każdy z nas. Też jesteś człowiekiem. Lecz teraz nadszedł czas, abyś podniósł głowę, rozejrzał się dookoła, przestał się zamartwiać, otarł twarz z pyłu i błota, wziął głębszy oddech i wstał. Nie, nie będzie łatwo. Ani przyjemnie.

Obiecuję Ci jednak, że widok tam na górze jest tego wart.

P.S. A jeżeli akurat masz to szczęście (przyznam, że ja go osobiście nie mam) i Twoje życie upływa beztrosko i radośnie, to pomóż wstać tym, którzy potrzebują Twojej pomocy, ciesz się tym, co masz i wspomnij mój tekst, gdy przyjdzie Twój czas.

Photo credit: eflon via Foter.com / CC BY

O autorze

Bartłomiej Witeszczak

Bartłomiej Witeszczak

Prawie dziewiętnastolatek. Autoironiczny wrażliwiec, ze sporym dystansem do siebie i własnej twórczości. Filozof z powołania (miłośnik Kierkegaarda), obserwator życia społecznego z zamiłowania. Świadomy katolik. Kocha wolność (i uważa ją za największą z wartości), góry, muzykę progresywną i swoją wspólnotę. Nie znosi ignorancji i pustosłowia. Wierzy w zapomniane wartości, dostrzega sens tam, gdzie inni go nie widzą, nieustannie szuka. I wędruje przez noc. Autor bloga Wędrując przez noc

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: