Wychowanie

Wybór czy konieczność?

Do tej pory nie mogę się nadziwić jakim cudem sądziłam kiedyś, że przedszkole jest niezbędnym elementem edukacji dziecka. Pewnie przez studia pedagogiczne, gdzie pokutuje przekonanie, że dziecko musi trafić do grupy rówieśniczej, inaczej się nie socjalizuje, nie rozwinie odpowiednio, nie nauczy wszystkiego itd., itp. Może pokutowało we mnie przekonanie, że tak się po prostu robi i z tym się nie dyskutuje. A przecież przedszkola powstały w XIX w. tylko po to, by pracujące w fabrykach kobiety mogły jak najszybciej wrócić do pracy. Zmądrzałam dopiero później..

Cała trójka moich córek chodziła do przedszkola, a ja chodziłam do pracy. Uczyć i wychowywać obce dzieci. Odbierałam córy ok. godz. 15-16, w związku z czym przedszkole stawało się dla nich drugim domem. To tam działy się najważniejsze sprawy moich dzieci. Po powrocie do domu były zmęczone i drażliwe, każde najchętniej zamknęłoby się gdzieś daleko od innych.
Wiecznie niewyspane, poganiane, szybko zostawiane w sali przedszkolnej. Dzieci ćwiczące przez kilka miesięcy do różnych przedstawień, tracące z tej okazji wyjścia na dwór, swobodną zabawę, czas na aktywność własną. Cały dzień pod linijkę, walczące o miejsce w parach, o kajzerkę na śniadaniu.

Sama dając z siebie wszystko w pracy, pokłady cierpliwości, empatii, entuzjazmu i konsekwencji, nie byłam w stanie dawać tyle samo własnym dzieciom. Kiedy ze zdumieniem dostrzegłam, że nieustannie martwię się o cudze dzieci w szkole, a moje otrzymują jedynie „resztki”, ich potrzeby odkładane są na dalszy plan, powiedziałam:”Dość! Chcę uczestniczyć w życiu moich własnych dzieci, chcę być znaczącą osobą w ich życiu, chcę im dać to, co najlepsze!”

Przeszliśmy na edukację domową, gdy najstarsza córka zdała do drugiej klasy. Jest to zupełnie inny styl życia. Spokojne wstawanie, posiłki przy wspólnym stole, mnóstwo rozmów na każdy temat. Dużo razem czytamy: książki przyrodnicze, historyczne, przygodowe oraz Biblię. Nauka zabiera nam dużo mniej czasu, niż jest to w szkole. Dziewczyny włączam do wszystkich prac związanych z domem. Przepadają za gotowaniem. Odkurzają, składają pranie, rozpakowują zmywarkę. Jest to dla nich naturalna kolej rzeczy. Wiedzą, że nic nie stracą, bo mają mnóstwo czasu na zabawę. Spotykamy się z zaprzyjaźnionymi rodzinami z dziećmi. Różnorodność wiekowa dzieci sprawia, że młodsze mają szansę uczyć się od starszych, przyglądać się ich sposobom rozwiązywania konfliktów, doświadczyć z ich strony opieki i troski.

Kiedy wielu rodziców martwi się, czy od września będą mogli lub będą musieli posłać dzieci do szkoły, cieszę się, że wszystkie te problemy są poza mną. Czuję się jak pasażer w pociągu, który jedzie w dobrze znanym sobie kierunku, a krajobraz się zmienia, wciąż zmienia…

 

O autorze

Elżbieta Mościcka

Elżbieta Mościcka

Żona Piotra i mama 3 córek. Przez 20 lat nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, obecnie w edukacji domowej. Lubi uczyć się razem z dziećmi poprzez doświadczenie, poznawać świat, tworzyć prace plastyczne oraz pisać. Prowadzi swój blog Tak czy siak
Wierzy, że rodzic jest najlepszym przewodnikiem swojego dziecka.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: